Fundusze europejskie dziś i jutro

W trakcie pierwszego dnia Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, w ramach Forum Energetycznego, odbyła się dyskusja: Fundusze europejskie dziś i jutro. Jej celem było podsumowanie efektów realizacji polityki spójności w Polsce, a także rozpoczęcie debaty na temat planów i możliwości finansowania na kolejną perspektywę finansową, na lata 2021-27. Prelegenci postarali się również znaleźć odpowiedź na pytanie, jaka jest rola funduszy i innowacyjnych projektów w społeczeństwie i gospodarce.

Debatę poprowadził redaktor naczelny portalu aleBank.pl Robert Lidke, który jako pierwszego o zabranie głosu poprosił europosła Janusza Lewandowskiego. Były komisarz ds. programowania finansowego i budżetu w ramach wstępu wyjaśnił, na czym polega różnica między środkami, którymi dysponuje Unia Europejska, a tymi pochodzącymi z kasy państwowej.

– Pieniądz europejski w Funduszach Spójności, w Funduszu (Rolnym na Rzecz – przyp. red.) Rozwoju Obszarów Wiejskich, ma taką zaletę, że jest pieniądzem inwestycyjnym, więc ma również efekt mnożnikowy, podczas gdy w budżecie narodowym, nie tylko polskim, ale również niemieckim, inwestycje stanowią niewielki procent.

Zwrócił uwagę na fakt, jak ważną rolę odgrywają one szczególnie dla krajów naszego regionu, oraz podkreślił, że wysokość kwoty, jaką otrzymała Polska, jest bezprecedensowa.

– Jest to cywilizacyjny pieniądz, szczególnie dla krajów, które zostały zamrożone w swoim rozwoju przez pięćdziesiąt lat po drugiej wojnie światowej. W tej chwili konsumujemy rekordowe Fundusze Spójności, które już nie powtórzą się, z różnych powodów. Jako komisarz Unii Europejskiej projektowałem budżet na lata 2014-2020, i to był budżet solidarności ze Wschodem, tak był rozumiany, natomiast ten na następne lata jest budżetem solidarności z Południem.

Na zakończenie wypowiedzi wyraził swoje zaniepokojenie sytuacją związaną z przyszłą perspektywą finansową.

– Nad Polską zawisło jedno niebezpieczeństwo, które szykują nam rządzący, mianowicie możliwość zawieszenia tych funduszy w przypadku stwierdzenia, że kraj jest niepraworządny. Nie jesteśmy daleko od tego typu diagnozy.

Po wprowadzeniu posła do Parlamentu Europejskiego głos zabrali przedstawiciele samorządów. Jako pierwszy wystąpił Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego. Na pytanie o przemianę, jaka zaszła w jego regionie, odkąd korzystamy z funduszy europejskich, odpowiedział, że oprócz dającego się zaobserwować gołym okiem postępu na wielu płaszczyznach, zauważa także zmianę w myśleniu o wyzwaniach inwestycyjnych.

– Fundusze Europejskie miały nie tylko walor zasilania w określone środki, które można było wykorzystać na inwestycje, ale też często walor motywujący, inspirujący do tego, żeby podejmować działania, które wcześniej wykraczały poza zakres możliwości. Bywało tak, że jeśli ktoś ostatecznie nie uzyskał finansowania unijnego, to miał już gotową dokumentację oraz zaistniał pewien poziom oczekiwań społecznych, związanych z danym projektem.

Zwrócił uwagę na fakt, że błyskawiczny rozwój odzwierciedlają wskaźniki makroekonomiczne.

– Nie tylko to co widzimy za oknem jest dowodem szybkiego rozwoju, ale także wzrost PKB, który w Wielkopolsce mieliśmy w okresie unijnego finansowania na poziomie 20 p.p. i w 2017 r. osiągnęliśmy, jako trzeci region w Polsce, poziom 75 procent średniej europejskiej.

Marszałek wspomniał również o inicjatywie JEREMIE, skierowanej do małych i średnich przedsiębiorstw.

– Byliśmy pionierem na polskim rynku, podpisano kilka tysięcy umów kredytowych. Dla tych firm był to bardzo silny bodziec.

W ramach podsumowania swojej wypowiedzi wskazał, w jaki sposób w Wielkopolsce zostały zbudowane fundamenty rozwoju.

– Wydaliśmy bardzo dużo pieniędzy na konkurencyjność i przedsiębiorczość oraz na podstawową infrastrukturę, która jest niezbędna do tego, aby firmy mogły rozwijać się.

Drugim przedstawicielem samorządu terytorialnego był wicemarszałek województwa małopolskiego, Łukasz Smółka. Mówiąc o Funduszach Europejskich w swoim regionie stwierdził, że ich wpływ widoczny jest w każdej dziedzinie.

– Począwszy od infrastruktury, żłobków, szpitali, skończywszy na bezpieczeństwie, połączeniach kolejowych, zakupie pociągów i niskoemisyjnych autobusów.

Powiedział o niezwykle istotnym, jednak rzadko podnoszonym w kontekście pieniędzy unijnych aspekcie, czyli czasie i sposobie ich rozliczania.

– Ważne jest to, że środki wydatkowane są w tempie. Jeżeli chodzi o przyrost środków, poziom certyfikacji w 2011 r. wyniósł 33%, w samym 2019 r., od stycznia do dzisiaj jest to 11%, gdzie w 2018 r. ta certyfikacja w naszym województwie była na poziomie 5%.

Wskazał, komu region zawdzięcza, że przebiega ona tak sprawnie.

– Dzięki dużej determinacji i merytorycznemu przygotowaniu naszych urzędników, którzy rozliczają środki europejskie w Urzędzie Marszałkowskim, Małopolskim Centrum Przedsiębiorczości i Wojewódzkim Urzędzie Pracy, pokazujemy, że te środki Małopolska potrafi wydatkować i potrafi je rozliczać.

Wspomniał również o tym, w jaki sposób przebiegają przygotowania do nowej perspektywy.

– Został uruchomiony Bank Projektów Ponadlokalnych, ich nabór trwał do końca sierpnia. Zainteresowanie było bardzo duże. Teraz jako Komitet Sterujący, który będzie przygotowywał Regionalny Program Operacyjny na lata 2021-27 usiądziemy, zobaczymy, które te projekty faktycznie są ponadregionalne, ale połączymy go ze Strategią Województwa Małopolskiego, która musi być tożsama z wydatkowaniem środków europejskich względem komunikacji, ochrony środowiska, bezpieczeństwa i rozwoju naszego regionu. To jest dla nas priorytet.

Następnie do dyskusji włączyli się goście zagraniczni. Francesco Tufarelli, Dyrektor Generalny Biura ds. Regionalnych i Autonomii w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z Włoch, przedstawił sytuację w swojej ojczyźnie, gdzie w obliczu niepokojących statystyk mówiących o tym, że poziom certyfikacji w jego kraju jest najniższy spośród wszystkich państw Unii Europejskiej, rząd powołał Agencję Spójności Terytorialnej. Została stworzona, aby pomóc regionom uczestniczyć w jak największym stopniu w podziale i efektywnym wykorzystaniu środków unijnych, posiada przy tym specjalne uprawnienia i podlega bezpośrednio premierowi. Gość z Niemiec, Reiner Kneifel-Haverkamp, Dyrektor Generalny ds. Europejskich w Ministerstwie Sprawiedliwości, Spraw Europejskich i Ochrony Konsumenta Landu Brandenburgii, zwrócił z kolei uwagę na nierówny dostęp regionów w jego kraju do Funduszy Europejskich, wynikający z istniejących dysproporcji pomiędzy landami zachodnimi a wschodnimi. Powiedział o istniejącej obawie, że kwoty przeznaczane na te pierwsze zostaną poważnie zredukowane, co nie koresponduje z ich szybkim rozwojem gospodarczym. Swoją wypowiedź zakończył uwagą, że tak jak marszałek Woźniak dostrzega inspirującą rolę europejskiego pieniądza, jednak powinien on stać się podstawą do kooperacji ponadnarodowej, co może pozwolić nam odnieść większe korzyści.

Na zakończenie pierwszej części prowadzący skierował pytanie do poseł Izabeli Leszczyny, na ile poważna jest groźba zablokowania funduszy unijnych dla Polski. W odpowiedzi usłyszał, że taki scenariusz jest jak najbardziej realny.

– Spójność to nie tylko porównywalność ekonomiczna, gospodarcza, dostęp do infrastruktury, miejsc pracy i edukacji, to także wspólnota wartości. Po pierwsze umówiliśmy się na nie w traktacie o Unii Europejskiej, ale przede wszystkim, jeżeli mamy tworzyć wspólnotę europejską, chcemy być zintegrowani, to także na poziomie wartości. Inaczej tego nie da się rozumieć.

Odniosła się także do kwestii terminowego rozliczania wydatków z funduszy unijnych.

– Nie ma zagrożenia zwrotu środków. Obecna perspektywa ma zasadę n+3, państwa nie spieszą się tak bardzo, ciągle myślą, że mają trochę czasu, pewnie wszyscy wolelibyśmy, żeby te środki były wydawane w lepszym tempie.

Na zakończenie podkreśliła, jak wielkim impulsem rozwojowym okazała się dla Polski polityka spójności.

– W roku 2000 PKB per capita w Polsce w relacji do średniej unijnej wynosiło 47%, a dzisiaj to jest 71%. Nikt chyba nie myśli, że byłoby to bez niej możliwe. Było to dla nas wielkie dobrodziejstwo, które pozwoliło nam na prawdziwy skok cywilizacyjny.

W drugiej części moderator zaproponował dyskusję nad kolejną perspektywą finansową na lata 2021-27. Na początek poprosił europosła Janusza Lewandowskiego o określenie, które kwestie powinny w niej zostać potraktowane priorytetowo. Swoją wypowiedź europarlamentarzysta rozpoczął od spostrzeżenia, że nie ziścił się czarny scenariusz dla państw naszego regionu, zakładający powstanie oddzielnego budżetu dla krajów strefy euro.

– Nie powstał. Będzie ok. 55 mld euro przez 7 lat, to nie zmienia wagi całego budżetu dla zjednoczonej Europy, dla wszystkich krajów.

Ostrzegł, że poważnym wyzwaniem, które obecnie stoi przed wspólnotą, jest opuszczenie jej przez Wielką Brytanię.

– W tej chwili musimy uporać się z niewidomą Brexitu, zwłaszcza chaotycznego. Rachunek brytyjski to jest ok. 40 mld euro, jeżeli byłoby to wyjście umowne.

Odnosząc się do pytania prowadzącego określił, na co kładziony jest nacisk w nowej perspektywie.

– Wiemy, że w tym projekcie te dotychczasowe wielkie działy tracą: rolnictwo mniej więcej 15%, spójność dla całej Unii Europejskiej 10%, (…) Fundusz Kohezyjny, który był najbardziej infrastrukturalny, jest cięty aż o 46%. Pieniądze mają iść na dekarbonizację, ICT (Information and Communication Technologies, z ang. technologie informacyjno-komunikacyjne – przyp. red.) oraz na małe i średnie przedsiębiorstwa.

Swoją wypowiedź zakończył optymistycznym akcentem, oznajmiając, że Polska pozostaje głównym beneficjentem środków unijnych.

W dalszej części, w nawiązaniu do wypowiedzi europosła, prowadzący zadał pytanie marszałkowi Łukaszowi Smółce, czy Małopolska w swoim planowaniu uwzględnia wspomnianą zmianę priorytetów. Na początek odniósł się on jednak do wcześniej omawianego wątku, czyli możliwości zablokowania wypłaty środków.

– Jeżeli chodzi o praworządność, bo państwo tutaj poruszaliście tę kwestię, ja uważam, że to jest tak naprawdę burza w szklance wody. (…) Europa bez Polski, bez wszystkich regionów, nie może funkcjonować. W związku z tym będzie takie gadanie, a skończy się na tym, że nie będzie żadnego wstrzymania funduszy, ani żadnych takich restrykcyjnych sytuacji. Środki będą wydatkowane, one muszą być wydatkowane, bo żeby Europa rozwijała się, musi rozwijać się każdy kraj.

Na pytanie moderatora udzielił odpowiedzi twierdzącej.

– Jeżeli chodzi o kwestie wydatkowania pieniędzy i przyszłą perspektywę budżetową, my musimy przygotować się chociażby na ochronę środowiska. Jako Małopolska wdrażaliśmy już projekt „ekoMałopolska”, który skupia w swoim komponencie wszystkie aspekty, nie tylko wymianę kotłów, ale również termomodernizację, zakup taboru, rozwój kolei i działania edukacyjne. To powoduje, że przyszłe środki powinny być wydatkowane w tempie.

Marszałek Woźniak, odniósłszy się do początku wypowiedzi swojego przedmówcy, przedstawił inny pogląd na obecny spór z instytucjami unijnymi.

– To jest trochę, moim zdaniem, myślenie życzeniowe, mówienie sobie, że nic się nie stanie i to jest temat drugorzędny. Uważam, że wielu polityków europejskich jest całkowicie zdeterminowanych, żeby pokazać jednak pewne pryncypia, tak jak to do tej pory robił Trybunał (Sprawiedliwości Unii Europejskiej – przyp. red.) wobec polskich decyzji. Z kolei zapytany o zagrożenia dla nowej perspektywy, stwierdził, że dla takiego regionu jak Wielkopolska wejście na wyższy poziom rozwoju gospodarczego może oznaczać mniej środków.

Przejście z kategorii regionu konwergencji do przejściowego dla jego województwa oznacza utratę miliarda euro z dnia na dzień.

– To oczywiście będzie dwuznaczne, bo z jednej strony będzie powód do satysfakcji, że weszliśmy do tej wyższej ligi regionów europejskich (…), natomiast to jest obciążone niestety tymi kosztami.

Zauważył także, że w zaistniałej sytuacji pojawia się problem wkładu własnego, który wzrasta wraz z awansem województwa.

– Wielkopolska jest regionem, który średnio ma wysoką wartość PKB per capita, są tam jednak samorządy, które są słabe, jeśli chodzi o własne dochody. Teraz one będą musiały wyłożyć 45% wartości projektów. Z góry wiem, że nie będą w stanie, biorąc pod uwagę jeszcze równoległe obniżanie dochodów gmin, które nastąpi w wyniku określonych decyzji fiskalnych, czyli obniżania wartości podatków, nierekompensowanego przez budżet państwa.

Na koniec prowadzący umożliwił zebranym słuchaczom zadawanie pytań panelistom. Jedyne, które padło, dotyczyło tego, na ile proponowany projekt perspektywy może ulec zmianie. Były komisarz Janusz Lewandowski odpowiedział, że na obecnym etapie prac rozmowie to szefowie rządów decydują, jak wygląda budżet, nad którym następnie obraduje Parlament Europejski. Zastrzegł, że nie otwiera on tzw. kopert krajowych, natomiast może przegłosować przepisy, które pozwolą na bardziej elastyczne wydatkowanie pieniędzy z funduszy unijnych. Była to ostatnia wypowiedź, po której moderator podziękował uczestnikom debaty i zamknął panel dyskusyjny.