Migracja zarobkowa z Ukrainy. Korzyści i zagrożenia – prognozy na przyszłość [RELACJA]

Jak wynika ze statystyk, liczba zagranicznych pracowników stale rośnie. Dotyczy to nie tylko krajów najbardziej rozwiniętych. Dzięki migrantom zarobkowym osiągnęły one wysoki poziom rozwoju lub utrzymują wzrost gospodarczy mimo negatywnych trendów demograficznych. Jednakże obecność na rynku pracy przedstawicieli biedniejszych krajów utrudnia związkom zawodowym walkę o podwyższenie płac. Czy można pogodzić te dwie sprzeczne tendencje?

Jedną z pierwszych debat w trakcie tegorocznego Forum Europa-Ukraina była dyskusja: Migracja zarobkowa z Ukrainy. Korzyści i zagrożenia – prognozy na przyszłość.

Panel rozpoczął się od prezentacji raportu „Pracownik z Ukrainy, zarobki w Polsce”, w której udział wzięli Anatoliy Zymnin, PR Manager w EWL S.A. oraz Mariya Kuzenko, kierownik Działu Legalizacji w EWL S.A. Raport zawierał m.in. omówienie zmian wysokości zarobków osób z Ukrainy na polskim rynku pracy w zależności od długości pobytu w Polsce, znajomości języka polskiego, czy branży.

Właściwą debatę moderował Andrzej Drozd, wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej.

Andrzej Korkus, prezes zarządu EWL S.A. powiedział, że według badan, w 2016 roku Polska przyjęła więcej migrantów zarobkowych, niż Stany Zjednoczone. – Stworzyliśmy system, który jest w stanie sprostać wyzwaniom migracyjnym, a zdecydowana większość pracowników spoza Polski pracuje legalnie na podstawie wiz i pozwoleń. Migranci stanowią ogromną wartość dodaną dla gospodarki, odpowiadają przede wszystkim za wzrost PKB. Migracja wskazywana jest jako jeden z głównych motorów wzrostu gospodarczego w Polsce. Kilkanaście lat temu Polska była jednym z najbardziej homogenicznych krajów na świecie. Jest to pokłosie skomplikowanej historii polski w XX wieku. Napływ pracowników z Ukrainy nauczył nas w pewnym sensie tolerancji wobec różnorodności – dla naszej administracji oraz społeczeństwa była to ważna lekcja świadomości tego zróżnicowania. Pracownicy z Ukrainy bardzo przysłużyli się zarówno naszej gospodarce, jak i naszemu społeczeństwu – mówił.

Beata Pankowska-Lier z kancelarii Rödl & Partners Ukraina przypomniała, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat polskie przepisy bardzo się zmieniły, po prostu zostały uproszczone. Związane to było z ogromnym zapotrzebowaniem na pracowników. – Obecne przepisy sprawdzają się w praktyce. Gorzej jest, jeżeli później pracodawca chce wyrobić swoim pracownikom zagranicznym pozwolenie na pracę na dłuższy okres. Widoczne są zmiany na lepsze w tych procesach, ale musimy jeszcze dużo zrobić w kierunku liberalizacji przepisów oraz ułatwiania procedur zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Naszą główną konkurencją w walce o siłę roboczą z Ukrainy są Czechy i Węgry. Procedury i przepisy w tych państwach są bardziej liberalne – puentowała. Mówiła też o tym, że Ukraińcy nadal postrzegają Polskę jako państwo, w którym warto pracować i w którym ich poziom życia znacznie wzrasta. Z drugiej strony, od 2016 roku gospodarka ukraińska rośnie, coraz częściej Ukraińcy decydują się na powrót do kraju i znajdują pracę w ojczyźnie. To, czy napływ siły roboczej z Ukrainy utrzyma się na obecnym poziomie będzie zatem zależało od rozwoju ukraińskiego rynku pracy.

Mirosław Przewoźnik, z Departamentu Rynku Pracy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaznaczył, że spore szanse na usprawnienie procedur dostrzega się w zdobyczach szybko postępującego rozwoju technologii. Obywatele z Ukrainy chcą pracować i przebywać w Polsce ponad 3 lata, stąd też ogromna ilość takich właśnie wniosków o pozwolenie na pracę. – Migracja zarobkowa z Ukrainy wpłynęła przede wszystkim pozytywnie na wzrost gospodarczy w Polsce – cudzoziemcy stanowią 0,75 punktu procentowego we wzroście gospodarczym. W 2018 roku ZUS zanotował ponad 500 tys. płatników-cudzoziemców, zaś w 2019 liczba ta wzrosła aż o 19%. Oznacza to, że ponad 600 tys. płatników i składek pochodziło od pracowników zagranicznych – podsumował.