Bezpieczeństwo zdrowotne: warto wspierać polską i europejską produkcję

Forum Ekonomiczne XXX Forum Ekonomiczne

– Nie musiała wybuchnąć kolejna wojna, aby przekonać się jak ważne jest bezpieczeństwo lekowe. Wystarczyło niekontrolowane rozprzestrzenienie się wirusa, by w ciągu kilku miesięcy przemysł farmaceutyczny wielu krajów został sparaliżowany, a międzynarodowy handel i transport przestały funkcjonować – mówił Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków podczas panelu Form Ekonomicznego w Karpaczu pod tytułem „Ile kosztuje nas bezpieczeństwo zdrowotne”. Dyskusja była moderowana przez Aleksandrę Kurowską, redaktor naczelną „cowzdrowiu.pl”.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przypomniał, że dzięki współpracy i stałym kontaktom z producentami leków i wyrobów medycznych, podczas pierwszych fal pandemii uniknęliśmy dramatycznych sytuacji wywołanych ich niedoborem. – Wyroby medyczne po wybuchu pandemii równie szybko pojawiły się na liście antywywozowej, jak z niej zniknęły. A to tylko dlatego, że wiele jest produkowanych w Polsce. Trzeba przypomnieć, że brakowało nie tylko masek, ale i koniecznych do operacji jednorazowych wyrobów medycznych np.  zestawów do obłożenia pola operacyjnego – powiedział Patryk Sucharda, Public Affairs and Regulatory Manager z Essity Poland, która produkuje w Polsce m.in. wyroby chłonne dla dorosłych. 

Jak woda z kranu 

Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego zwrócił uwagę, że wcześniej  dostęp do leków wydawał się tak oczywisty, jak to, że woda leci z kranu. Jednak,  zgodnie z informacjami zawartymi w Raporcie Parlamentu Europejskiego z 2020 r., w latach 2000-2018 liczba brakujących leków wzrosła w UE 20-krotnie. Brakowało leków przeciwnowotworowych, antybiotyków, szczepionek, środków znieczulających, leków na nadciśnienie, serce, choroby i zaburzenia układu nerwowego. 

Kryzys zdrowotny związany, z COVID- 19 uwypuklił rosnące uzależnienie Europy od Chin i Indii. 40 proc. leków sprzedawanych w UE pochodzi z Azji, a 80 proc. aktywnych składników farmaceutycznych jest produkowanych w Chinach i Indiach. Pandemia udowodniła, że bezpieczeństwo lekowe może zagwarantować tylko produkcja podstawowych leków w kraju. 

Wiceminister Miłkowski wspomniał, że problemowi w dużej mierze udało się zaradzić i najnowsza lista antywywozowa, czyli brakujących w Polsce leków, liczy poniżej 200 pozycji. 

Produkcja na miejscu 

Katarzyna Dubno, dyrektor ds. Relacji Zewnętrznych i Ekonomiki Zdrowia polskiej firmy Adamed przypomniała, że w kolejnych falach COVID- 19 drastycznie rosło zapotrzebowanie na antybiotyk azytromycynę, stosowaną do leczenia zapalenia płuc oraz sterydów- dexamethasone. W przypadku azytromycyny był to pięciokrotny wzrost zapotrzebowania, a połowa tej zużytej w szpitalach pochodziła z Adamedu. Dwukrotny wzrost zużycia dexamethasone w ok. 75 proc. zabezpieczył produkt Adamedu. Dziś firma przygotowuje się do kolejnych fal pandemii. 

Podobnie jak firma Servier, także produkująca leki w Polsce od blisko 30 lat i wiele lat temu podjęła świadomą decyzję o produkcji substancji czynnych na terenie UE.   

– Trudno jest zapanować nad jakością w Azji. Tymczasem zakłady produkcyjne na terenie unii podlegają regularnym kontrolom organów odpowiedzialnych za jakość i bezpieczeństwo produktów leczniczych – zaznaczyła Joanna Drewla, dyrektor generalna Servier Polska.  Przypomniała przypadek walsartanu, kiedy okazało się, że substancja pochodząca z Azji jest zanieczyszczona i nikt nie miał planu B. – Pandemia też pokazała, że warto postawić na produkcję lokalną, bo ona gwarantuje bezpieczeństwo lekowe kraju.  Firma Servier produkuje leki w Polsce zaopatrując w pierwszej kolejności rynek lokalny – blisko 100 proc. leków Servier, które trafiają do polskich pacjentów wytwarzana jest w warszawskiej fabryce, a nadwyżki sprzedawane są za granicę, co pozytywnie wpływa na bilans handlu zagranicznego Polski.  Kolejne duże inwestycje, które są planowane w warszawskiej fabryce w najbliższych latach pozwolą na zwiększenie zdolności produkcyjnej nawet 5- krotnie. To konkretne korzyści gospodarcze – większe podatki płacone w Polsce, wzrost zatrudnienia czy transfer nowoczesnych technologii. Przy takich perspektywicznych, strategicznych planach rozwoju i inwestycji firmy w kraju ważne jest poczucie stabilności na rynku  – dodała Joanna Drewla. 

Jak zwiększyć produkcję leków w Polsce? 

Krzysztof Kopeć przypomniał, że od momentu wejścia w życie ustawy refundacyjnej resort zdrowia obniżył ceny krajowych leków o 26 proc. W tym czasie koszty ich wytwarzania wzrosły wielokrotnie, a te związane z ochroną środowiska nawet o 140 proc. – Trudno w takiej sytuacji podejmować przedsiębiorcom decyzje o zwiększaniu produkcji – zauważył. Katarzyna Dubno podała, że w przypadku Adamedu od 2017 r., czyli od wydania decyzji refundacyjnych, o 50 proc. wzrosły koszty energii elektrycznej, o 20 proc. cieplnej, o 20 proc. zdrożała woda, a 150 proc. więcej trzeba zapłacić za utylizację odpadów. – Potrzebujemy stabilności działalności i otoczenia gospodarczego, które powinno sprzyjać inwestycjom. Trudno prowadzić tak kosztochłonny biznes w sytuacji rosnących kosztów i erodujących cen, kiedy jednocześnie oczekuje się od nas co trzy lata kolejnych obniżek cen. Nasza branża działa na bardzo konkurencyjnym rynku. Musimy nieustanie inwestować w rozwój i wprowadzać innowacje. Konieczne jest więc utrzymanie stałego dialogu z resortem zdrowia, aby wspólnie ustalać priorytety, wypracowywać rozwiązania i działania w duchu wzajemnego zrozumienia, bo produkcja leków w Polsce nie jest i nie będzie tańsza niż w Azji. I to jest koszt bezpieczeństwa lekowego – powiedziała Dubno. 

Polska potentatem wyrobów medycznych 

Arkadiusz Grądkowski, dyrektor generalny w Ogólnopolskiej Izbie Gospodarczej Wyrobów Medycznych Polmed zwrócił uwagę, że producenci wyrobów medycznych w Polsce są bardzo zróżnicowaną branżą. Leki bazują na działaniu substancji czynnej, a wyroby medyczne są kategorią bardzo zróżnicowaną i trudno je pogrupować w pasujące do siebie grupy limitowe. To utrudnia procedury refundacyjne. Patryk Sucharda poinformował, że wartość produkcji wyrobów medycznych w Polsce szacuje się na 4,2 mld euro, a eksportu 2,4 mld euro. Polska jest potentatem w produkcji wyrobów chłonnych (tzw. pieluchomajtek), aparatów słuchowych i specjalistycznych łóżek oraz innego jednorazowego sprzętu medycznego.  

Wiceminister Maciej Miłkowski przyznał, że dopiero podczas pandemii zobaczyliśmy, jak ogromnym producentem wyrobów medycznych jest Polska. 

Arkadiusz Grądkowski zwrócił uwagę, że nie ma dziś ścieżki, żeby wprowadzić wyroby medyczne do świadczeń medycznych w szpitalu i zapewnić pacjentom i lekarzom dostęp do innowacyjnych technologii. Maciej Miłkowski zapewnił, że choć w przetargach trafiają one do placówek medycznych, resort popracuje nad dobrymi rozwiązaniami. 

Patryk Sucharda przychylił się do apelu Macieja Miłkowskiego o wsparcie branży wyrobów w stworzeniu centralnej bazy wyrobów medycznych, co zapewniłoby przejrzystość w wyrobach na zlecenie, a w konsekwencji umożliwiło w przyszłości kolejną aktualizację ich listy. 

Poinformował, że produkcja środków chłonnych nigdy nie została przeniesiona z Europy do Azji, a Polska jest jednym z największych ich producentów w Europie Środkowo- Wschodniej. – Cieszymy się, że po 20 latach udało się podwyższyć limity dla pieluchomajtek. A trzeba podkreślić, że 2/3 kwoty ich refundacji jest przeznaczane na inwestycje. My często mówimy o ściąganiu zagranicznych inwestycji do Polski, a zapominamy o istniejących już producentach,  którzy potrzebują wsparcia i stabilizacji prawa – podsumował. 

Autor: Aleksandra Kurowska, cowzdrowiu.pl