Coraz gorsza sytuacja gospodarcza w Niemczech

Stefan Kasprzyk, Fundacja Instytut Studiów Wschodnich

Do 2,9 miliona osób wzrosła liczba bezrobotnych w lipcu w Niemczech. To ponad 600.000 więcej niż w tym samym okresie w zeszłym roku. Według statystyk aż 6,7 miliona pracowników nie jest zatrudnionych na pełen etat. Coraz gorsza sytuacja związana jest z restrykcjami wprowadzonymi przez rząd w związku z epidemią. Co oznaczają te liczby dla niemieckiej gospodarki?

 

 

  • W Niemczech liczba bezrobotnych wynosi już prawie 3 miliony osób
  • Odnotowano rekordowo wysoką liczbę osób zatrudnionych nie na pełen etat
  • Niemiecki przemysł samochodowy ponosi duże straty

Wzrost liczby osób bezrobotnych w stosunku do czerwca wniósł prawie 60.000. Część ekspertów twierdzi, że co roku w okresie letnim wzrasta stopa bezrobocia. Podają argumenty, że mniej firm zatrudnia nowe osoby przed wakacjami, kończą się umowy szkoleniowe, a nawet część nauczycieli bez stałej umowy otrzymuje status bezrobotnych. Te opinie wydają się jednak zaklinaniem rzeczywistości. Wszystkie statystyki wskazują, że liczba osób bez pracy zdecydowanie wzrosła od momenty wprowadzenia restrykcji przez rząd.

Niepokojący jest wskaźnik liczby pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin. Ostatnie dane pochodzą z maja, według nich aż 6,7 miliona osób w Niemczech pracowało na skróconym etacie. Jest to rekordowa liczba, największa jaką kiedykolwiek odnotowano w RFN. W kwietniu, ta liczba wynosiła jeszcze 6,1 miliona. Można przypuszczać, że w lipcu sytuacja uległa jeszcze większemu pogorszeniu.

Złe wiadomości dotyczą również niemieckiego sektora motoryzacyjnego. Największy koncern samochodowy w RFN, czyli Volkswagen, zanotował już w tym roku straty w wysokości prawie półtora miliarda euro. Dla porównania, w całym zeszłym roku grupa Volkswagen osiągnęła zyski w wysokości 9,6 miliarda euro. Eksperci twierdzą, że oprócz redukcji produkcji samochodów, bardzo negatywny wpływ na całą branżę motoryzacyjną ma spadek sprzedaży nowych aut.

Jeżeli sytuacja na rynku samochodowym nie ulegnie w najbliższym czasie poprawie, to największe koncerny motoryzacyjne będą zmuszone do ograniczenia produkcji. Redukcje pociągną za sobą zamykanie fabryk i utratę miejsc pracy. Jest to szczególnie niepokojące, gdyż sektor motoryzacyjny jest podstawą niemieckiej gospodarki, a eksport aut jest największą gałęzią handlu zagranicznego.

Przerwanie globalnego łańcucha dostaw to największy cios dla niemieckiej gospodarki. Nasi zachodni sąsiedzi od lat opierają swój dobrobyt na produkcji i eksporcie towarów (zwłaszcza samochodów i produktów chemicznych). Bez utrzymania sprzedaży zagranicznej na odpowiednim poziomie, RFN nie będzie mogła utrzymać dotychczasowego rozwoju gospodarczego. Przełoży się to wprost na utratę miejsc pracy i obniżenie standardu życia większości obywateli.

Załamanie gospodarcze w Niemczech to także zła wiadomość dla Polski i całej Unii Europejskiej. Od dłuższego czasu RFN jest liderem gospodarczym na kontynencie europejskim. Bez niemieckiego zaangażowania finansowego w projekty unijne, dalsza integracja europejska będzie bardzo trudna do zrealizowania lub wręcz niemożliwa. Praktycznie dla wszystkich państw europejskich Niemcy są kluczowym partnerem handlowym. Ograniczenia w przepływie towarów dotykają więc cały kontynent, w tym również Polskę.

Konsekwencje kryzysu gospodarczego będą miały wpływ na niemiecką scenę polityczną. W 2021 roku maja się odbyć wybory do Bundestagu, a kanclerz Merkel już w zeszłym roku zapowiedziała, że nie będzie się ubiegać o reelekcję. Wciąż otwarty jest więc temat przyszłego kandydata partii CDU na kanclerza. Sondaże wskazują, na to że utrzymanie „wielkiej koalicji” w następnej kadencji nie będzie możliwe.

Prowadzenie kampanii wyborczej w trakcie kryzysu gospodarczego będzie sprzyjało skrajnym ugrupowaniom politycznym, które domagają się radykalnych działań. Jeżeli partia CDU przestanie być dominującą sił w Bundestagu, to stabilność państwa niemieckiego ulegnie zachwianiu. Takie ewentualne zmiany na scenie politycznej w RFN będą miały bardzo duży wpływ na całą politykę europejską.

Załamanie gospodarcze wywołane restrykcjami sanitarnymi związanymi z pandemią będzie prawdopodobnie jeszcze większe od światowego kryzysu finansowego z 2008 roku. Ograniczenia nadal funkcjonują, co doprowadza wiele branż na skraj upadku. Dopiero po przezwyciężeniu epidemii będzie możliwe zniesienie wszystkich obostrzeń. Dlatego wychodzenie z kryzysu gospodarczego będzie trwało co najmniej kilka lat.

Oficjalne raporty na temat stopy bezrobocia w Niemczech będą obserwowane w całej Europie. Sytuacja gospodarcza w tym państwie ma obecnie kluczowe znaczenia dla stabilności politycznej i społecznej w całej Unii Europejskiej. Bez udziału Berlina nie będzie możliwe podjęcie kluczowych decyzji dla przyszłości tej organizacji międzynarodowej. Prognozy nie wskazują jednak poprawy sytuacji na rynku pracy, a kłopoty koncernów motoryzacyjnych mogą tylko pogorszyć ten stan.

Również dla Polski problemy gospodarcze Niemiec stanowią zagrożenie. Berlin jest głównym partnerem handlowym Warszawy. Ograniczenie inwestycji i produkcji też będzie miało negatywny wpływ na polski rynek pracy. Spadek wartości eksportu spowoduje straty dla wielu przedsiębiorstw. Jeżeli kryzysu nie da się więc uniknąć, to należy jak najbardziej zredukować jego konsekwencje.

Źródła: