Value-Based Healthcare – finansowanie w oparciu o efekt terapeutyczny

Value-Based Healthcare pozwala mierzyć się efekty i jednocześnie kalkulować koszty. Ten model jest potrzebny, żeby poprawić jakość i efektywność leczenia. Zdaniem ekspertów, w Polsce nadszedł czas, żeby od rozważań teoretycznych przejść do praktyki.

Dobrym znakiem jest, że podczas zakończonego w ubiegłym tygodniu Forum Ochrony Zdrowia o VBHC dyskutowali już nie tylko eksperci, ale również dyrektorzy szpitali, którzy na co dzień mierzą się z ekonomiczną i medyczną rzeczywistością.

„Jestem już zmęczony mówieniem o innowacyjności w sytuacji, kiedy brakuje nam rozporządzenia określającego między innymi sposób refundowania technologii medycznych” – powiedział podczas debaty prof. Maciej Banach, dyrektor Instytutu – Centrum Zdrowia Matki Polki. Zaznaczył, że już od pięciu lat w placówce, którą kieruje wprowadza koncepcję smart hospital, czyli między innymi inteligentnego podejścia do przetwarzania danych. Dodał, że we wprowadzaniu wszelkich zmian i nowości najważniejsi są ludzie, dlatego sam zaczął od przekonania pracowników. VBHC jest potrzebne, ale do jego wprowadzenia brakuje między innymi infrastruktury, bo na przykład tylko 25 proc. szpitali jest wystarczająco zdigitalizowanych.

Tomasz Prystacki, prezes zarządu Fresenius Medical Care Polska widzi również bariery natury finansowej i podaje konkretny przykład z placówki, którą kieruje: „Śmiertelność osób dializowanych jest niższa o 6 proc. niż w całej populacji, ale dla płatnika to nie ma znaczenia”. Zwraca również uwagę na paradoks, zwykle w ekonomii oczekuje się określonego efektu lub narzuca dyscyplinę kosztów, tymczasem w ochronie zdrowia płatnik oczekuje najlepszego efektu przy ograniczonych kosztach.

Otwarte pozostaje pytanie, czy polski system ochrony zdrowia będzie działał lepiej, jeśli najmniej efektywne szpitale zostaną zlikwidowane. Zdaniem Tomasza Prystackiego bez zmniejszenia liczby szpitali nie uda się podnieść jakości leczenia w całym systemie. Jednak według Małgorzaty Gałązki-Sobotki, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego każdy z istniejących szpitali może się wyspecjalizować i osiągać dobre wyniki, pod warunkiem, że będzie mu przypisana właściwa rola w systemie i zadania.

Z dyskusji wynika, że kluczem do sukcesu VBHC jest właśnie poziom referencyjności szpitali. Zdaniem profesora M. Banacha jeśli pacjent będzie skierowany do szpitala, który zapewni mu leczenie na właściwym poziomie leczenia, to szpitale wysokospecjalistyczne nie będą traciły na tym, że leczą najcięższe przypadki. Trzeba zatem brać pod uwagę poziom ryzyka. „Gdyby nie było jednostek o wyższej śmiertelności, to śmiertelność w systemie wyniosłaby 100 proc.” – podsumował tę część dyskusji Tomasz Prystacki.

Uczestnicy debaty nie mieli wątpliwości, że nie ma już odwrotu od technologii. Beata Jagielska, prezes zarządu Koalicji Medycyny Personalizowanej zaznacza, że bez nowoczesnych narzędzi diagnostycznych i platform, na których jest do nich dostęp nie można mówić o medycynie personalizowanej. Przewiduje, że już wkrótce do grona osób decydujących o leczeniu dołączy bioinformatyk.

Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas zwrócił uwagę, że wartość leczenia jest pojęciem szerszym od jakości, bo obejmuje trudne do zmierzenia elementy subiektywnego odczucia pacjenta, takie, jak zaufanie i poczucie bezpieczeństwa pacjenta.