Paweł Borys: Po przejściowych trudnościach gospodarka wróci do równowagi już w przyszłym roku

Artykuły partnerskie XXXI Forum Ekonomiczne

– Firmy tego nie przetrwają – mówił podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu Cezary Kazimierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. I nie chodzi wcale o podwyżki cen prądu, gazu czy opału, choć one już są odczuwalne przez biznes. Chodzi o żądania płacowe pracowników. Przedsiębiorcy spodziewają się potężnej fali na jesieni.

Paweł Borys, prezes PFR (z prawej) i Cezary Kazimierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców /materiały promocyjne za biznes.interia.pl

Partnerem publikacji jest Polski Fundusz Rozwoju

Przypomnijmy, że płace realne w sektorze przedsiębiorstw spadły realnie w maju i czerwcu tego roku. Wzrost wynagrodzeń był niższy od inflacji. Spadek realnych płac to warunek poskromienia inflacji, która ma popytowy charakter. Ale w lipcu płace realne znowu wzrosły. A Cezary Kazimierczak mówi, że przedsiębiorcy spodziewają się, że na jesieni pracownicy będą przychodzić do nich z kolejnymi żądaniami podwyżek.

– Jest presja płacowa, w firmach już się zaczyna, zaczynają się agresywne żądania (…) Firmy tego nie wytrzymają, nie ma cudów – powiedział Cezary Kazimierczak.

Wzrost płac to większy problem niż ceny energii

Prezes Polskiego Funduszy Rozwoju Paweł Borys mówił, że właśnie płace, a nie energia są kosztem, z którym firmy radzą sobie coraz trudniej. Podkreślił także, że sam zna piekarzy, dla których wynagrodzenia są najbardziej dotkliwym składnikiem kosztów.

– W piekarniach dużo większe znaczenie niż energia mają płace (…) Z cenami energii jeszcze sobie damy radę, ale z płacami może być trudniej (…) Z perspektywy utrwalenia się inflacji w Polsce na pierwszym miejscu jest dostępność pracowników i presja płacowa – powiedział Paweł Borys.

Prezes PFR dodał, że wzrost cen energii spowodował, iż w otoczeniu premiera powstał zespół, który ma zdiagnozować branże energochłonne, czyli najbardziej zagrożone wzrostem cen energii i być może rząd zaproponuje dla nich jakieś wsparcie.

– To nie jest normalny cykl biznesowy. W normalnym cyklu firmy nieefektywne znikają z rynku. Ale jeśli są szoki zewnętrzne, nieprzewidziane, w normalnym biznesie nie można oszacować takiego ryzyka (…) Rolą państwa w takiej sytuacji jest zapewnienie wsparcia – powiedział.

Cezary Kazimierczak mówi jednak, że obecnie „tarcza” dla firm powinna być znacznie bardziej umiarkowana. 

– Trzeba pomagać firmom ale minimalnie. Nowa tarcza powinna dać środki na przetrwanie. Pozwolić im przetrwać ale na minimum socjalnym – powiedział.

Jak wygląda sektor MŚP po pandemii?

Takim szokiem zewnętrznym i nieprzewidywanym była pandemia. A Polski Fundusz Rozwoju wyspecjalizował się w zapewnianiu wsparcia  w okresach nieprzewidywalnych szoków, właśnie w okresie pandemii. Zdaniem Pawła Borysa skutkiem tego jest dobra kondycja polskiego sektora przedsiębiorstw.

Paweł Borys przytacza dane, że w okresie pandemii pomoc publiczną otrzymało 350 tys. firm, a tylko 10 proc. działających w najbardziej poszkodowanych branżach zwalniało pracowników. Przeciętne przedsiębiorstwo z sektora małych i średnich firm miało przed pandemią rezerwę płynności na sześć tygodni, a na koniec zeszłego roku miało bufor starczający na 12 tygodni.

Ani pandemia ani wojna, ani „czarne” – jak to określają analitycy – dane makroekonomiczne nie studzą optymizmu Pawła Borysa. Przewiduje on, że po przejściowych trudnościach gospodarka wróci do równowagi już w przyszłym roku.

– W przyszłym roku ustabilizujemy gospodarkę, inflacja wyraźnie spadnie, nadejdzie ożywienie, rynek pracy będzie stabilny – prognozuje prezes PFR.

Partnerem publikacji jest Polski Fundusz Rozwoju

Źródło na https://biznes.interia.pl/raporty/raport-forum-ekonomiczne-2022/aktualnosci/news-pawel-borys-po-przejsciowych-trudnosciach-gospodarka-wroci-d,nId,6272577