Transport na nowo. Jaka jest przyszłość szlaków handlowych Europy?

XXXI Forum Ekonomiczne

Pandemia koronawirusa i wojna na Ukrainie to dwa czynniki, które w ostatnich latach najbardziej wpłynęły na szlaki handlowe Europy. Mało kto mówi teraz o lądowym połączeniu z Chinami. Zamiast tego powstają alternatywy dla transportu ukraińskich zbóż – głównie przez Bałtyk i Morze Czarne. Zmieniają się też kierunki transportu surowców, bo rosyjskie rurociągi zastępowane są głównie poprzez transport morski. Pandemia wpłynęła też na mobilność miejską. Jakich jeszcze zmian należy się spodziewać i jak powinny na nie reagować kraje Europy?

Jak zauważył na wstępie moderator dyskusji, poseł Jerzy Polaczek, trudno wyobrazić sobie transport bez infrastruktury. Jej powstanie wiąże się jednak z kosztami – a te cały czas rosną. Powodów jest wiele, jednak główne są doskonale znane – to pandemia koronawirusa i wojna na Ukrainie. Zdaniem Ireneusza Marchela, prezesa PKP Polskich Linii Kolejowych S.A., inwestycji jest przez to od 10 do 15 procent mniej.

– Składanie ofert jest formą hazardu. Mimo to średnio jest oddanych 50-100 procent torów w ramach modernizacji stacji przedportowych, co oznacza, że więcej pociągów będzie mogła przejechać – powiedział Ireneusz Marchel.

Parametry cały czas można i trzeba poprawiać. Zdaniem Sławomira Michalewskiego, wiceprezesa zarządu ds. Finansowych w zarządzie Morskiego Portu Gdańsk S.A., prawdziwą próbą dla istniejącej infrastruktury był wybuch wojny.

– Eksportujemy ukraińską stal, zboże. Nasza infrastruktura nie była przygotowana na tak duże ilości w tak krótkim czasie. Na szczęście ta infrastruktura sobie z tym radzi. Prowadzone są m.in. rozmowy na temat pływającego terminala gazowego w Gdańsku – powiedział Sławomir Michalewski.

Przedstawiciel gdańskiego portu przypomniał też o połączeniu Gdańsk-Odessa, o którym intensywnie rozmawia się szczególnie w ostatnich miesiącach, a także o dodatkowym silosie zbożowym.

Adrian Mazur, dyrektor departamentu strategii transportu w ministerstwie infrastruktury, zwrócił uwagę na trendy w planowaniu infrastruktury. Jego zdaniem uwzględnić należy nie tylko import z Ukrainy, lecz także eksport towarzyszący odbudowie kraju po wojnie.

– Brakowało infrastruktury na wschodniej flance NATO i Unii Europejskiej. Temu służy korytarz Via Carpatia, który powstał, Rail Baltica, do tego lotnisko w Rzeszowie. To jest potrzebne w czasie pokoju, ale – nie daj Boże – w razie wojny będzie kluczowe – mówił Adrian Mazur.

Ireneusz Marchel z PKP Polskich Linii Kolejowych S.A. zapewnił, że budowa trasy Rail Baltica łącząca Litwę, Łotwę i Estonię z Polską jest mocno zaawansowana. Na 380 kilometrów przebiegających przez teren naszego kraju ukończono już 180, a pozostałe odcinki są w trakcie powstawania.

– Zakładany, że rok 2028-2029 będzie rokiem, w którym cała Rail baltica będzie zakończona. Prace trwają też w krajach bałtyckich – deklarował prezes Ireneusz Marchel.

Sławomir Michalewski przypomniał, że najważniejszy jest obecnie transport morski.

– 85% światowego handlu przemieszcza się drogą morską, a 50% mieszkańców Unii Europejskiej mieszka w pasie nadmorskim. To pokazuje, jaki jest potencjał przed polskimi portami i polską żeglugą – powiedział Sławomir Michalewski z Morskiego Portu Gdańsk S.A.

Za transportem morskim stoi też ekologia. Obecnie jest on najmniej emisyjny, odpowiadając jedynie za ok. 3% emisji dwutlenku węgla.