American Rescue Plan. Czy Biden uratuje świat?

Dariusz Standerski, członek zarządu Fundacji Kaleckiego, dyrektor legislacji Lewicy

American Rescue Plan to ustawa na 11 tysięcy artykułów. Programy opiewają na 1,9 biliona dolarów, czyli 8,5% amerykańskiego PKB. Ponad 3 razy więcej niż PKB Polski. Wśród najważniejszych punktów rozszerzenie dodatkowego zasiłku dla bezrobotnych o 1200 dolarów miesięcznie do września 2021 roku, jednorazowe świadczenie 1400 dolarów dla każdego mieszkańca, jeśli zarabia przeciętnie do 6250 dolarów miesięcznie; ulga podatkowa na dziecko 3 000 dolarów (3,600 poniżej 6 roku życia). Poza tym wprowadza się ogromne programy inwestycyjne: 350 miliardów dolarów na dotacje dla stanów i samorządów, które straciły przychody w czasie kryzysu; ponad 160 miliardów dolarów na ochronę zdrowia w walce z COVID-19; 130 miliardów dolarów na inwestycje w szkołach w celu podniesienia standardów sanitarnych; 55 miliardów dolarów na granty i niskooprocentowane pożyczki dla małych przedsiębiorstw.

Uchwalony Plan był poprzedzony szeroką kampanią promocyjną, która odniosła skutek. Żaden republikanin nie głosował za Planem, ale zyskał on poparcie większości wyborców Republikanów – 60% według Politico. Oczywiście prawie 100% wyborców demokratów poparło projekt swojego prezydenta. Do przyjęcia Planu nawoływali ekonomiści oraz prezesi wielkich korporacji: Google’a, Intela, Zooma, T-Mobile, AT&T.

“American Rescue Plan to nie tylko wydanie mnóstwa pieniędzy. Uosabia także pewne duże zmiany w filozofii prowadzenia polityki publicznej, odwrót od konserwatywnej ideologii, która dominuje w polityce USA od czterech dekad.” – pisze Paul Krugman na łamach The New York Times. Joseph Stiglitz ocenił  nowy plan jako budowanie gospodarki do dołu do środka, do klasy średniej.

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na Uniwersytecie Columbia, ubóstwo wśród dzieci zostanie zmniejszone o 56%, a powyżej granicy ubóstwa znajdzie się 12,5 mln Amerykanów więcej niż rok temu.

Zagrożenia. Czy realne?

Wzrosnąć ma zatrudnienie, ale również inflacja – o 0,75 pp. rocznie w 2021 i 2022.  Dług przebija poziom 130% PKB i jest wyższy od tego w czasie II wojny światowej. Olivier Blanchard wylicza przy tym, że wszystkie dotychczasowe pakiety razem z Planem Joe Bidena wyniosą 4 razy więcej niż luka w produkcji wywołana przez pandemię. Lawrence H. Summers, były sekretarz skarbu w gabinecie Billa Clintona, wieszczy przy tym przegrzanie gospodarki i szybki wzrost inflacji. Innego zdania jest, oprócz wspomnianych wyżej entuzjastów Planu, Kenneth Rogoff. Uważa, że inflacja w krótkim terminie nie stanowi problemu, a jeżeli FED zacznie z nią walczyć już teraz, ucierpi gospodarka Stanów Zjednoczonych i innych państw.

Ekonomiści mają różne opinie na ten temat, ale nikt nie nawołuje do polityki austerity, a krytycy Planu nie opisują negatywnych skutków w konkretnych liczbach. Wywodzą swoje zastrzeżenia z monetarnej teorii inflacji i założenia, że zadłużenie zawsze jest zjawiskiem negatywnym. Tymczasem już Michał Kalecki w teorii efektywnego popytu wskazywał, że jeżeli pieniądze publiczne pochodzące z zadłużenia zostaną przeznaczone na inwestycje, nie przyczynią się do niebezpiecznego wzrostu inflacji, wracając do banków na koniec okresu. Być może zatem teorie głównego nurtu po prostu nie działają?

Uczniowie Kaleckiego wskazywali na istotne ograniczenie jego teorii – wobec utraty krajowej suwerenności pieniądza i gdy o kosztach obsługi długu decydują globalne rynki finansowe, przestrzeń dla zaleceń Kaleckiego zmniejsza się. Znajdujemy się jednak w sytuacji wyjątkowej. Dług staje się problemem państwa, gdy zadłuża się samotnie. Dzisiaj pakiety stymulacyjne przyjmowane są przez wszystkie większe gospodarki świata. Jeżeli w tym samym klubie są państwa od Stanów Zjednoczonych po Chiny, polityka antycykliczna nabiera nowego znaczenia. Nie będzie tutaj scenariusza greckiego, a raczej poluzowanie kryteriów agencji ratingowych i kryteriów z Maastricht. W długiej perspektywie łatwiej będzie dojść do rozsądnego wniosku, że część światowego długu należy po prostu umorzyć.

Czy Biden uratuje świat?

Stany Zjednoczone po przyjęciu Planu mają stać się jednym z liderów wzrostu gospodarczego na świecie, za Indiami i Chinami. Mają być też jedynym większym państwem, które w czwartym kwartale 2021 wyjdzie z pandemii z wyższym PKB niż na jej początku. American Rescue Plan według OECD doprowadzi do wzrostu produkcji w USA o 3-4 pp., ale również spowoduje wzrost produkcji 0,5-1 pp. w Kanadzie i Meksyku, oraz o 0,25-0,5 pp. w strefie euro i Chinach. W Kanadzie przyspieszenie Stanów Zjednoczonych będzie zatem odpowiadać za ponad 20% wzrostu w tym i następnym roku, a w strefie euro za 13% wzrostu.

Teraz administracja Bidena zajmuje się przygotowaniem pakietu infrastrukturalnego. Dla Polski może być o wiele ważniejszy niż American Rescue Plan, ponieważ gospodarka dostała zastrzyk pieniędzy, a teraz zostanie wyznaczony kierunek ich przepływu. Polska eksportuje do Stanów Zjednoczonych towary o wartości ok. 30 mld zł rocznie. Jest to głównie sprzęt transportowy, elektronika i maszyny. Wzrost bezpośredniego handlu oraz dołączenie do łańcucha dostaw Stanów Zjednoczonych z Niemcami i całą strefą euro może dołączyć Polskę do beneficjentów największego pakietu stymulacyjnego w historii.

Zatem w najlepszym przypadku dzięki American Rescue Plan zmieni się sposób prowadzenia gospodarki oraz wywrócą się teorie ograniczające wzrost gospodarczy i napędzające światowe nierówności. W najgorszym razie polskie firmy zarobią miliardy złotych na kontraktach z rozpędzoną i przegrzewającą się gospodarką amerykańską. Oba scenariusze są pozytywne i jeżeli Biden nie zmieni świata, to przynajmniej da mu dobrze zarobić.