Slow food. Slow fashion. Slow life.

Rosnąca świadomość zdrowotna i żywnościowa społeczeństw wpływa bez wątpienia na popyt na zdrowe produkty. To przenosi się także na regionalną zdrową żywność i wszystko co jest „blisko natury”. Jak identyfikować potencjał regionalizmów? Co dzisiaj identyfikujemy jako życie „slow”? O tym wszystkim dyskutowano  w trakcie  panelu Slow food. Slow fashion. Slow life. Jak wygrywać przewagi konkurencyjne i modę na produkty eko?, który odbył się  w trakcie XXIX Forum Ekonomicznego w krynicy.

Otwierając dyskusję Monika Piątkowska prezydent Izby Gospodarczej Handlowców, Przetwórców Zbóż i Producentów Pasz, zaznaczyła, że od kilku lat można zaobserwować wyraźny trend zwiększania się świadomości ekologicznej Polaków. – Zaczynamy myśleć o tym co jemy, jak to jest wytwarzane, jaki ma wpływ na środowisko. Zastanawiamy się jak duży wpływ ma element eko w biznesie.

 

Małgorzata Then, prezes zarządu Bioterm Sp. z. o o. firmy produkującej m. in. w pełni biodegradowalne talerze zgadziła się z tą tezą. Zwróciła ponadto uwagę, że jeszcze parę lat temu ich eko produkty były raczej traktowane jak ciekawostka, a nie jako produkt modny, warty inwestycji. – Wytwarzamy talerze, które są w jadalne. Wytwarzamy je z otrębów, pozostałości po produkcji z młyna. Obserwujemy bardzo dużą zmianę zarówno na rynku światowym jaki europejskim, a także polskim w stosunku do ekologicznego czynnika związanego z produkcją żywności, czy tak jak w naszym przypadku jej nośników. 20 procent naszych produktów sprzedajemy na rynku w Polsce, resztę za granicę. Nasze produkty są droższe od plastiku, czy nawet papieru. Klient polski ma mniej pieniędzy niż niemiecki. Na razie nie mamy konkurencji na rynku europejskim i zamierzamy z tego korzystać. Według M. Then, duży wzrost zainteresowania ich produktami wynika także, z dyrektywy unijnej, która od 2021 roku zakazuje stosowania jednorazówek plastikowych do żywności. Chodzi m. in. o talerze, sztućce, słomki i patyczki higieniczne, które stanowią w sumie ponad 70 proc. odpadów morskich

 

 

 

 

Lepsza eko-logistyka+lepsze prawo = niższa cena

Karol Krajewski – doradca ministra w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi zwrócił uwagę, na aspekt wysokiej cena eko produktów. Jego zdaniem związane to jest nie tylko z ceną surowca. Problem leży także w odpowiedniej w logistyce. Konsument skłonny zapłacić skalę różnicy cenowej mieszka przeważnie w miastach. Gdyby udało się zintegrować łańcuch dostaw ekologicznej żywności cena mogłaby być niższa. – Naszym zdaniem produkty ekologiczne z polskiej wsi powinny być w jakiś sposób wspierane. Mamy oryginalną strukturę rolnictwa dzięki której producent mógłby w większym stopniu zaopatrywać nas w produkty slow life. Trzeba więc tworzyć warunki prawne do tego by żywność tradycyjna i naturalna mogła być wytwarzana i sprzedawana i była opłacalna. Wspieramy więc także sieci handlowe, które pobudzają w tym względzie klientów.

O tym, że świadomość polskiego klienta jest bardzo wysoka przekonują także badania. Okazuje się, że  ponad 60 procent polskich klientów czyta etykiety (dane Nielsena) i jest w stanie zapłacić więcej za produkt bio. Michał Gontarz, dyrektor zakupów, Jeronimo Martins, zaznaczył jednak, że pomimo wspomnianych deklaracji, produktów bio nie udają się sprzedawać na masową skalę. Decyduje tu wciąż nieco za wysoka cena. To bariera surowcowa, czyli wysoka cena surowca do produktów bio.       – W Biedronce nie mamy jeszcze biodegradowalnych talerzy. Mamy 3000 tysiące sklepów. Czy tutaj jest miejsce na trend zwany slow food? Myślę że tak. Mamy tak zwane produkty „Marki własnej”. Są to produkty niszowe wpisujące się w ten trend. Poprawiamy jakość produktów z tej puli. Ograniczamy w nich sól, cukier, tłuszcz itd. Wydaje się, że nasze działania wpływają pozytywnie na zdrowie społeczeństwa.

O tym, że kupowanie eko produktów to już nie tylko moda ale świadomy stały trend przekonywał  Zenon Daniłowski, prezes zarządu Makaronów Polskich S.A.. – Makaron sam w sobie jest produktem zdrowym. On nie zawiera niczego innego jak tylko mąkę i wodę. Czyli my jako producent mamy produkty zdrowe i zdrowsze. Te drugie są ze zbóż pierwotnych: z orkiszu i gryki. Są one źródłem wielu minerałów, są dużo bogatsze w składniki potrzebne dla organizmu. Jeśli chodzi o makarony ekologiczne to prawda że jest trudno o surowiec. Jest rzeczywiście on drogi, a makaron z niego wytworzony jest za drogo na polski rynek.

Nowym produktem marki są makarony z nasion strączkowych. – Zaczynamy go produkować w dużych ilościach. Wydaje się, że on może przyjąć się na naszym rynku. U nas jest to w granicach 10 – 15 procent produkcji jeśli chodzi o makarony prozdrowotne: żytnie, orkiszowe, gryczane i te z roślin strączkowych. Według Daniłowskiego taka produkcja to bardziej działalność perspektywiczna. – Wciąż pracujemy nad nowymi makaronami. Z tej produkcji prozdrowotnej sporo idzie na eksport do Czech na Litwę i Łotwę. Głównie lokujemy go na rynku krajowym.

Zdrowe jedzenie, zdrowe życie, zdrowa psychika

O ciekawym trendzie z zakresu slow life mówił także Wiesław Pióro, prezes  Uzdrowisko Krynica Żegiestów S.A. Zwrócił uwagę, że ludzie zwracają uwagę na eko produkty nie tylko w aspekcie żywnościowym, czy zdrowia fizycznego. Trend widać także w sposobie dbania o zdrowie psychiczne. Choćby jeśli chodzi o wybór zabiegów leczniczych. –  Coraz częściej korzystamy też z zasobów produktów naturalnych, ekologicznych. Takie oferuje m.in. nasze uzdrowisko. To produkty, który dostarcza nam „matka ziemia”. Oferujemy na przykład naturalne zabiegi, wody naturalne, wody lecznicze. Produkty wpływające na piękne włosy czy paznokcie. Naturalne antyalergiki. Warto więc sięgnąć po produkt naturalny prawie w 100 procentach wchłaniany przez organizm. Warto mieć świadomość, że zdrowa woda, czy zdrowa żywność jest niezmiernie ważna dla naszej kondycji zarówno psychicznej jak i fizycznej.

Niniejszy materiał został dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada wyłącznie Fundacja Instytut Studiów Wschodnich.