Inwestycje samorządowe w dobie koronawirusa – relacja z debaty

Jeremi Jędrzejkowski, Rzeczpospolita

 

 

 

 

Debata „Rzeczpospolitej”: Jak ratować inwestycje samorządów

Szczególne wyzwania postawiła przed miastami i gminami nie tylko pandemia. W ich budżety mocno uderzyły także wprowadzone przez rząd zmiany w systemie podatkowym.

Partnerem debaty była firma FB Serwis.

PEŁNY ZAPIS DEBATY ZNAJDUJE SIĘ POD LINKIEM: https://www.youtube.com/watch?v=VUbkiqdY7Xk&feature=youtu.be

 

Jak zmieniły się plany inwestycyjne miast i gmin ze względu na pandemię? Czy samorządy ograniczą się jedynie do niezbędnych projektów i zrezygnują z tych, mających przynieść efekty w dłuższym okresie? Czy priorytetem będą zadania, które przyniosą oszczędności, a te kompleksowe i dłuższe zostaną odłożone? O tym rozmawiali eksperci podczas debaty „Inwestycje samorządów w dobie koronawirusa”.

Uderzenie w budżety

Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, mówiła, że na trudną sytuację samorządów wpływają przede wszystkim ubiegłoroczne decyzje rządu ograniczające wpływy z podatku PIT i podatków pośrednich do ich budżetów. Do tego jest pandemia. – Nałożenie się efektów pandemii i tzw. piątki pana Jarosława Kaczyńskiego spowodowało, że nasz budżet jest zmasakrowany. W Łodzi na samej „piątce Kaczyńskiego” straciliśmy rok do roku 140 mln zł z PIT i częściowo z CIT – powiedziała Hanna Zdanowska. – Są ogromne perturbacje ze znalezieniem środków na inwestycje, ale musimy też zaciskać pasa przy wydatkach bieżących. A bez udziału samorządów nie byłoby edukacji – w Łodzi finansujemy ją w ponad 50 proc., a także wspomagania policji, straży pożarnej i innych służb w miastach i gminach tak, by jakość świadczonych dla mieszkańców usług była jak najlepsza.

Niemożliwe do nieprzewidzenia wcześniej wydatki z budżetu miasta wynikają także z zakupu środków ochrony osobistej związanych z pandemią m.in. dla Urzędu Miasta, szkół, przedszkoli, żłobków. – Inny obszar to pomoc dla tych, którzy zostali bardzo pokrzywdzeni przez pandemię. Patrząc w przyszłość, ważne jest, by mógł następować rozwój gospodarczy, także w sektorze drobnych usług, jakże potrzebnych dla mieszkańców. Dlatego podjęliśmy decyzję o ulgach dla przedsiębiorców.  To oznacza z jednej strony bardzo potrzebną pomoc, z drugiej, że nie otrzymamy tych przychodów – wskazała Hanna Zdanowska.

Kolejne olbrzymie koszty związane są z utrzymaniem komunikacji miejskiej. Z jednej strony zachęca się mieszkańców do korzystania z samochodów, a z drugiej miasta i gminy muszą uruchamiać wszystkie posiadane pojazdy, by przy obecnych ograniczeniach związanych z liczbą pasażerów, obsłużyć mieszkańców.

– Łącznie w Łodzi w tym roku spadek przychodów, ograniczenie inwestycji oraz nieoczekiwane wydatki, które już ponieśliśmy, rok do roku wynoszą ok. 420 mln zł wobec 5,2 mld zł w budżecie miasta po stronie wydatków i niecałych 5 mld zł po stronie dochodów. A jeszcze nie odczuwamy skutków pandemii w postaci zwolnień, które są nieuniknione w części sektorów – podała Hanna Zdanowska.

Skala problemów

Robert Soszyński, zastępca prezydenta Warszawy, wskazał, że w stolicy problemy i ich powody są podobne, lecz inna jest ich skala, adekwatna do budżetu miasta. – Nas, podobnie jak wszystkie inne samorządy, najbardziej uderzyły zmiany w podatku PIT. Tylko w tym przypadku utraciliśmy ponad 280 mln zł rok do roku. Drugim ciosem dla budżetu miasta była ustawa uwłaszczeniowa. Z tytułu opłat za użytkowanie wieczyste ubytek wynosi ponad 220 mln zł. Zaś covid najbardziej odczuwalny jest w przypadku komunikacji miejskiej. Utrata dochodów przekracza tu 216 mln zł – wymieniał Robert Soszyński. – W liczbach bezwzględnych szacujemy utratę dochodów w 2020 r. na ok. 900 mln zł. Ale to nie oddaje wszystkiego. Bo np. z tytułu PIT zamiast wspomnianej straty spodziewaliśmy się kilkusetmilionowego wzrostu. Przygotowujemy obecnie dokładne wyliczenia, ale obecne szacunki wskazują na łączne uszczuplenie budżetu Warszawy w tym roku na poziomie ok. 2 mld zł w stosunku do tego, co moglibyśmy zakładać, a co mamy po stronie dochodów – mówił.

– W naszym przypadku jest to olbrzymia wyrwa, której nie można zasypać inaczej niż tylko zmieniając plany inwestycyjne, przesuwając terminy planowanych inwestycji, rezygnując z niektórych. I, co dla samorządów jest bardzo dolegliwe, ograniczając tzw. wydatki bieżące. Ale trzeba powiedzieć, że z punktu widzenia obywatela czy firm wykonawczych to też są często wydatki inwestycyjne, bo to m.in. wiele remontów dróg – podkreślił zastępca prezydenta Warszawy.

Przypomniał o jeszcze jednym elemencie, który dotyczy tylko Warszawy. – To „janosikowe”, czyli swoista rekompensata dochodów dla innych samorządów. Chcemy dyskutować o tym systemie, ale on działa i w takich latach jak obecny i przyszły jest szczególnie dolegliwy, ponieważ opłata jest liczona w stosunku do prosperity budżetowej z ubiegłych lat, a musimy ją płacić w okresie bardzo poważnych perturbacji finansowych – mówił Robert Soszyński.

O sytuacji mniejszych ośrodków mówił Roman Ciepiela, prezydent Tarnowa. Miasto, przy 106 tys. mieszkańców, jest równocześnie centrum aglomeracji i, jak powiedział prezydent, świadczy usługi w oświacie, kulturze czy polityce społecznej dla ok. 250 tys. ludzi. – Realizujemy zadania aglomeracyjne podobne jak inne miasta otoczone wianuszkiem gmin, a pieniądze przypadają nam zgodnie z liczbą podatników. Nasz budżet to ok. 850 mln zł, ale proporcje wydatków i problemy są podobne, jak w miastach na prawach powiatu– ocenił Roman Ciepiela.

Jak dodał, o budżecie trzeba myśleć dwutorowo. – Po pierwsze, tworząc budżet na 2020 r. uwzględniliśmy okoliczności, które rząd wprowadził w 2019 r., a więc m.in. zmiany w PIT i wzrost minimalnego wynagrodzenia – mówił prezydent. – Covid zmienił wiele. Ludzie przestali jeździć autobusami, chodzić na baseny, zamknięto kina i teatry. Wpływy do naszych instytucji kultury czy tych dysponujących halami sportowymi czy basenami, zdecydowanie spadły. Ubytek dochodów oceniamy na 30–40 mln zł. A przy tym nie zmieniliśmy struktury jednostek. Oznacza to, że koszty pozostały praktycznie na niezmienionym poziomie.

– A druga perspektywa to budżet na rok 2021 i lata następne – mówił Roman Ciepiela. Nie osiągniemy równowagi budżetowej bez istotnej redukcji wydatków budżetowych w przyszłości. A przecież nie chcemy ograniczać inwestycji, które są potrzebne naszym przedsiębiorcom i gospodarce. Chcemy przy tym wykorzystać możliwość, jaką daje Polsce obfite korzystanie z budżetu unijnego, dzięki czemu inwestujemy w infrastrukturę, tworzymy programy z Europejskiego Funduszu Społecznego, wzmacniające tkankę społeczną. I dla tych, często wieloletnich projektów, musimy zagwarantować udział własny – podkreślił Roman Ciepiela. Zauważył, że jeśli polityka rządu spowoduje, że samorządy będą miały niepewne dochody, będzie trudno o środki na korzystanie z funduszy zewnętrznych.

A może PPP

O inwestycjach samorządowych od strony wykonawców mówili przedstawiciele biznesu. Artur Popko, wiceprezes Budimeksu, podkreślił, że branża budowlana kontynuowała działalność mimo pandemii, przez co w tej chwili jest w lepszej sytuacji niż inne branże. Niemniej ogólnoświatowy kryzys, będzie miał na nią negatywny wpływ w kolejnych latach.

Projekty samorządowe w portfelu firmy stanowią ok. 20 proc. – Są znaczące. Dlatego z niepokojem słucham przedstawicieli samorządów. Już obserwujemy spowolnienie w sektorze inwestycji samorządowych, co w swych skutkach odbije się również na sektorze budowlanym w przyszłych latach – ocenił. – Ponadto te inwestycje zmieniają Polskę, wpływają na poprawę jakości życia mieszkańców.

Zmniejszona ilość postępowań przetargowych automatycznie powoduje wojnę cenową firm kosztem bezpieczeństwa realizacji tych inwestycji. – przestrzegł Artur Popko.  – Nasze obawy budzi też kwestia środków europejskich z perspektywy 2021-2027, także w kontekście szacowanego na 72 mld zł Funduszu Spójności. Czy będziemy w stanie wykorzystać środki na inwestycje samorządowe, jeżeli samorządy nie będą dysponowały wystarczającym wkładem własnym, co może grozić wstrzymaniem inwestycji – pytał.

– Dlatego zwracamy uwagę na możliwość realizacji inwestycji w formule PPP (partnerstwa publiczno-prywatnego – red.), która nie obciąża budżetu miasta, a umożliwia realizację kolejnych projektów. Będzie ona znacznie tańsza niż jeszcze kilka lat temu z uwagi na tani pieniądz.  Rynek jest na tyle rozwinięty, że liczba inwestycji PPP zaczyna rosnąć – mówił Artur Popko. Podał przykład parkingu wybudowanego przez Budimex w PPP z Wrocławiem, którego utrzymaniem zajmuje się firma. A także Krakowa, gdzie ostatnio została dokonana ocena oferty na budowę linii tramwajowej za ponad 1 mld zł.

Artur Popko mocno zachęcał samorządy do sięgania po PPP. – Branża budowlana jest kołem zamachowym gospodarki. Zatrudnia ok. 1 mln osób i generuje potężną część PKB Polski, tj. między 7 a 8 proc. 70 proc. środków alokowanych w inwestycje wraca czy do samorządów, czy do budżetu państwa w postaci podatków i opłat, które rozpędzają rynek – podkreślił.

– Nasza firma i jej przychody jest w ponad 80 proc. zależna od współpracy z miastami. Co oznacza, że jesteśmy też w dużo większym stopniu niż np. Budimex wrażliwi na to, co się dzieje w miastach – mówił z kolei Artur Pielech, prezes firmy FBSerwis. – Zatem to, co się dzieje z budżetami samorządów ma ogromne znaczenie dla przyszłości takich firm jak FBSerwis. Z wypowiedzi przedstawicieli miast wynika, że tąpnięcie w przychodach z podatków wynosi ok. 5–10 proc., co oznacza, że cięcia wydatków są nieuniknione.

FBSerwis działa głównie w takich obszarach, jak gospodarka odpadami, oczyszczanie miast, oświetlenie uliczne, zaopatrzenie w energię elektryczną budynków miejskich.

Artur Pielech mówił także o szukaniu nowej, tańszej formuły realizacji usług dla samorządów. –Warto rozmawiać o nowych modelach funkcjonowania usług miejskich. Jesteśmy gotowi pomóc samorządom w takiej realizacji inwestycji, by w niedalekiej przyszłości zmniejszać obciążenia stałe w budżetach miast, by np. wydatki na energię lub gospodarkę odpadami były mniejsze. A to w celu przygotowania się na kolejne kryzysy i perturbacje – proponował prezes FBSerwis.

Jego zdaniem samorządy powinny zdecydować się na jeden-dwa wiodące projekty „o wystarczającej masie”. – Nie powinny być one mniejsze niż np. 100 mln zł, inaczej nie będą atrakcyjne dla wykonawców, takich jak FBSerwis czy Budimex, ale też dla instytucji, które miałyby je finansować. I przy tej okazji wypracować wzory umów PPP, które właściwie podzielą ryzyka między strony. Bo dotąd nie mamy wystarczająco dużych i dobrze przygotowanych – z obu stron – referencyjnych projektów PPP – mówił Artur Pielech. – Zróbmy takie projekty, które staną się wzorem dla innych. Jestem przekonany, że po nich nastąpi reakcja łańcuchowa. Inni będą się odwoływać do standardów wypracowanych w tych projektach – podsumował.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]