Regionalna współpraca wojskowa narzędziem wzmacniania bezpieczeństwa [RELACJA]

„W grupie siła”. To stare przysłowie zdaje się być nieśmiertelne, szczególnie w przypadku spraw związanych z obronnością i bezpieczeństwem państwowym. Tak jak w czasach średniowiecza i wojen światowych, tak i dzisiaj państwa zacieśniają współpracę militarną ze swoimi regionalnymi sąsiadami. Wspólne ćwiczenia, mieszane dywizje, kontyngenty zagraniczne – czy fakt ich istnienia na realny wpływ na bezpieczeństwo państwa?

Według Jacques’a Faure, ambasadora Francji na Ukrainie w latach 2008-2011, wpływ tych organizacji i ogólnie działań międzynarodowych, jest kluczowy dla rozwiązywania lokalnych konfliktów. Tak było np. w przypadku konfliktu armeńsko-azerskiego, który zatrzymać pomogła dopiero presja ze strony OBWE. Niestety, jak zauważa Faure, w przypadku konfliktów, w które zaangażowana jest militarnie Rosja, takiego międzynarodowego zaangażowania – jak i prerogatyw dla międzynarodowych organizacji, które pozwoliłyby wpływać na sytuację na miejscu – nie ma. Moskwa używa dla swych działań pretekstu, że to Zachód złamał pozimnowojenny ład pokojowy, interweniując wbrew międzynarodowym umowom w Kosowie i Libii.

Raymond Wojcik, dyrektor biura w Warszawie amerykańskiego Centrum ds. Analizy Polityki Europejskiej (CEPA), przypomniał, że po podpisaniu w latach 90′ traktatów rozbrojeniowych z Rosją, kończących „Zimną Wojnę”, Stany Zjednoczone popełniły strategiczny błąd, zakładając, że na wschodniej flance NATO nadchodzi czas trwałego pokoju. Błędność tego przekonania udowodniła dobitnie interwencja rosyjska w Gruzji (2008), a następnie na Krymie i w Donbasie (2014). W tej sytuacji zrozumiałe jest, jak twierdzi Wojcik, domaganie się przez Warszawę stałej i liczebnie znaczącej, obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Ogromną rolę mają w tym kontekście mieszane jednostki wojskowe, w tym angażujące państwa partnerskie Sojuszu Atlantyckiego, skazane na trudne sąsiedztwo z Rosją – taką jednostką jest brygada LITPOLUKRBRIG.

Dmytro Chupryna, przedstawiciel brytyjskiej organizacji monitoringowej Airwars, podkreślił wagę monitorowania działań wojennych – takich jak bombardowania lotnictwa rosyjskiego dokonywane w 2014 r. w trakcie walk w Donbasie – pod kątem strat wśród ludności cywilnej. Dane z takiego monitoringu będą mogły zostać użyte w ewentualnych przyszłych międzynarodowych procesach karnych dotyczących zbrodni wojennych popełnionych na Ukrainie.