Strona główna Dezinformatorzy VIP: nowy-stary rosyjski instrument wojny hybrydowej przeciwko Ukrainie i Polsce

Dezinformatorzy VIP: nowy-stary rosyjski instrument wojny hybrydowej przeciwko Ukrainie i Polsce

Polsko-Ukraińska Platforma Opinii

Propaganda i dezinformacja zawsze były skutecznym elementem rosyjskiej wojny hybrydowej. Wśród sposobów zastosowania tego narzędzia są fałszywe wiadomości, zastraszanie przeciwników i zniekształcanie ich wizerunku w oczach światowej publiczności, wykorzystywanie teorii konspiracyjnych w celu utworzenia ogólnej i kompleksowej nieufności.

Od początku agresji rosyjskiej w 2014 r., a nawet wcześniej, Ukraina cierpiała z powodu rosyjskich fake newsów. Chodziło zarówno o jawne kłamstwo o «ukrzyżowanym chłopcu» z Doniecka, które miało wywołać nienawiść do ukraińskich żołnierzy, jak i fałszywej informacji o ukraińskim samolocie wojskowym, który rzekomo spowodował katastrofę lotu MH-17, mającą na celu zniesławienie Ukrainy, jako państwa.

Przez lata rosyjska propaganda próbowała piętnować Ukrainę jako państwo-pomyłkę, państwo, które się nie udało, „failed state”. Czasami wykonawcą operacji informacyjnych był sam rosyjski przywódca — Władimir Putin. Jeszcze w 2008 roku podczas szczytu NATO w Bukareszcie rzekomo stwierdził, że Ukraina wcale nie jest państwem, ale «geopolitycznym nieporozumieniem». Iż część ukraińskich terytoriów to wschodnia część Europy, a druga część — jest podarowana przez Rosję.
A już w 2014 r. pojawił się kolejny wzór rosyjskiej propagandy — list wiceprzewodniczącego Dumy Państwowej Rosji Władimira Żyrinowskiego do Polski, Rumunii i Węgier z propozycją podziału Ukrainy między tymi państwami a Rosją.

Wreszcie w lipcu 2021 r. ukazał się artykuł rosyjskiego prezydenta na temat jedności narodu rosyjskiego i ukraińskiego.
Audytorium rosyjskich narzędzi propagandowych zawsze było różnorodne. Przede wszystkim składało się z konsumentów wewnętrznych. Rosyjskie audytorium trzeba było odwrócić od wewnętrznych problemów gospodarczych i politycznych zagrożeniami na granicy, walką z fikcyjnym «faszyzmem» w sąsiednich państwach, zwycięstwami «zbieracza ziem rosyjskich» Władimira Putina.

Ponadto, rosyjskie fałszywki (fake newsy), i operacje informacyjne były kierowane do sąsiednich państw. Z jednej strony Ukraińcy byli demonizowani, z drugiej – wykazywali nieudolność państwa ukraińskiego. Swoją publiczność rosyjskie wiadomości znalazły także wśród Ukraińców. Przede wszystkim na wschodzie Ukrainy, gdzie nadal dominują rosyjskie media, ukształtował się obraz słabego i ultranacjonalistycznego Kijowa. Dla pozostałych regionów przygotowano wiadomość, że Ukraina nie ma skutecznego wsparcia ze strony państw Zachodu, a sąsiedzi starają się wykorzystać słabość Kijowa, aby na wzór rosyjski odebrać sobie część terytoriów ukraińskich, z kolei Stany Zjednoczone próbują narzucić swoje panowanie zewnętrzne. Wszystkie te wiadomości miały wywołać u Ukraińców rozpacz i demoralizację.

Jednak pomimo znacznych wysiłków Kremla wojna informacyjna przeciwko Ukrainie nie przyniosła odpowiednich rezultatów. Państwa sąsiadujące nie tylko nie przyjęły komunikatów Moskwy, ale nadal pogłębiają współpracę z Kijowem. Większość sąsiednich państw miała swoją reprezentację na szczycie «Platformy krymskiej» (Polska była reprezentowana na najwyższym szczeblu – przez prezydenta Andrzeja Dudę). Powstają nowe sojusze regionalne jak trójkąt Lubelski, do którego oprócz Ukrainy weszły Polska i Litwa. Kijów ma również szansę dołączyć do projektów Trójmorza – regionalny sojusz, który łączy Państwa Morza Bałtyckiego, Adriatyku i Morza Czarnego.

Obserwując taką dynamikę, oceniając ją jako zagrażającą własnym planom geopolitycznym, a także starając się zneutralizować perspektywę tworzenia regionalnych inicjatyw, które mogłyby ograniczyć wpływy rosyjskie, Moskwa postanowiła zastosować nową taktykę.
Nowym rosyjskim agitatorem VIP został Aleksander Łukaszenka. Podczas masowych protestów na Białorusi, związanych z niechęcią społeczeństwa białoruskiego do uznania kolejnego zwycięstwa Łukaszenki w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich, władze białoruskie zastosowały zbyt brutalny mechanizm represyjny, który doprowadził do masowych aresztowań, śmierci protestujących i emigracji politycznej.

Białoruś znalazła się w nowej izolacji politycznej, która nasiliła się dopiero po tym, jak przymusowo lądował na lotnisku w Mińsku samolot linii Ryanair, który leciał z Aten do Wilna. Jednym z pasażerów był opozycyjny aktywista Raman Pratasiewicz. Został on w Mińsku zatrzymany. Jedynym państwem jednoznacznie popierającym reżim Łukaszenki jest Rosja. Cena takiego wsparcia jest dla Białorusi wysoka, a jednym z jej wymiarów jest to, że teraz jej samozwańczy prezydent sam stał się kolejnym rosyjskim narzędziem wpływów propagandowych. Łącząc interesy własne i rosyjskie Łukaszenka został nadawcą stosunkowo nowych narracji rosyjskiej propagandy. Jeśli do tej pory Rosjanie próbowali wystawić Ukrainę jako państwo-pomyłkę, a Polsce proponowali podzielenie ukraińskich terytoriów, to teraz gra jest bardziej subtelna.

Stanowisko Łukaszenki jest takie, że przede wszystkim Polska stoi za protestami na Białorusi, a jej celem jest obalenie ustroju konstytucyjnego. Wygłaszając takie stwierdzenia powtarza tezy rosyjskiej propagandy, że większość rewolucyjnych wydarzeń na Wschodzie Europy jest inspirowana z zewnątrz. Jedyną różnicą jest to, że obecnie, zdaniem Łukaszenki, nie jest to dalekie USA czy Bruksela, ale sąsiednia Warszawa, która stara się uczynić Białoruś swoją prowincją. Po drugie, traktując Polskę jako głównego rywala, Łukaszenka nie wstydzi się też oskarżać o „kołysanie Białorusi” zarówno Ukrainę, jak i Litwę.

Trzy państwa «Trójkąta Lubelskiego» są zatem podawane jako siedlisko ekstremizmu, dążące do rozprzestrzeniania swoich wpływów na „stabilne autokracje”. Nie można wykluczyć, że w przyszłości taką narrację Rosja będzie próbowała wykorzystać do użytku wewnętrznego: podsycając wrogie nastawienie do «Trójkąta Lubelskiego», a także próbując przekonać Brukselę i Berlin, że państwa na obrzeżach Unii Europejskiej grają w swoją grę. Kwestia zdyskredytowania rewolucji została wspomniana wcześniej, a znaczenie tego komunikatu dla Moskwy będzie rosło w przyszłości.

Przeciwdziałać takiemu rozwojowi wydarzeń można w następujący sposób:
1. Trójkąt Lubelski ma być mediatorem informacyjnym między białoruską opozycją a Brukselą i Waszyngtonem. Warszawa, Wilno i Kijów powinny postawić kwestię przeciwdziałania rosyjskiej dezinformacji na czele porządku obrad trójkąta Lubelskiego.
2. Państwa trójkąta Lubelskiego powinny nie tylko reagować na fałszywe wypowiedzi Łukaszenki, ale także ostrzegać. Bruksela musi zrozumieć, że reżim jest w stanie agonii i wszystkie wypowiedzi Łukaszenki na temat teorii spiskowych są tylko jej przejawem i narzędziem realizacji rosyjskich interesów. W związku z tym Trójkąt Lubelski w swoje działania informacyjne wobec Białorusi powinien angażować przedstawicieli odpowiednich służb Unii Europejskiej.
3. Pomimo tego, że Kijów z zastrzeżeniami odnosi się do liderki białoruskiej opozycji Swietłany Tichonowskiej, państwa trójkąta Lubelskiego muszą wypracować wspólne stanowisko w sprawie tego, z kim na Białorusi będą prowadzić dialog.
4. Uważa się również za stosowne, aby w imieniu Trójkąta Lubelskiego w ramach OBWE został złożony odpowiedni wniosek i wszczęto procedurę monitorowania sytuacji praw człowieka na Białorusi.
5. W imieniu Trójkąta Lubelskiego w ramach Rady Europy nie byłoby zbędne inicjowanie przesłuchań i stosownej rezolucji dotyczącej treści wypowiedzi politycznych Aleksandra Łukaszenki.
6. W końcu Polska i Ukraina muszą promować własną narrację, że tezy Aleksandra Łukaszenki są identyczne z tezami Władimira Putina i są tylko jednym z elementów rosyjskiej wojny informacyjnej z wykorzystaniem agitatorów VIP.

Autor: Sergij Gerasymchuk, Ukraińska Pryzma (Rada Polityki Zagranicznej)

Zadanie publiczne finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2021”. Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.