O gazie ziemnym na III Forum Przemysłowym w Karpaczu

Pierwszego dnia odbywającego się w dniach 8-10 grudnia 2017 r. III Forum Przemysłowego w Karpaczu miała miejsce dyskusja pod hasłem Bezpieczeństwo energetyczne jako wyzwanie dla przemysłu europejskiego. Jako jeden z filarów tego bezpieczeństwa postrzegany jest gaz ziemny, którego zróżnicowanie źródeł dostaw jest właśnie realizowane przez Polskę.

Blok Bezpieczeństwo energetyczne jako wyzwanie dla przemysłu europejskiego rozpoczął Krzysztof M. Księżopolski specjalizujący się między innymi w zagadnieniach związanych z bezpieczeństwem energetycznym. Przedstawił on wyniki bardzo ciekawego eksperymentu jakim była gra strategiczna.

Jest to często używany instrument, szczególnie w badaniach z zakresu obronności. W tym przypadku gra strategiczna miała na celu weryfikację modeli bezpieczeństwa energetycznego państw europejskich.

Kluczowym problemem na rynku europejskim jest zależność w zakresie dostaw gazu, który w zdecydowanej większości pochodzi z Rosji i Norwegii. Dla oba krajów dostawy tego surowca są oczywistym źródłem korzyści ekonomicznych. Dostawy gazu rosyjskiego są niestety także elementem politycznego i ekonomicznego nacisku na kraje z dawnego bloku wschodniego podyktowane chęcią utrzymania wpływów w tym regionie.

Gra miała na celu wykazanie w jaki sposób sytuacja w Rosji może wpływać na dostawy gazu ziemnego do Europy. W grze wzięli udział przedstawiciele instytucji analitycznych, biznesu i świata nauki z Polski, Słowacji, Chorwacji, Niemiec, Norwegii, Ukrainy, Mołdawii i Kosowa.

Eksperyment zakładał dwa scenariusze: polityczny i technologiczny. W pierwszym zakładano destabilizację sytuacji w Rosji w 2022 r., w wyniku której ustaje eksport surowców energetycznych, w tym także gazu ziemnego. Po dwóch latach sytuacja w Rosji stabilizuje się ale dostawy nadal nie mogą być prowadzone z uwagi na zniszczoną infrastrukturę.

Scenariusz technologiczny zakładał, że w 2025 r. rozbudowana o Baltic Pipe jak i Nord Stream II infrastruktura gazowa w Europie już działa ale na rynku pojawia się nowa technologia zapewniająca tanie magazynowanie dużej ilości energii elektrycznej.

Wnioski z tej gry okazały się bardzo ciekawe. Po pierwsze dzięki pomyślnemu zakończeniu projektów infrastrukturalnych związanych z Baltic Pipe i połączeniami międzysystemowymi w Europie Środkowej destabilizacja dostaw z kierunku wschodniego nie będzie miała większego wpływu na państwa naszego regionu.

Po dwóch latach takiej sytuacji należy spodziewać się przestawienia poszczególnych krajów na inne nośniki energii oraz zmiany kierunków dostaw na inne niż rosyjski. Może to doprowadzić Rosję do wykluczenia jej surowców energetycznych z dotychczasowych, uwarunkowanych historycznie rynków zbytu.

Większość krajów uczestniczących w grze, oprócz Niemiec i Norwegii, która ma swoje źródła węglowodorów oczekują wręcz, że dostawy ropy naftowej i gazu ziemnego z Rosji mogą być ograniczone i w odpowiedni sposób uwzględniają to swoich politykach energetycznych. Robi to także Polska m.in. budując Baltic Pipe czyli połączenie z Szelfem Norweskim. Oprócz zabezpieczenia naszych interesów projekt ten będzie stanowił także gwarancję bezpieczeństwa energetycznego dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej jeśli dostawy ze wschodu będą zachwiane.

Kolejnym prelegentem był Jan Talaśka z Det Norske Veritas Poland, który zasiada także we władzach Polskiej Platformy LNG. Podkreślił on znaczenie gazu ziemnego jako nośnika energii w Europie. Według niego do 2030 r. zużycie gazu ziemnego będzie rosło, co w głównej mierze wynikać będzie ze zwiększenia podaży LNG (skroplonego gazu ziemnego) na rynkach światowych. Gaz skroplony stał się i będzie stawał się w jeszcze większym stopniu produktem globalnym, a jego transport będzie opłacalny nawet na duże odległości. Warunkiem jest oczywiście powstanie odpowiedniej infrastruktury. – Kiedyś dostawca musiał być blisko odbiorcy. Teraz gaz ze Stanów Zjednoczonych, gaz z Kataru, gaz z Norwegii jest już w Polsce. Dlaczego? Dlatego, że mamy terminal i mamy taką możliwość – powiedział.

Jako kolejny w dyskusji głos zabrał Jarosław Romanczuk, prezes Stowarzyszenia Ukraińskiego Biznesu w Polsce. Potwierdził on, że jego kraj nie kupuje już gazu w Rosji. – Kupujemy gaz od naszych partnerów z Unii Europejskiej. Zdajemy sobie sprawę, że jest to gaz rosyjski. Po prostu wykorzystujemy inne moce przesyłowe. Zużycie gazu na Ukrainie spadło o 30%, co jest wynikiem tymczasowej utraty części terytorium – podkreślił.

Brytyjski punkt widzenia zaprezentował Malcolm Grimston, ekspert ds. energetyki nuklearnej. Opowiedział on o sytuacji energetycznej w Wielkiej Brytanii, głównie przez pryzmat energii elektrycznej. Kilka zdań dotyczyło jednak zaopatrzenia w gaz ziemny, które jego zdaniem nie budzi zastrzeżeń. – Wielkim zwycięzcą w procesie odchodzenia od energetyki węglowej w Wielkiej Brytanii jest gaz. Nasze własne zasoby są już bardzo zubożone. Bardzo blisko współpracujemy z Norwegami, mamy bezpośrednie połączenie gazowe z tym krajem. Możemy także sprowadzać gaz z Europy kontynentalnej – zaznaczył.

Bardzo ciekawe wypowiedzi w kontekście zaopatrzenia w gaz ziemny były udziałem polskiego eksperta branży energetycznej, Wojciecha Jakóbika, który jest redaktorem naczelnym portalu Biznes Alert. Odniósł się on do wzrastającej pozycji LNG na światowym rynku energetycznym.  – Ruszył projekt Yamal LNG w Rosji. Novatek chce tamtędy eksportować nawet 16,5 mln t LNG rocznie, głównie do Azji. A tymczasem przedstawiciele Gazpromu sygnalizują, że każdy miliard metrów sześciennych LNG to jest zagrożenie dla ich pozycji. Amerykańskie LNG pojawia się symptomatycznie w Polsce. Ten gaz chce kupować OMV czyli partner Gazpromu przy gazociągu Nord Stream II. Nawet japońska firma chce eksportować LNG do Europy – powiedział.  Podkreślił także polskie zasługi w zakresie różnicowania źródeł dostaw gazu ziemnego i znaczenie jakie mają proponowane przez rząd rozwiązania w zakresie rozbudowy infrastruktury przesyłowej.

Źródło: CNG-LNG.pl