U progu kryzysu gospodarczego. Kto może na nim skorzystać? [RELACJA]

Światowa gospodarka ponosi straty bez względu na to, kto wygra wojnę handlową między Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Nowe bariery w handlu zagranicznym, zerwanie zwykłych więzi przemysłowych, brak kapitału obrotowego. Spadek produkcji i popytu. Kumulacja w świecie ogromnych długów. Zadłużenie będzie głównym problemem nowego kryzysu: w Stanach Zjednoczonych będzie to dług korporacyjny powiększony o deficyt budżetowy, a w UE dług publiczny w połączeniu z niektórymi cechami strefy euro. Które kraje mogą skorzystać z tej sytuacji?

Mimo coraz gorszych danych napływających od wielu ekonomistów i agencji zajmujących się gospodarką, w Polsce trudno znaleźć osoby, które wprost mówiłyby o kryzysie, który zawitałby do Polski. Według ostatnich danych Eurostatu, Polska rozwijała się w drugiej części 2019 roku w tempie 4,2%, co w Unii Europejskiej jest wynikiem gorszym jedynie od Irlandii, Malty, Rumunii i Węgier. Duży wpływ na to miała konsumpcja wewnętrzna, która utrzymuje nasz kraj na wysokiej pozycji. – Ekonomia społeczna polega na polityce. Dopóki politycy mają na to wpływ, to będą eksperymentować i raz im się uda, a raz nie. Kryzysu w Polsce nie będzie, ale spowolnienie jest faktem – mówił podczas IV Forum Przemysłowego w Karpaczu, były premier a obecnie przewodniczący Rady Partnerów firmy doradczej Ernst & Young – Jan Krzysztof Bielecki.

Trudno w tej chwili określić jak będzie się zachowywała polska gospodarka w najbliższych miesiącach i latach, ale faktem jest, bo pokazują to obiektywne dane, że największy partner handlowy naszego kraju – Niemcy, wpadły w tarapaty, a tempo ich rozwoju jest w tej chwili najniższe w całej Unii Europejskiej i wynosi 0,4%. Gorzej stoją tylko Włosi, którzy mogą mówić już o recesji. – Jesteśmy u progu kryzysu, tylko trudno określić gdzie ten próg jest. Jeśli w okresie spowolnienia nie przygotowujemy się na nie, to trzeba się bać. Nie mamy poduszki ochronnej, tylko żelazo-beton, na który niechybnie możemy spaść. Rząd rozbudza emocje, rozdaje pieniądze, wszystko za nic – prognozował profesor Szkoły Głównej Handlowej – Robert Gwiazdowski.

Na tle wielu innych gospodarek nasza radzi sobie od dawna bardzo dobrze. Napędzają ją małe i średnie przedsiębiorstwa, które ostatnio zyskały wsparcie od rządu. – Sektor prywatny zawsze dawał sobie radę, nawet jeśli pojawiały się kłopoty globalne. Myślenie, że kryzys doprowadzi do zmian rządzących raczej jest płonne. W najbliższych latach będzie wygrywał ten, kto zaproponuje coś nowego Polakom. Kiedy pojawiło się 500+, przyszła też stabilizacja ekonomiczna. Teraz ten, kto zaproponuje program dla dzieci, a może nawet wnuków będzie miał największe szanse. Być może będzie to laptop zamiast książek, albo cały nowy pakiet edukacyjny – zaznaczył poseł Grzegorz Napieralski.

W gruncie rzeczy najwięcej zależy od firm i lotności ich menedżerów. Dobre pomysły mogą pozwolić wzbogacić się nawet w czasie kryzysu. – Wiele organizacji próbuje nam wmówić, że kryzys już istnieje. Tymczasem jeśli firmy będą miały szanse i pomoc od mądrych polityków – obronią się. Jeśli kraj i społeczeństwo jest innowacyjne, zawsze wygra – mówiła Nika Manukova z World Free Zones Organisation z Armenii.

Tak czy tak na kryzys musimy się przygotować. Być może jest to nieuniknione, bo wpływ na jego wywołanie będzie miało wiele czynników niezależnych od Polski. – Kryzysy przychodzą w cyklach, bo taka jest historia gospodarcza. Polski sektor prywatny bardzo dobrze sobie radzi, więc na razie może spać spokojnie. Co więcej – polski system korzystał wiele razy na globalnych kryzysach, bo firmy przenosiły do nas produkcję. W tym roku jednak mamy spadek zatrudnienia netto. Możliwości strukturalne się skończyły. Nie wystarczają już nawet pracownicy z Ukrainy, a innych imigrantów na razie nie bierzemy – podsumował Jan Krzysztof Bielecki.

Mimo niekorzystnych danych z polskie prognozy na rok 2020 są optymistyczne. Zdaniem rządzących nasza gospodarka wciąż będzie się rozwijać w tempie powyżej 4%, a jest to bardzo ostrożna prognoza. Tymczasem nasz PKB może rosnąć nawet trzy razy szybciej niż w innych krajach Unii Europejskiej.