Innowacyjna gospodarka kluczem do sukcesu na globalnym rynku

Dla rozwoju gospodarczego każdego kraju innowacyjność jest niezwykle ważna, a najlepszym sposobem jej wdrażania jest stopniowa modernizacja, wprowadzana systematycznie i na masową skalę. Stosowanie w przedsiębiorstwach innowacyjnych rozwiązań już sprawdzonych na świecie wiąże się z mniejszym ryzykiem biznesowym, mniejszymi kosztami i krótszym czasem wdrażania oraz zmniejsza dystans do najlepszych, pomagając odnieść sukces na rynku lokalnym, jednak nie daje przewagi konkurencyjnej na rynku globalnym.

Dla Polski sytuacja jest o tyle trudna, że nie mamy u siebie firm globalnych, który liczyłyby się na międzynarodowym rynku. Jedynie Orlen jest spółką znaną w wielu krajach, ale wciąż, tylko w Europie. Sytuacja nieprędko może się zmienić, bo jeśli wziąć pod uwagę sferę wydatków na badania, to Polska znajduje się na 24. miejscu w Unii Europejskiej. Dodatkowo zmniejszyliśmy udział wydatków na badania do 0,97% PKB. Kiedyś mogliśmy te niedostatki zrównoważyć niskimi kosztami pracy, co przekładało się na konkurencyjność. Obecnie sytuacja się zmieniła na tyle, że Polska musi szukać nowych rozwiązań aby zmienić tę sytuację. Modelową sytuacją byłoby tworzenie wielu nowych firm, które potrafią wymyślić innowacyjny produkt i później sprzedać go do wielu innych krajów.

Z podobną sytuacją mierzą się inne kraje rozwijające się. Na Węgrzech powstało 16 inkubatorów przedsiębiorczości, które mają dać szansę małym firmom i pomóc w promocji na arenie międzynarodowej. – Duże firmy mają pieniądze na innowacje same z siebie. Zależy im na tym, żeby rozwijać swoje produkty, mają swoje działy badań. Co innego z małymi i średnimi. Stąd nasze podejście do miejskich i regionalnych inkubatorów. Mamy pieniądze z narodowych programów, ale także pomagamy firmom aplikować po środki unijne, które są dla nich dużym wsparciem. Chcemy się rozwijać także w tej branży, dlatego wielu Węgrów wyjeżdża do USA czy Izraela, żeby podpatrywać jak to się robi od najlepszych. Niektórzy znajdują problem i szybkie rozwiązanie, które ostatecznie udaje się spieniężyć. Niektórym trzeba pomóc – czasem w znalezieniu inwestorów, czasem w pokazaniu ich produktu na świecie. Założenie zawsze mamy na Węgrzech takie samo – chcemy, aby te firmy z inkubatorów trafiły na globalny rynek. – mówił Krisztian Kolkedi z Narodowego Biura ds. Innowacji i Badań i Rozwoju Węgier.

Podobne założenie mają Gruzini. Różnica jest jednak spora, bo Gruzja nie jest członkiem Unii Europejskiej, a to znaczy, że nie może sięgać do kieszeni Wspólnoty po środki. – Nasza gospodarka różni się od krajów Unii. Przede wszystkim dlatego, że nie ma u nas tak wiele przemysłu, a opiera się w dużej mierze na rolnictwie i handlu jego produktami. Co nie zmienia faktu, że bez względu na profil gospodarki wszędzie są kreatywni ludzie i trzeba im pomagać. U nas dużą wagę przykładamy do użytecznych rzeczy, a mniej spraw związanych z IT czy technologiami internetowymi. Oczywiście to szkoda, że nie możemy uczestniczyć w programach unijnych, ale wszystko można zrównoważyć edukacją. Będzie to trwało dłużej, ale wierzymy, że dzięki wykształconym ludziom możemy zmienić świat. – zaznaczył Giorgi Arigbala – prezes ProActive Group z Gruzji.

Najbardziej zaawansowana w tej materii jest Polska, która poczyniła już kilka kroków dla ułatwienia życia młodym innowatorom. Zdaniem posła PiS – Wiesława Krajewskiego, to dobre środowisko do rozwoju. – Duże firmy w Polsce radzą sobie spokojnie, bo mają kapitał na badania. Pomocy wymagają mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa. One muszą się zdać na pomoc administracji publicznej. Państwo Polskie zaspokaja przynajmniej podstawowe potrzeby. To są przede wszystkim ulgi podatkowe, ale także subwencje. W tym roku zmieniliśmy także przepisy dotyczące podatku CIT dla takich firm. Do roku 2020 powinny wejść w życie także rozwiązania dotyczące tak zwanych Prostych Spółek Akcyjnych, które w razie niepowodzenia zabezpieczają skupienie odpowiedzialności na jednej osobie.

Na polskie rozwiązania zwracają uwagę chociażby Rosjanie. Szczególnie w Kaliningradzie, który ostatnio bardzo mocno stawia na rozwój nowych technologii i startupów. – Jako fundacja mamy za sobą kilka dużych projektów. Kiedy pracujemy w sferze ekonomii czy gospodarki – nie ma problemów. Gorzej kiedy mówimy o projektach, które powiązane są z polityką i mediami. Tu czasem pojawia się cenzura. Kaliningrad stał się specjalnym miejscem na mapie Rosji. Ostatnio przyciąga bardzo wiele startupowców, bo jest specjalną strefą ekonomiczną. Powstają nawet całe wioski dla programistów, którzy tam przyjeżdżają, żeby zajmować się tym w dużych grupach. Rosja to dobry kraj do rozwoju nowych projektów i także ma kilka instrumentów pomocy ze strony państwa. Musi jednak przejść zmianę światopoglądową na uczelniach. Tam kadra jest konserwatywna, więc nie zawsze rozumie potrzebę nowości. Właśnie zaczął się proces przyjmowania nowych regulacji i programów na studiach. Każdy z uniwersytetów musi zaprezentować założenia nauczania i jeśli okaże się, że nie ma w nim znamion innowacji, nowego podejścia do kształcenia, uczelnia straci pieniądze z ministerstwa. – zaznaczył Oleg Matukiewicz z rosyjskiej Fundacji Wiedzy i Technologii dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw „Wiktoria”.

Okazuje się, że nawet jeśli nie wszystkie państwa stają na tak wysokim poziomie zaawansowania w pomoc startupom jak chociażby: Izrael, Szwajcaria czy Singapur, to mają mechanizmy pomoc młodym twórcom. Wszystko zgodnie z podejściem – Nie pieniądze są podstawą, bo one się znajdą. Kluczem jest mądre ich wydawanie.