Strona główna Impotencja przywództwa – nowa narracja Moskwy w ramach kampanii informacyjnej w Europie Środkowo‑Wschodniej: Polska i Ukraina na ostrzu

Impotencja przywództwa – nowa narracja Moskwy w ramach kampanii informacyjnej w Europie Środkowo‑Wschodniej: Polska i Ukraina na ostrzu

Polsko-Ukraińska Platforma Opinii

Dramatyczne wydarzenia w Afganistanie dały Rosji nowe narzędzie do promowania własnych narracji. Moskwa wykorzystała wycofanie wojsk amerykańskich, ekstrapolując ten fakt w szerszym kontekście polityki propagandowej na płaszczyźnie Europy, żeby mówić o kolejnej klęsce Zachodu. O pokonaniu tzw. „partii rusofobów”, a także o pokonaniu tych państw i sił politycznych zorientowanych na Zachód. Rosyjscy prelegenci w różnych środkach masowego przekazu podkreślają ze złośliwością: wielobiegunowy świat się ustalił, Rosja definiuje geopolityczny porządek w Eurazji, słabsi nie mogą dyktować warunków i wywierać wpływu na politykę państw silniejszych. Właściwie mówiąc, Rosja powraca do długoletniej narracji, której  korzenie sięgają jeszcze XIX wieku – duże państwa mają prawo do wykorzystania swojej potęgi i użycia siły.

Autokratyczny świat ponownie stara się zawładnąć światem demokratycznym. Jeśli nie chodzi o takie zwycięstwo, to przede wszystkim o stworzenie poczucia takiego zwycięstwa. Jest to główny nurt rosyjskiej propagandy, którego pierwszym kiełkiem była teza, że ​​„Putin przechytrzył wszystkich”. Nadmuchując żagle swojego zwycięstwa (nawet jeśli jego cena jest zbyt wysoka, lub istnieje ono tylko w umysłach i „materiałach metodycznych” rosyjskich propagandystów) grają „niskimi kartami”, potęgując uczucie własnej słabości i rozpaczy tych, którzy niby przegrali.

Afganistan jest jednym z najbardziej uderzających przykładów z ostatnich lat (w dodatku do tego, jak UE i USA „połknęły” rosyjskie przygody w Gruzji i Syrii). Dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej na tle koncentracji militarnej Rosji na wschodnim obwodzie granicy UE nie mniej dotkliwa jest sprawa Nord Stream 2. Umowy amerykańsko-niemieckie о zakończeniu prac nad tym projektem przedstawiane są jako strata, zwłaszcza dla Polski i Ukrainy – największych antagonistów NS2. Jednocześnie Moskwa robi wszystko, co możliwe, aby zdemoralizować europejskie (głównie zachodnie) kręgi elit.

To świadczy także o dominacji rosyjskiej gry geopolitycznej, w której Ukraina i Polska są postrzegane jako rozpaczający buntownicy, których niepodległość jest rozumiana jako tymczasowy separatyzm, który wkrótce zostanie naprawiony przez rosyjskie wysiłki.

Z jednej strony Rosja korumpuje, szantażuje, zastrasza bronią, a z drugiej wyśmiewa i chce pokazać nieudolność tych, którzy próbują oprzeć się działaniom Moskwy. W rosyjskich narracjach Ukraina i Polska przedstawiane są jako niezdarni entuzjaści i idealiści, których wysiłki idą na marne. „Czy Kijowowi warto wspierać nieudaną politykę Warszawy? Czy Warszawie warto wspierać inicjatywy Kijowa?” – pytają z ekranów rosyjscy propagandyści. „Czy nie czas, aby politycy w Warszawie zmęczyli się Ukrainą? Czy nie czas, aby Kijów odwrócił się od bezsilnego Zachodu i zwrócił się o wsparcie do „słowiańskich braci z Moskwy, albo chociaż z Chin?” − zaczynają się zastanawiać politycy na Ukrainie i w Polsce. Pomysł wciąż jest na marginesie, ale już dojrzewa.

Należy podkreślić, że siła rosyjskiej propagandy została przejawiona już wtedy, kiedy 20 lat temu dyskutowało się kwestię dywersyfikacji energetycznej w Europie. Oparta na analitycznych i korupcyjnych wysiłkach propaganda zniekształciła istotę dywersyfikacji jako takiej, kiedy zaczęto ją rozumieć w Europie nie tyle jako dywersyfikację źródeł, dróg dostaw (przesyłki) i dostawców − ale przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, tylko jak dywersyfikację dróg dostaw surowca. Już wtedy, Rosja zasiała ziarno narracji o niezaradności i nieprzewidywalności operatorów sieci gazociągów. Ukraiński System Gazociągów Transportowych (GTS Ukrainy) za każdym razem był oznaczany jako technicznie niewydajny. Również niejednokrotnie były atakowane na płaszczyźnie informacyjnej projekty „Sarmatia” i Odessa-Brody-Gdańsk. Polacy i Ukraińcy byli nazywani „rusofobami”, którzy kwestionują interesy bogatych krajów Europy Zachodniej. A Warszawie i Kijowowi uporczywie, z przykładami, udowadniano, że łatwiej jest kapitulować, zaniedbać własne ambicje i godność oraz bezboleśnie i nie bez osobistej korzyści „poruszać się po rosyjskich torach”.

Przy tym warto zauważyć, że ukończenie Nord Stream 2 było wynikiem działań propagandowych, a nie celowości uzasadnionej ekonomicznie dla Unii Europejskiej. Jednocześnie efektem ubocznym stało uwidocznienie braku solidarności w Unii Europejskiej i stworzenie podstaw do dalszego ośmieszenia Ukrainy i Polski. NS2 wykazał również wrażliwość polityki energetycznej UE i jej systemu prawnego. A aspekty bezpieczeństwa generalnie były wykluczone z kryteriów zatwierdzenia projektu. W efekcie tylko częściowo pojawiły się one w tekście wspólnego niemiecko-amerykańskiego oświadczenia w sprawie zakończenia budowy gazociągu. Pytanie, dlaczego Moskwa musiała zbudować Nord Stream 2, a Berlin na to się zgodzić, pozostało bez odpowiedzi. W końcu szukanie odpowiedzi na to pytanie nie należało do zadań rosyjskich propagandystów.

Oni mają inne zadania. Na tle nowego, rozdętego zwycięstwa w sprawie Nord Stream 2 ugruntować wizerunek Polski jako przegranej w wojnie informacyjnej, która nie znajduje porozumienia ani z Waszyngtonem, ani z Brukselą, a tym samym nie ma szans na pełną realizację własnych inicjatyw regionalnych, takich jak Trójmorze, zachowanie przywództwa w Czwórce Wyszehradzkiej oraz na nową inicjatywę – na przykład Trójkąt Lubelski. Ten obraz koncentruje się zarówno na konsumentach rosyjskich, jak i zachodnich. Jakby mówiąc: mimo wszystkich ambicji – bez szans.

Podobny wzorzec jest stosowany wobec Ukrainy: biorąc pod uwagę, że Berlin i Waszyngton prowadzą wielką politykę z Rosją, czy ma sens, by Ukraina polegała na nieprzekonującej Polsce? Przecież zarówno Polacy, jak i Ukraińcy działają w koordynatach idealistycznej polityki, a ona jest zabawna i skazana na zagładę. Rosyjska propaganda wskazuje Kijowowi, że nie warto pokładać nadziei w takich jak Polska, jeśli Waszyngton nie jest już w stanie odnieść sukcesu, a jeśli Ukraina nie zgodzi się poddać i dołączyć do „rosyjskiego świata”, to i nią czeka los Afganistanu. Już teraz Moskwa udowadnia słabość Kijowa przez rozpowszechnianie w międzynarodowym obszarze informacyjnym i w swoich środkach masowego przekazu na Ukrainie oceny ukraińskiej inicjatywy Platformy Krymskiej (w ramach polityki anty-okupacyjnej) jako niedołężnej − pod względem samego formatu, jak i  jego uczestników i poziomu przedstawicielstwa. Bezustannie wyśmiewane są: ukraińskie wysiłki na rzecz integracji z Unią Europejską
i NATO, znaczenie statusu głównego sojusznika USA poza granicami NATO, przeprowadzenie wspólnych szkoleń w ramach NATO, itp. Niestety to wszystko ma demoralizujący wpływ na społeczeństwo ukraińskie – a wizerunek i stosunek do Polski nie są wyjątkiem. Brak szacunku dla innych w polityce międzynarodowej Moskwy od dawna jest normą, nic więc dziwnego, że nawet sprawność intelektualna Warszawy i Kijowa (zarówno jak innych) są przedmiotem rosyjskich ataków.

Główną tezą rosyjskiej propagandy w nowej odsłonie jest to, że wszyscy rusofobowie stają się przegrani, a przegrani nie tylko nie mogą realizować swoich idei i polityki, ale także nie mogą się wzajemnie wspierać, a co więcej, nie są godni wzajemnego wsparcia; dotyka ich impotencja przywództwa.

Wyzwanie stawiane przez Moskwę w utrwalaniu negatywnego wizerunku międzynarodowego wszystkich tych, którzy się z nią nie zgadzają wymaga poważnej postawy zarówno całego establishmentu europejskiego i zachodniego, jak i regionalnego i narodowego, w tym polskiego i ukraińskiego. Lansowane treści i narracje kremlowskich strategów opierają się na głębokiej znajomości wad i niedoskonałość środowiska politycznego, prawnego, historycznego i kulturowego, w którym pracują. Ofiary takiej agresji muszą brać pod uwagę zarówno tę okoliczność, jak i fakt, że wady muszą zostać zdecydowanie wyeliminowane, muszą stać się mniej podatne na zagrożenia i bardziej odporne; robić to we wszystkich formatach, w których one są – odpowiedź musi być całkowita, podobna do samego charakteru agresji. W kontekście Ukrainy i Polski kwestia uwzględniania zasady proporcjonalności szans z inicjatywami również pozostaje aktualna.

W ramach rozwoju stosunków dwustronnych i współpracy na arenie międzynarodowej Warszawa i Kijów potrzebują wzmocnienia poziomu zaufania politycznego, rozwijania dialogu opartego na zaufaniu oraz wprowadzenia praktyki bieżących konsultacji. Warto zaprosić do takich konsultacji strony rumuńską i turecką oraz inicjować powstanie kwartetu Ukraina-Polska-Rumunia-Turcja, państwa, które są najpoważniej narażone na rosyjskie zagrożenia woluntarystyczne. Rozumie się, że również warto dołączyć do tego kwartetu sąsiadów państw: stale prowadzone konsultacje dyplomatyczne pozwolą na uniknęcie intryg, przejrzysty rozwój wspólnej polityki i jej transmisję na platformach międzynarodowych. W dłuższej perspektywie kwartet mógłby stać się nie tylko instrumentem wojny narracji, ale także czymś znacznie większym – sojuszem bezpieczeństwa, który w szczególności odgrywałby rolę wspierającą na wschodniej flance NATO i byłby nie tylko organicznym uzupełnieniem do Bukaresztańskej Dziewiątki, ale też gwarantem „wolnej strefy bezpieczeństwa bez wykluczeń i ograniczeń” dla jej uczestników, co z kolei miałoby otrzeźwiający wpływ na zapalne rosyjskie plany ekspansji na Europę – obalenie demokracji i wolności, zniszczenie Unii Europejskiej, NATO, itp.

Reasumując wszystko, widzimy, że badanie europejskiego środowiska politycznego wskazuje, że mimo powszechnego uznawania, cenność godności i poczucia własnej wartości stają się deficytem. A bez godności wszystkie inne sensy również tracą znaczenie. Niwelacji podlegają bezpieczeństwo, demokracja, wolność i solidarność. Godności nie można kupić – trzeba jej bronić intelektualnie, ideologicznie, politycznie;  mieć straty – ale nie dać się sprzedać, nie zdradzić, nie stać się cynicznym. To są główne składniki przepisu na wytrwałość, zabezpieczenie rozwoju i perspektywy historycznej. Tylko wspólnie stawiając czoła temu wyzwaniu Polska i Ukraina mogą stać się wzorem dla regionu i udowodnić swoją przywódczą rolę.

Autor: Jarosław Matiychuk, Strategic and Security Studies Group

Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”.