Wojna na Ukrainie a europejskie poczucie bezpieczeństwa (relacja)

Problem Ukrainy realnie wpływa na bezpieczeństwo innych państw Europy. Rosyjskie oddziaływanie jest wielopłaszczyznowe i nie sprowadza się wyłącznie do sięgania po środki militarne. Strategia rosyjska zakłada wykorzystanie całej mozaiki instrumentów wpływu. Co kryje się za tymi działaniami? Czy zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej jest już nieodłącznym elementem europejskiej rzeczywistości?

Podczas XII Forum Europa-Ukraina w Rzeszowie o wpływie konfliktu zbrojnego na Ukrainie na bezpieczeństwo pozostałych państw Starego Kontynentu dyskutowali:

Tor Bukkvoll, ekspert ds. Wschodu, Norweski Instytut Badań nad Obronnością,

Margareta Cederfelt, przewodnicząca Komisji Spraw Zagranicznych parlamentu szwedzkiego,

Zdzislaw Sliwa, dziekan estońskiego Baltic Defence College,

Vadym Tryukhan, dyrektor zarządzający „Europejskiego Ruchu Ukrainy”

debatę prowadził:

Maciej Milczanowski, dyrektor Instytutu Badań nad Bezpieczeństwem Narodowym.

Tor Bukkvoll wyraźnie zaakcentował znaczenie bezpiecznego i niezależnego państwa ukraińskiego dla całej Europy. Dodał, że nie sprowadza się to jedynie do kwestii agresji militarnej. Norweski badacz wskazał ponadto główne powody, dlaczego bezpieczeństwo Ukrainy ma istotne znaczenie dla europejskiej stabilności:

– Jeżeli Ukraina ponownie dostanie się w rosyjską strefę wpływów, to stanie się, ku zadowoleniu Kremla, państwem buforowym. A takie państwa mają tendencję do rozpadania się i znikania z map. Wywołuje to również niepokoje wewnętrzne w obawie przed potencjalną agresją z zewnątrz. Ukrainie potrzebna jest również skonsolidowana demokracja. Demokracje ze sobą nie walczą. Im więcej demokracji, tym więcej pokoju – podkreślił Bukkvoll.

Margareta Cederfelt była zdania, że głównym powodem rosyjskiej agresji była proeuropejska polityka Ukrainy zmierzająca do integracji z Unią Europejską. Ukraina jako członek UE stanowiłaby zagrożenie dla Rosji. Sporo uwagi szwedzka parlamentarzystka poświęciła instrumentom propagandowym po jakie sięgają Rosjanie. Wspomniała o fabrykach trolli, fake newsach i innych elementach wojny hybrydowej. Podkreśliła, że tego rodzaju aktywność szczególnie oddziałuje na sferę mentalną Europejczyków. Margareta Cederfelt namawiała do bliskiej współpracy członków UE i pozostałych państw europejskich:

– Musimy trzymać się razem. Mamy kilka form współpracy i widzę też inne możliwości współdziałania, choćby poprzez OBWE, które monitoruje sytuację na Ukrainie. To jest najważniejsze, by działać wspólnie – mówiła Cedefelt.

Zdzislaw Sliwa podkreślił, że państwa bałtyckie poddane są ciągłej presji ze strony rosyjskiej. Nawiązał ponadto do wypowiedzi Margarety Cederfelt o konieczności współpracy na rzecz europejskiego bezpieczeństwa, która będzie wymagać zaangażowania po obu stronach Atlantyku:

– NATO jako sojusz militarny jest gwarantem naszego bezpieczeństwa, ale żeby chronić państwa członkowskie musimy zadbać o stabilność poza granicami Sojuszu. A Ukraina jest ważna zarówno dla NATO, jak i dla Rosji – zaznaczył Sliwa.

NATO-wską pomoc dla Ukrainy zakwestionował Vadym Tryukhan, który zasugerował, że konflikt należy rozpatrywać w kategoriach „wojny przeciw Ukrainie”, a nie „wojny na Ukrainie”. W jego opinii oczywistym jest, że wojna przeciw Ukrainie ma wpływ na europejską stabilność, a państwo ukraińskie skazane jest na samotną walkę:

– Wojna przeciw Ukrainie to wstęp do wojny przeciw Europie a wielu decydentów tego nie dostrzega. Chciałbym wierzyć w to, że Europa wreszcie się obudzi i zrozumie, że z zagrożeniem rosyjskim trzeba walczyć teraz a nie w przyszłości. Ukraina jest sam na sam z agresorem – zaznaczył Tryukhan. Podkreślił też, że Ukraińcy upatrują nadziei głównie w NATO, ale dziś muszą bronić się sami. Zaapelował również do wszystkich krajów sąsiadujących z Rosją o zwiększenie nakładów na obronność.

Nie ulega wątpliwości, że działania zbrojne przeciw Ukrainie mogą realnie wpływać na bezpieczeństwo innych krajów europejskich. Pomoc dostarczana przez NATO Ukraińcom jest z pewnością krokiem w dobrą stronę, ale ciągle niewystarczającym. Innym ważnym pytaniem, które trzeba postawić brzmi czy ignorowanie Rosji i nie podejmowanie z nią dialogu też nie torpeduje deeskalacji napięć?