Euro kontra waluty narodowe: kto wygrywa konkurencyjnością? [RELACJA]

Goście IV Forum Przemysłowego w Karpaczu poddali ocenie obecną sytuację w Unii Europejskiej oraz przedyskutowali możliwe scenariusze na przyszłość. Euro, które miało ściślej zintegrować UE, stało się zarzewiem podziału.

Dla jednych gospodarek jest zbyt silne, dla innych, zwłaszcza niemieckiej, zbyt słabe, czego konsekwencją jest nierównowaga handlowa. Zanim nastała era euro, słabsze gospodarczo kraje mogły konkurować walutą. Obecnie nie mają instrumentu dewaluacji, bo unia monetarna uczyniła go prerogatywą Europejskiego Banku Centalnego, wykluczając prowadzenie przez państwa członkowskie niezależnych polityk pieniężnych i sterowanie kursami walutowymi.

Dyskusję poprowadził Jan Bolanowski, dziennikarz „Faktu”. Wśród pytań o ocenę obecnej sytuacji zwrócił uwagę na fakt, że waluta to temat zastępczy w dyskusji o różnicach w rozwoju poszczególnych państw unijnych.

Pierwszy z panelistów Mario Ghioldi, z Trinita dei Monti z Włoch, podkreślił szereg zmian, które zachodzą aktualnie w strukturach Unii. Europa jest mocno podzielona, nie tylko na strefę Euro i kraje posługujące się walutą narodową, ale również w samej strefie – Niemcy i Francja korzystają najbardziej, zaś Włochy, Grecja czy Portugalia znajdują się w innym obszarze. Wskazał również, że Estonia po wejściu do strefy Euro mogła przyciągnąć dużo więcej inwestorów.

Paula Olszyk z Klubu Jagiellońskiego wymieniła dwie perspektywy – polityczną i ekonomiczną. Zaletami strefy euro są tańsze kredyty, stabilizacja kursu walutowego, ale jej zdaniem powinniśmy poczekać. Perspektywa polityczna kreuje się nieco inaczej – przyjęcie euro sadza nas przy tym samym stole, co państwa, które już to euro wprowadziły.

Andris Strazds, doradca Narodowego Banku Łotwy wspomniał, że w jego kraju efekty pozytywne były silniejsze niż negatywne. W państwach nadbałtyckich nastąpił gwałtowny wzrost działań na rynku. Jest to powiązane ze stałym kursem wymiany oraz rozwojem inwestycji zagranicznych. Euro ma znaczący wymiar polityczny. Przez wiele lat o losie Łotwy decydowano poza granicami kraju, teraz kraj może wpływać na swoją przyszłość.

Jako ostatni głos zabrał Jerzy Meysztowicz, wiceprzewodniczący Nowoczesnej. Podkreślił, że jego klub w ubiegłęj kadencji Sejmu, był jedyną siłą polityczną, która chciała iść w kierunku strefy euro – jako istotnego kroku dla rozwoju Polski. Kraje dołączając do Unii zgodziły się na przyjęcie euro, Polska przygotowywała się na 2012 rok, ale przez kryzys finansowy musiała od tego odstąpić. Podsumowując ocenił, że wejście do strefy euro wzmocniłoby nasz kraj.