Wspólne zagrożenie? Bezpieczeństwo Ukrainy i Gruzji a Bezpieczeństwo Europy? (relacja)

Głównym punktem dyskusji była kwestia bezpieczeństwa Gruzji i Ukrainy oraz wpływ, jaki może ona mieć dla ogólnego bezpieczeństwa całej Europy. Choć państwa te nie są formalnie członkami NATO oraz Unii Europejskiej, to jednak to co dzieje się w obrębie ich granic ma istotny wpływ na sytuację polityczną na całym starym kontynencie. W dyskusji wzięli udział:

Johannes Kert z Parlamentarnej Grupy Estońsko-Ukraińskiej w Parlamecie Estonii,
Vytautas Umbrasas, Wiceminister Obrony Narodowej Litwy,
Nino Utaishvili, Dyrektor administracji Gruzińskiego regionu Kakheti oraz
Danyło Łubkiwski, Członek Zarządu Fundacji Arsenija Jaceniuka „Open Ukraine”.

Spotkanie moderował hiszpański dziennikarz, Pablo González.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Już na wstępie uczestnicy zgodzili się, że ważnym czynnikiem łączącym Ukrainę i Gruzję jest fakt posiadania agresywnego sąsiada – Federacji Rosyjskiej. Gruzja została zaatakowana pierwsza i podobnie jak w przypadku późniejszej agresji na Ukrainie, to właśnie zaatakowany kraj został przez Rosję obarczony winą za wywołanie konfliktu i niejako zmuszenie Rosji do działań militarnych. Komentując kwestię bezpieczeństwa militarnego Ukrainy i Gruzji, Minister Umbrasas wspomniał o niewystarczającym wsparciu państw NATO, jakie zaoferowane zostało rządowi w Kijowie w odpowiedzi na Rosyjską agresję w Ługańsku i Donbasie.

Ta niezunifikowana i niewystarczająco silna odpowiedź Państw Sojuszu zadziałała jako swoisty katalizator dalszej agresji na Ukrainie. W oczach Prezydenta Władymira Putina, była ona ewidentną oznaką słabości NATO i dowodem na to, że Europie nie zależy na Ukrainie.

Komentując obecny kryzys na Morzu Azowskim oraz ogólną sytuację miliatarną w okolicach okupowanego półwyspu Krymskiego, Minister Umbrasas zdecydowanie zaznaczył, że odpowiedź NATO nadal nie jest wystarczająca (pomimo bolesnych lekcji z przeszłości), co najlepiej obrazuje brak nowych sankcji ekonomicznych nakładanych na Rosję oraz niewielka wciąż obecności militarna NATO w rejonie spornej cieśniny Kerczeńskiej. Pierwszą część dyskusji o bezpieczeństwie Europy Wschodniej najlepiej podsumuje stwierdzenie, że brak zdecydowanej pomocy Ukrainie ze strony NATO był i nadal będzie odbierany jako sygnał słabości zarówno samego Sojuszu jaki i całej polityki zagranicznej Kijowa w oczach ekspansjonistycznej Rosji, która nie zawaha się ponownie eskalować konfliktu na terytorium swoich sąsiadów, jeśli tylko uzna to za niezbędne.

Mówiąc po Ukraińsku, pokazując swój wielki szacunek dla wschodniego sąsiada Polski, Pani Nino Utaishvili z Gruzji przypomniała, że:

Rosyjska agresja na Ukrainie i Gruzji była wywołana przez ten sam czynnik, który w najprostszych słowach można nazwać Wschodnią Ekspansją NATO. Rosja, próbująca odbudowywać swoją potęgę militarną bardzo dba o zachowanie swojej strefy wpływów w Europie Wschodniej, która bezpośrednio oddziela ją przecież od NATO. Zarówno Ukraina, jaki i Gruzja, znajdują się w centrum tej strefy, tak więc coraz wyraźniejsze zbliżenie tych państw do NATO i UE bezpośrednio zagroziłoby istnieniu bufora pomiędzy Rosją i Państwami NATO oraz regionalnym interesom militarno-ekonomicznym w regionie.

Danyło Łubkiwski z Fundacji Open Europe skupił się na badaniu powodów agresywnej polityki Federacji Rosyjskiej w regionie, wypominając jej znamienne błędy w rozumowaniu strategicznym. To właśnie te błędy skłoniły Prezydenta Putina do agresji militarnej – ostatniego środka, pozwalającego na uniknięcie całkowitej utraty wpływów na Ukrainie i Gruzji. Największym błędem Putina była wiara, że Ukraina nigdy nie będzie w stanie realnie zbliżyć się do Europy. Co więcej, w Rosji istniało przekonanie, że sam naród Ukraiński nigdy nie będzie zainteresowany integracją z Zachodem. Szybkie powstanie ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego oraz obalenie prorosyjskiego prezydenta Janukowycza zaskoczyło Rosję,  zmuszając ją do natychmiastowego działania.

Podczas swojego czasu panelowego, Johannes Kert, członek Estońsko-Ukraińskiej Grupy Roboczej Estońskiego Parlamentu przypomniał, że w dyskusji o niespokojnej sytuacji militarnej w państwach takich jak Ukraina i Gruzja nie należy pomijać Białorusi, która choć na razie spokojna, może szybko stać się kolejną ofiarą Rosyjskiej agresji, jeśli tylko Mińsk za bardzo zbliży się do Unii Europejskiej lub NATO. Choć scenariusz ten wydaje się być odległy, to nie powinniśmy zakładać, że za kilka lat społeczeństwo białoruskie nie zjednoczy się przeciwko prorosyjskiej władzy.

Podczas podsumowania debaty, wszyscy obecni na sali paneliści zgodzili się, że zarówno NATO jak i Unia Europejska powinny robić znacznie więcej na rzecz wspierania Ukrainy i Gruzji w ich staraniach o pełną integrację w struktury europejskie. Brak takich działań, brak wsparcia dla społeczeństwa obywatelskiego oraz brak pomocy materialno-eksperckiej w dalszej demokratyzacji  może szybko doprowadzić do re-eskalacji agresywnych, a nawet militarnych starań Rosji.