Auta na wodór wjadą do Polski – wnioski z debaty Forum Ekonomicznego

Toyota zamierza postawić w Polsce pierwszą stację tankowania aut wodorem. Z kim? Kandydatów jest czterech, wszyscy państwowi

Japoński koncern motoryzacyjny stawia na auta napędzane wodorem. W przyszłym roku chce postawić pierwszą w naszym kraju stację do ładowania aut tym paliwem.

— Rozmawiamy o tym z potencjalnymi partnerami. Dajemy sobie na to kilkanaście miesięcy — mówi Andrzej Szałek, ekspert nowych technologii w Toyota Motor Poland. Koncern nie ujawnia, z kim o tym rozmawia, ale lista potencjalnych kandydatów nie jest długa. Plany rozwoju w obszarze wodoru mają cztery polskie firmy, kontrolowane przez skarb państwa: paliwowe Orlen i Lotos, chemiczne Azoty i energetyczny Tauron.

Pionierska czwórka

PKN Orlen stawia już stacje wodorowe, ale w Niemczech. Ma tam sieć stacji paliw, działających pod szyldem Star, a niemiecki rynek pojazdów na wodór jest bardziej zaawansowany od polskiego. W Niemczech jeździ już pierwszy pociąg napędzany wodorem, testowana jest też ciężarówka. O Polsce Orlen dotychczas nie mówił, ale — podobnie jak wszystkie państwowe koncerny — stawia na innowacje.

Lotos, mniejszy konkurent Orlenu, prowadzi już wodorowy projekt badawczy, funkcjonujący pod nazwą Hestor. Chodzi o przekształcanie w drodze elektrolizy energii z elektrowni wiatrowych w wodór, a także o magazynowanie wodoru w kawernach solnych. Azoty, produkujące nawozy, szukają zaś sposobów na zagospodarowanie wodoruodpadowego, który powstaje podczas procesów chemicznych.

W ich zakładzie w Kędzierzynie stoi już elektrownia na wodór. Chcą ponadto, we współpracy z Tauronem, rozwijać technologię zgazowania węgla. Gaz, który będzie produktem tego procesu, mógłby następnie posłużyć do produkcji wodoru. Azoty już dziś są głównym wytwórcą wodoru w Polsce. Krajowa produkcja to około 1 mln ton rocznie. Dla porównania: Stany Zjednoczone produkują około 8, Niemcy — 3, a Korea Płd. — 1,1 mln ton.

Wsparcie pożądane

O wodorze dyskutowano w trakcie jednego z paneli XXVII Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. Patronem panelu była Toyota, która — w odróżnieniu od takich marek jak BMW czy Renault — stawia nie na auta na prąd, lecz właśnie na wodór.

— Uważamy, że motoryzacja może się rozwijać na obu tych ścieżkach — przekonywali eksperci Toyoty w trakcie prezentacji.

W Polsce Toyota też chce wejść na wodorową ścieżkę, ale wolałaby to zrobić przy wsparciu władz, krajowych lub samorządowych. Na razie jednak rządowy plan elektromobilności koncentruje się na samochodach elektrycznych. To dla tej technologii projektowane są instrumenty wsparcia. Michał Kurtyka, wiceminister energii odpowiedzialny m.in. za innowacje, jest jednak otwarty na nowe pomysły.

— Wodór to obiecujące paliwo i nie jest w opozycji do technologii elektrycznej. Sukces i tak będzie zależał od momentu, w którym każda z technologii osiągnie efektywność ekonomiczną. Moje podejście jest bardzo elastyczne — mówił Michał Kurtyka. O instrumentach wsparcia nie chciał jednak mówić, skoro — jak podkreślał — takie auta jeszcze po Polsce nie jeżdżą, nie ma też stacji ładowania.

— Wiem jednak, że Ministerstwo Rozwoju prowadzi analizy dotyczące kompleksowej gospodarki wodorowej — stwierdził Michał Kurtyka. Rozwój obu technologii, wodorowej i elektrycznej, jest pożądany z punktu widzenia jakości powietrza w miastach. Dlatego np. Kraków, plasujący się w czołówce miast o najbrudniejszym powietrzu w Polsce i regionie, inwestuje w transport publiczny napędzany prądem i wodorem. — Wodór jest korzystniejszym rozwiązaniem z punktu widzenia właścicieli stacji.

Można oczekiwać, że obecne stacje benzynowe przeistoczą się w stacje wodorowe, podczas gdy auta elektryczne będą ładowane głównie w domach, nocą — podkreślał Witold Nowicki, wiceprezes Toyota Motor Poland.

Siedząca wśród publiczności przedstawicielka koncernu Shell zauważyła, że dobrą alternatywą jest też LNG. Dla wszystkich rozwiązań potrzebne jest jednak wsparcie państwa, np. w postaci ułatwień finansowych. — Tymczasem w polskim planie dla elektromobilności o wodorze czy LNG nie ma mowy. Trzeba to nadrobić — zaapelowała przedstawicielka Shella.

Źródło: Puls Biznesu