Relacje z debat

Raport XXI Forum Ekonomicznego: Konkurencja, współpraca, solidarność europejska. Europa Środkowo-Wschodnia 2004–2011

Jakiej solidarności potrzebuje Europa?

Europa Środkowo-Wschodnia – rola w Nowej Europie, szanse i wyzwania

Czy opłaca się w Polsce budować elektrownie jądrowe?

Czy Europa potrzebuje wspólnego rządu

W jaki sposób Inteligentne Sieci Elektroenergetyczne odpowiadają na wyzwania energetyczne?

Euro 2012. Oczekiwania i Szanse

Inwestycje w energetykę wiatrową – komu się to opłaca?

Wpływ gazu z łupków na rynek gazu w Polsce i Europie

Gospodarka cyfrowa- wykorzystane szanse czy niespełnione możliwości?

Europa XXI wieku: skoro jest tak silna, to dlaczego jest tak słaba?

Czy Unia Europejska potrzebuje jednego rządu?

Szybki internet dla wszystkich: doświadczenia europejskie i plan działań dla Polski

Innowacyjność. Źródło czy konsekwencja rozwoju polskiej i europejskiej gospodarki?

Agenda UE 2020: Sposób na wzmocnienie Europy Środkowo-Wschodniej? Między rzeczywistością a marzeniami

Pakiet UE 20-20-20. Czy rzeczywiście zbliżamy się do stworzenia czystszej i niezależnej energetycznie Europy?

Przyszłość strefy euro: rozszerzenie, podział czy likwidacja

Rywalizacja w biznesie. Rozwój czy destrukcja? Pytanie o rolę regulatora europejskiego

Konferencja Ministrów Gospodarki Partnerstwa Wschodniego w Krynicy

Jak wygrać wybory: czy marketing determinuje sukces w polityce?

Innowacyjna administracja dla innowacyjnej gospodarki

Prezentacja książki "Natura Przedsiębiorczości"

Nowa jakość – podatki, które dają szanse
 

Raport XXI Forum Ekonomicznego: Konkurencja, współpraca, solidarność europejska. Europa Środkowo-Wschodnia 2004–2011

Polska, spośród państw Europy Środkowo-Wschodniej, w dobie światowego kryzysu osiągnęła najwyższy wzrost PKB, a w latach 2004-2008, w czasie wyraźnego wzmocnienia finansowego, była jednym z krajów, którego rozwój gospodarczy znacznie zbliżył do poziomu Starej Unii – to najważniejsze wnioski z raportu PriceWaterhouseCoopers (PwC).  Raport, przedstawiony na XXI Forum Ekonomicznym w Krynicy, jest podsumowaniem mijających siedmiu lat po unijnej akcesji.

Głównymi mechanizmami wzrostu gospodarczego w państwach Europy Środkowo-Wschodniej w okresie tuż po wstąpieniu do Unii Europejskiej były zwiększone inwestycje, zwłaszcza zagraniczne, oraz eksport, dlatego też większe szanse na poprawę sytuacji finansowej miały kraje położone bliżej Europy Zachodniej. Prof.Witold Orłowski, Główny Doradca Ekonomiczny PwC, wskazał na Polskę, Słowację i Czechy, jako to kraje, którym udało się pod względem rozwoju gospodarczego zbliżyć do Europy Zachodniej. Istotnym czynnikiem wspierającym nowych członków Unii Europejskiej okazały się również regularnie napływające fundusze unijne, bez których kryzys finansowy okazałby się zdecydowanie bardziej dotkliwy.

Raport „Konkurencja, współpraca, solidarność europejska” przedstawia liczne badania, na podstawie których ocenia stopień postępu w tej części Europy. Za wyjątkiem Słowenii i Węgier wyraźnie wzrósł wskaźnik poprawy infrastruktury, Bułgaria i Rumunia są natomiast jedynymi krajami, w których ten wskaźnik się zmniejszył. Znacznie gorzej kształtują się wyniki badań dotyczących rozwoju biznesu – wskaźnik skomplikowania systemu podatkowego, czyli czas, jaki firma poświęca na wypełnienie obowiązków podatkowych, pokazuje wprawdzie, że w większości krajów sytuacja się poprawiła, choć, na co zwrócił uwagę prof. Orłowski, głównie ze względu na wolę polityczną państw członkowskich postęp ten nie przybliżył w istotny sposób państw EŚW do Europy Zachodniej.

Po 4 latach przyspieszonego rozwoju nastąpił wyraźny kryzys, który, podobnie jak państwa Europy Zachodniej, poważnie dotknął nowych członków Unii Europejskiej. Wyniki gospodarcze w środkowo-wschodniej części kontynenty były jednak niezwykle zróżnicowane – od dramatycznego spadku PKB w krajach nadbałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia) do umiarkowanego wzrostu, jaki zaobserwowano w Polsce i Białorusi – mówił prof. Orłowski. Różnice te wynikają z położenia, w jakim europejskie państwa znajdowały się w czasach tuż przed kryzysem – te, które wcześniej miały niezrównoważoną sytuację finansową i funkcjonowały w rosnącym zadłużeniu, zdecydowanie trudniej zareagowały na recesję.

Przed Europą czas wielkich prób. Trudna perspektywa dalszego rozwoju zależy przede wszystkim od sytuacji na świecie, ale również od swoistego testu solidarności wśród członków Wspólnoty Europejskiej – od sprawiedliwego kształtowania budżetu UE, polityki wewnętrznej i klimatycznej czy bezpieczeństwa energetycznego.


Jakiej solidarności potrzebuje Europa?

O solidarności najlepiej mówić w Polsce – Polacy mają w tej sprawie duże doświadczenie. Solidarność to relacje oparte na otwartości, dialogu i pozytywnych emocjach. Tak było wtedy – mówił marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna podczas kolejnej sesji plenarnej na XXI Forum Ekonomicznym.

Uczestnicy dyskusji zastanawiali się, jakiej solidarności potrzebuje dziś Europa. Europa, która stanęła naprzeciw problemom bankructwa Grecji i zadłużenia kolejnych państw Unii Europejskiej.

Kilka tygodni temu Nicolas Sarkozy i Angela Merkel przedstawili propozycję, być może niekonkretną, ale wskazującą pewien kierunek – Europa potrzebuje nowej polityki – powiedział Paweł Lisicki, Redaktor Naczelny Rzeczpospolitej.

Europejska solidarność powinna być odzwierciedlona w konkretnych krokach budżetowych i strukturalnych, musimy stworzyć wieloletnie ramy finansowe i politykę spójności oraz wyeliminować niezdrową konkurencję między regionami. Konkurencja jest ważna, ale musi opierać się na współpracy – odpowiedziała Mercedes Bresso, Przewodnicząca Komitetu Regionów UE. Potrzebujemy dużego projektu, który wzmocni naszą wspólnotowość, bo tylko razem jesteśmy w stanie odbudować siłę Europy. Propozycje są na stole, trzeba tylko dokonać wyboru – dodała.

Grzegorz Schetyna zwrócił uwagę na to, że Europa to nie tylko wspólnota, ale także firma. Firma i zobowiązania tych, którzy za nią odpowiadają chroniąc przed bankructwem. Politycy w tej debacie powinni mniej mówić, a więcej słuchać, przede wszystkim ekonomistów. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak traktować pomoc oferowaną państwom, które dotknął kryzys. Jak tę pomoc wspierać, ale także eliminować błędy, które popełniamy – skomentował.

Niemiecki Europarlamentarzysta Elmar Brok był bardziej stanowczy. W tej chwili pomagamy Grecji, ale jedynym warunkiem kontynuowania tej pomocy jest sytuacja, w której Grecy zaczną zmniejszać wewnętrzne zadłużenie. Muszą pracować nad pozyskaniem tych pieniędzy. Przykłady Włoch i Irlandii pokazują, że można radzić sobie z rosnącym zadłużeniem, Grecja natomiast nadal stanowi problem – mówił. A przecież musimy wyjaśnić swoim podatnikom, komu pożyczamy pieniądze – wyjaśnił Brok.

Zdaniem premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego poza solidarnością potrzebujemy także solidności. Nie należy poświęcać zbyt dużej uwagi na dyskusjach o błędach bankrutów, trzeba wziąć się do pracy. Solidarność i solidność muszą iść ręka w rękę – mówił.

Rozpoczynamy epokę podatków dla bogaczy – uważa Diego Lopez, Sekretarz Stanu ds. UE w hiszpańskim MSZ. Kraje bogate powinny pomagać biedniejszym i jeśli chcemy uniknąć efektu domina, musimy zastąpić dług publiczny podatkami. Lopez wspomniał o pomyśle Janusza Lewandowskiego, unijnego komisarza ds. budżetu, który zaproponował wprowadzenie podatku od transakcji finansowych. To czas zrzucenia jarzma długu publicznego – dodał.


Europa Środkowo-Wschodnia – rola w Nowej Europie, szanse i wyzwania

Jak pokonać kryzys w naszej części Europy? Na to pytanie próbowano znaleźć odpowiedź w jednej z dyskusji podczas krynickiego Forum. W dyskusji gościem specjalnym był minister skarbu Aleksander Grad.

Alex Dibelius – dyrektor  zarządzający niemieckiego oddziału Goldmana Sachsa  zaproponował, aby skupić sie na warunkach, jakie mogą w  perspektywie przezwyciężyć drugą fazę globalnego kryzysu, która wkrótce czeka nasze kraje.

Pierwszym najważniejszym warunkiem jest szeroka współpraca z innymi krajami. W pierwszym rzędzie z Europy Środkowo-Wschodniej, w drugim z krajami Zachodnimi.  Współpraca z krajami rozwiniętymi potrzebna jest po to, by nie tylko wpływać pozytywnie na rowój własnej gospodarki, ale całej Europy.  Jednym z ważnych elementów jest znalezienie takich branż we własnym kraju, które będą miały przewagę nad bliźniaczymi branżami w innych krajach.

Z tego punktu widzenia Polska jest w trudnej sytuacji, bo nie ma u nas wielu branż, które by górowały nad swymi odpowienikami u sąsiadów.  Z drugiej strony Polska zachowuje sporą samodzielność, co pozwala na w miarę spokojne plynięcie przez kryzys. W gorszej sytuacji są np. Czechy, których gospodarka uzależniona jest w dużym stopniu od niemieckiej. Nasza współpraca z Czechami, a także  Węgrami jest o tyle łatwiejsza, że tam podobnie jak u nas zachowane są własne waluty.

 Przy tej okazji pojawiło sie ogólniejsze pytanie, czy aspiracje wejścia w strefę euro są uzasadnione?  Czy  wprowadzenie euro przyczynić się może do szybszego wzrostu gospodarczego?   Tak jak jeszcze kilka lat temu był ślepy pęd do euro, to w tej chwili opinie są już mocno podzielone. Pojawiają sie również głosy sceptyczne. Niektórzy eksperci twierdzą, że choć w przyszlości plusów będzie więcej niż negatywów, to nie nalezy sie spieszyc z wprowadzaniem europejskiej waluty.

Drugim ważnym warunkiem, który pozwoli przetrwać  kryzys jest szybkie poprawienie poziomu infrastruktury. We  wszystkich dziedzinach kraje Europy Wschodniej są słabsze od sąsiadów zachodnich – drogowej, kolejowej, energetycznej, gazowej , telekomunikacyjnej.  Trzeba je wzmacniać, bo tylko one mogą być skutecznym lewarkiem gospodarki.

Wreszcie ostatnim istotnym elementem wzrostu może stać sie prywatyzacja. Świetnym przykładem jest czeska Skoda, która pod rządami państwa była kulejącym wiecznie przedsiębiorstwem. Po prywatyzacji po kilku latach przerodziła w jedną z nabardziej prężnych firm w Europie.


Czy opłaca się w Polsce budować elektrownie jądrowe?

Pierwsza elektrownia  jądrowa ma powstać w Polsce do 2023 roku – zapowiedział na Forum Energetycznym w Krynicy Tomasz Zadroga, Prezes Zarządu Polska Grupa Energetyczna. Do końca roku poznamy trzy możliwe lokalizacje, z których ta właściwa wyłoni się pod koniec 2012 roku. Osiem lat później powstanie pierwszy blok. Cała budowa zakończy się w 2023 lub rok później. 

Z punktu widzenia Unii Europejskiej czeka nas epoka energetyki bezemisyjnej. Ma ją zapewnić energetyka jądrowa jako wiodąca i ta ze źródeł odnawialnych (wiatr i woda). Po 2020 roku nie ma w Europie alternatywy dla innego scenariusza, chyba, że pojawią się nowe technologie, których jeszcze nie znamy. Energetyka jądrowa – pomimo ogromnych nakładów inwestycyjnych jest obecnie najtańszą i wbrew temu co się wydarzyło w Japonii (Fokushima) i w Czarnobylu – najbardziej przyjazna środowisku. Już teraz UE jest światowym liderem w ograniczaniu emisji spalin.

Jan Bury (Sekretarz Stanu, Ministerstwo Skarbu Państwa) przekonywał, że makroekonomiczne skutki tej inwestycji będą pozytywne dla polskiej gospodarki. Przyspieszą wzrost gospodarczy i zmniejszą różnice w rozwoju pomiędzy Polska, a najbardziej rozwiniętymi państwami Unii Europejskiej. Z drugiej strony w latach 2014-16 będzie potrzeba modernizacji istniejącej sieci energetycznej i dalsze włączanie jej do sieci europejskiej. Na to potrzebne są środki, które inwestycja w elektrownie atomową może przyblokować. To są argumenty „zielonych”. Dariusz Szwed (Zieloni 2004) uważa, że energia jądrowa nie jest czysta i zamknięta, choćby przez pryzmat odpadów promieniotwórczych, których skutki składowania nie do końca możemy przewidzieć.

Dziwi zatem odmienny kierunek jaki konsekwentnie realizują Niemcy, postrzegane wszak jako kraj pragmatyczny. W XXI wieku idą w energię z węgla i gazu, źródeł odnawialnych, względnie energii z elektrowni atomowych zakupionej we Francji, a w drugiej dekadzie …także prawdopodobnie i w Polsce.

Dlaczego nie możemy postawić na energię ze źródeł odnawialnych? Jej natura jest w czasie niestabilna – woda płynie i nie płynie, wiatr wieje i nie wieje. Ponadto jest wspierana dotacjami. W obliczu jeszcze poważniejszego kryzysu ekonomicznego dotacje mogą być cofnięte. To nie jest bezpieczna sytuacja. Nadzieję daje system inteligentnej sieci energetycznej w skali Europy – dziś w jednym miejscu wieje wiatr i świeci słonce, jutro w drugim. Łapiemy energię tam gdzie jest i racjonalnie dystrybuujemy. Takie zarządzanie czyli magazynowanie energii na wielka skalę,  to technologiczny projekt przyszłości, możliwy do realizacji dopiero w XXII wieku. A może wcześniej?

Poza dylematem atom czy węgiel i gaz warto rozmawiać o oszczędzaniu energii. Prócz gaszenia światła, czy innych form ekologicznego podejścia do tematu ograniczania potrzeb zużycia prądu, w skali makro wprowadzenie konkurencyjności wśród dostawców energii spowoduje zmieszenie zużycia. Co ciekawe, Polska wg ekonomisty Mirosława Gronickiego coraz mniej zużywa prądu (w przeliczeniu na jednostkę PKB).


Czy Europa potrzebuje wspólnego rządu

Unia Europejska w ostatnich latach to była i jest nadal historią sukcesu. Ale z drugiej strony każdy niemal każdy zdaje sobie sprawę, że jesteśmy teraz w sytuacji krytycznej i musimy zdać sobie sprawę, ze taka zła sytuacja jeszcze długi czas się utrzyma – przestrzegał Wilhelm Molterer, Wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego. 

Kłopotem dla wzrostu, dla rozwoju UE jest dług publiczny. Drugą bolączką Unii jest brak prawidłowego zarządzania gospodarką. Rynki w krajach członkowskich potrzebują silnych i stabilnych ram, a tych ciągle nie ma. – Weszliśmy w XXI wiek, a stosujemy narzędzia z XIX-wieczne – mówił. Nie możemy też skupiać się na Starym Kontynencie, trzeba uważnie obserwować to co dzieje się w Chinach, Indiach i na podstawie tych danych konstruować zmiany w temacie zarządzania. Kolejne problemy w UE dotyczą braku wspólnej polityki finansowej, wspólnej polityki fiskalnej i odpowiedniego nimi zarządzania. I to jest najważniejsze dla Europy wyzwanie. Potrzeba mocniejszej Komisji Europejskiej i reorganizacji Rady – sugerował Molterer. Zwrócił uwagę na potrzebę nowych instrumentów europejskich, nie nazwał ich jednak wspólnym rządem.

Także Wiktor Juszczenko, były premier i prezydent Ukrainy ominął temat. Szczycił się tym, co Ukraina zrobiła w ciągu ostatnich 20 lat. Nazwał ten okres najważniejszym w całej historii kraju. – Miałem marzenie dogonić Polaków w inwestycjach. Staliśmy się krajem bardziej europejskim – inaczej się ubieramy, inaczej mówimy, inne mamy marzenia. Jestem optymistą i wierzę w ukraińskie możliwości. Ukraina zmierza drogą niepodległego państwa. Żaden reżim już tego nie zatrzyma i będziemy zbliżać się coraz bardziej – człowiek wolny to człowiek bardziej produktywny – twierdzi Juszczenko. Jego dylematem jest jaką część suwerenności można przelać do instytucji federalnej. Po latach zależności od ZSRR i później w podobnym wymiarze od Rosji – trudno nie podzielać tych lęków.

Ene Ergma – pani Marszałek z Estonii najodważniej zakwestionowała potrzebę wspólnego rządu. – To co nam potrzeba to silne rządy krajowe, które powinny realizować, to do czego zostały powołane. To była opinia z pozycji małego kraju ale o sporej sile zarządzania. Estończycy poradzili sobie sami, są w ścisłej czołówce, mogą – przynajmniej przez chwilę – mówić damy radę, niech nam Bruksela nie przeszkadza. – W Europie nie dbamy o przyszłość, na bieżąco przejadamy środki, które mogą się przydać w kryzysie. To krótkowzroczne – przestrzegała. I poruszyła jeszcze jeden temat, niezwykle ważny, który w dyskusji pojawił się jeszcze kilka razy później – Ludzie muszą mieć zaufanie do instytucji europejskich, do sensu całej Unii – zauważyła. Tak, to rzeczywiście podstawa działań u podstaw, bez których cała reszta może okazać się banką mydlaną. Ten kierunek myślenia – budowanie świadomości wspólnej Europy – wcale nie jest domknięty. Jest daleki od ideału. Budując rząd federalny warto dołożyć starań aby funkcjonował on w płaszczyźnie europejskiej sensu stricte, w świadomości „narodowości” europejskiej.
A jak patrzy na Unię Ameryka? Peter Chase, Dyrektor Izby Handlowej na Europę zaczął skromnie, ze jego kraj nie jest obecnie wzorem do naśladowania przez UE. USA też ma kłopoty, też musi myśleć nad reorganizacją zarządzania. – Instytucji europejskich nie powinno być więcej tylko te które już są powinny być lepsze – mówił bez ogródek. Dla pokrzepienia przyznał, ze decyzje Unii w czasie ostatnich 2,5 roku były dobre, dostosowane do potrzeb kryzysu. Co ciekawe kryzys, z którym się Europa boryka nazwał …oznaką sukcesu wspólnej gospodarki, wspólnego rynku. Nie było w tym cienia ironii.

Eduardo Cabrita skupił się na narzekaniu. Jego Portugalia znalazła się na krawędzi i trudno nie rozumieć takich emocji. – Europa zawsze działa za późno, co najmniej o kilka miesięcy. Irlandia, Portugalia, teraz Włochy. Przede wszystkim Europa powinna zmienić sposób podejmowania decyzji, powinna wprowadzić konsolidację fiskalną. Bez tego ani rusz – komentował rozżalony.

Także Włodzimierz Cimoszewicz kwestionował potrzebę wspólnego rządu na poziomie Unii. – Nawet gdybyśmy mieli rząd centralny, nie mam pewności, czy wszystkie problemy rozwiązane by były na czas. Na dziś taki rząd nie jest potrzebny. Prognozował, że w następnych dekadach pozycja Europy stanie się mniejsza. – Potrzebna nam jest większa współpraca z USA – mówił. Ale musimy być silnym partnerem. Kiedy Barack Obama odwołał swój udział w szczycie europejskim w Hiszpanii, stało się jasne, że bardziej interesuje go Londyn i Paryż niż miałka Unia, byt nie do końca ukształtowany.


W jaki sposób Inteligentne Sieci Elektroenergetyczne odpowiadają na wyzwania energetyczne?

Inteligentne Sieci Elektroenergetyczne to projekt najbliższej przyszłości, rodzaj narzędzia do zarządzania energią, zupełnie odmienny od tego który mamy od lat – mówiono podczas panelu „W jaki sposób Inteligentne Sieci Elektroenergetyczne odpowiadają na wyzwania energetyczne?”  na Forum Ekonomicznym 2011.

Do 2020 roku w naszych gospodarstwach możemy spodziewać się nowoczesnych liczników, rejestratorów, przełączników energii i nowych cen. I to pewnie wyższych niż te, które i tak z roku na rok rosną. Będzie można zażyczyć sobie energię tylko ze źródeł odnawialnych. Wszystko ma być zorganizowane w postaci równie inteligentnego systemu, który m.in. ma zapobiegać zmniejszaniu utraty energii podczas przesyłu i sprawnie magazynować energię. System ma być efektywny – dostarczać tyle energii ile w danym momencie potrzeba. To zapowiedź zupełnie nowego środowiska, gdzie bardzo wyraźna będzie potrzeba tzw. energii czystej (z wody, wiatru, ale też z odzysku, „oszczędności”).Korzyści takiego zarządzania odniosą konsumenci indywidualni, ale też kraje połączone w ramach jednej sieci.

Można snuć  pewne analogie do sytuacji  z początków Internetu. Nikt w latach 90-tych nie zdawał sobie sprawy, że raczkująca wtedy globalna sieć tak bardzo zmieni nasze życie. Podobnie w przypadku Inteligentnych Sieci Elektroenergetycznych nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie to spowoduje sytuacje w skali makro.  Taki zresztą był oddźwięk dyskusji panelowej w czasie krynickiego Forum – w kolejnych wypowiedziach zaproszonych gości panował niedosyt konkretu, żeby nie powiedzieć chaos informacyjny. Dużo zamieszania. Kolejni mówcy używali bardzo oględnych sformowań, jakby ukrywali coś przed nami. No ale jak tu mówić o bycie, który się dopiero wyłania z ciemności. Jedno jest pewne – ta zmiana w energetyce wkrótce nastąpi. Zjawisko mobilności elektryczności zmieni postać rynku. Zabrakło tego np. w czasie kryzysu po tsunami w Japonii – północ kraju nie była kompatybilna w sensie sieci z południem. W Europie mamy tego uniknąć.

Kto za to zapłaci? W inwestycjach w ciągu najbliższych 20-tu, 30-tu lat będą uczestniczyć niemal wszyscy, także firmy przesyłowe. Koniec końców na pewno konsumenci. W niedalekiej przyszłości nie będziemy mieć do czynienia ze stałymi cenami energii, względnie ze stałym jej wzrostem. Ceny będą spotowe i te będą się od siebie sporo różnić.

Już niedługo bardzo istotna będzie edukacja społeczeństwa w sensie posługiwania się, korzystania z nowych sieci elektrycznych. Posiadając samochód z silnikiem o napędzie elektrycznym trzeba będzie posiadać wiedzę gdzie i kiedy najlepiej, czyli najtaniej, naładować baterie. Tzw. „nocna taryfa” będzie tańsza od dziennej. Prawdopodobne, że  odpowiednie komunikaty o tańszym „paliwie”, tj. godzinach tańszego dostępu do sieci będziemy otrzymywać na telefon komórkowy. Trzeba będzie wiedzieć, gdzie znaleźć najbardziej efektywną energię.

Najważniejsze pytanie dotyczy nie tyle finansowania inwestycji – co jest szczególnie trudne do zaplanowania w czasie kryzysu, żeby nie powiedzieć – niepewne, ile sposobu zarządzania. Konkurencyjność jest o wiele lepszym modelem niż monopol, ale też o wiele trudniejsza do stworzenia i później zarządzania.


Euro 2012. Oczekiwania i Szanse

Jak szacują ekonomiści, PKB w Polsce w związku z organizacją Euro2012 może do 2020 roku wzrosnąć nawet o 2,3%. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w 2006 roku dały Niemcom zyski w wysokości 30 mld złotych, RPA w 2010 roku zyskało 20 mld. Euro2008 w Austrii przyniosło przychody w wysokości 2,5 mld złotych. Badania społeczne pokazały, że dzięki organizacji mistrzostw świata Niemcy awansowały w rankingu sympatii z 5 na 2 miejsce. Polska plasuje się na 38 pozycji. Inne badania wskazują, że organizacja takich imprez jak MŚ czy ME zwiększa narodową dumę gospodarzy nawet czterokrotnie.

Euro2012 jest katalizatorem pozytywnych zmian, a nie celem  samym w sobie.  To przede wszystkim impuls dla rozwoju infrastruktury publicznej i sportowej. Euro to szansa na wzmocnienie wizerunku kraju oraz inspiracja budująca kapitał społeczny i sprawność organizacyjną. Zarządzanie tym projektem wyznaczy dojrzałość naszego kraju na arenie zewnętrznej – mówił Marcin Herra, Prezes Zarządu spółki PL.2012 odpowiedzialnej za przygotowanie Polski do mistrzostw. Europejczycy, którzy przyjadą do naszego kraju, maja inne oczekiwania. Dla nich najważniejsza będzie dobra zabawa, ale i poczucie bezpieczeństwa oraz sprawny transport. Wyniki kwalifikacji do Euro wskazują, że będą to mistrzostwa głównie państw Europy Zachodniej,  tak więc szczególnie istotne znaczenie będzie miał transport lotniczy.

Bardzo ważnym elementem będzie promocja, wciąż niedoceniona w naszym kraju. Informacje o polskich miastach nie docierają do wielu środowisk. Promocja potrzebuje nakładów finansowych, ale także idei, a Euro jest ideą promocji – przekonywał Ryszard Grobelny, prezydent Poznania. Mistrzostwa zintegrowały społeczność lokalną – badania pokazują, że 88% Poznaniaków jest skłonnych ponieść pewne trudności, np. korki drogowe, w związku z tym przedsięwzięciem. Nadzieje pokłada się także w rozbudowanej infrastrukturze, która zapewni miastu lepsze efekty ekonomiczne. Stadion w Poznaniu odwiedziło w tym roku 800 000 ludzi. To pokazuje, jego ekonomiczną efektywność, nawet jeśli ta liczba nieznacznie się zmniejszy. Grobelny przyznał jednak, że nie wszystkie inwestycje będą ukończone na czas. Zintegrowane Centrum Komunikacyjne, czyli plan przebudowy dworca kolejowego z punktem informacyjnym, nie będzie gotowy, choć inwestycja już ruszyła. Gdyby nie Euro, rozpoczęłaby się za 5-8 lat i byłaby poddana olbrzymiej presji. To dowód na to, jak motywacja wpływa na przyspieszenie rozwoju – dodaje.

Euro2012 to także szanse dla korporacji. Mariusz Kiepas, dyrektor ds. przygotowań Euro2012 w Coca-Cola Poland powiedział, że takie wydarzenie jak MŚ i ME są okazją do kształtowania marki i relacji z klientami. Jesteśmy sponsorem piłki nożnej od wielu lat, patrzymy na ten sport holistycznie. Liczymy na to, że Euro2012 pozwoli nam osiągnąć trwałe efekty widoczne nie tylko w trakcie mistrzostw – dodał.

Zyski z turystyki, rozwoju infrastruktury transportowej i sportowej, wzrost rozpoznawalności – wyliczał korzyści z organizacji Euro Jacek Bochenek, dyrektor grupy sportowej w Deloitte. Szacunki wskazują, że bez organizacji mistrzostw autostrady budowalibyśmy w Polsce o 3 lata dłużej, a stadiony nawet o 8 lat.  Wyzwaniem dla Polski będzie czas po Euro2012, kiedy zmierzy się z zarządzaniem tą infrastrukturą. Bochenek zwrócił uwagę na problem wypełniania obiektów publicznością.  Dziś, podczas meczów na polskich stadionach, pozostaje 40-45% pustych miejsc. Zadaniem branży sportowej jest zmniejszenie tego wskaźnika. Kluby muszą tak zarządzać stadionami, żeby na nich zarabiać.


Inwestycje w energetykę wiatrową – komu się to opłaca?

 Rola państwa w energetyce wiatrowej to nie tylko sugestie inwestycji, ale także stosowna pomoc publiczna. Zasoby konwencjonalnych źródeł energii stale się zmniejszają – stąd tendencja do wspierania właśnie tej branży  – zapewniał Wiceminister Skarbu Państwa, Zdzisław Gawlik. Uczestnicy kolejnego panelu dyskusyjnego na XXI Forum Ekonomicznym zastanawiali się, czy inwestycje w energetykę wiatrową są w naszym kraju opłacalne.

Polska, spośród państw Unii Europejskiej, zajmuje dziś dopiero 13 miejsce w rankingu pod względem wytworzenia mocy w energetyce wiatrowej. Wiele mówi się o planach budowy  elektrowni atomowej, tymczasem w ramach pakietu klimatycznego Polska będzie zmuszona do inwestowania w odnawialne źródła energii, w tym także w energetykę wiatrową.

Nie mamy wyboru – to element polityki klimatycznej UE i w ramach członkostwa jesteśmy do niej zobowiązani. Projekt rozwoju nie powstanie zaś bez wsparcia, bo jego realizacja jest zdecydowanie droższa od wytwarzania energii z konwencjonalnych źródeł– komentuje Rafał Hajduk z Norton Rose. Jego zdaniem polskie uwarunkowania wskazują, że to dziś najłatwiejsza technologia wytwarzania energii.

Wiceminister Gawlik przekonywał, że z inwestycji w odnawialne źródła energii skorzystają zarówno państwo, jak i obywatele – żyjąc w czystym środowisku. Polska powinna pójść w kierunku budowania infrastruktury – podbudowy prawnej oraz podstaw, które zachęcą przedsiębiorców do inwestowania. W tym zakresie dużą rolę odegra Agencja Rozwoju Przemysłu, która może tę aktywność wspierać, a rozmiar pomocy będzie zależny przede wszystkim od chęci współpracy ze strony prywatnego sektora. Przedsiębiorcy muszą przezwyciężyć wiele trudności, między innymi znaczne obawy społeczności lokalnych. Inwestycje w tę gałąź energetyki to jednak dodatkowe wpływy podatkowe od nieruchomości, nowe miejsca pracy w ramach budowy i obsługi turbin wiatrowych, a także poprawa infrastruktury drogowej.

Agencja Rozwoju Przemysłu posiada środki, o które można się ubiegać. Trzeba wyjąć projekty z przysłowiowej szuflady i wdrażać je w życie– zapewniał Prezes Zarządu ARP, Wojciech Dąbrowski. Agencja chce wspierać te dziedziny przemysłu, które niosą za sobą możliwość dużych zmian w gospodarce. Pomoc w rozwoju energetyki wiatrowej to także szansa na naprawę przemysłu stoczniowego. ARP jest dziś właścicielem 3 stoczni remontowych z potencjałem budowania konstrukcji stalowych niezbędnych przy stawianiu farm wiatrowych.

Zdaniem panelistów wykorzystanie energetyki wiatrowej jednak nie wzrośnie, jeśli nie zostaną uregulowane systemy legislacyjne i wspierające. Największym problemem inwestorów jest dziś brak poczucia stabilności. Nie znamy ram czasowych, w jakich systemy wsparcia będą realizowane, nie znamy kierunków na przyszłość. Jeśli mamy więc te struktury modyfikować, zróbmy to jak najszybciej – skomentował Hajduk. Udało się w energetyce jądrowej, czego przykładem jest ustawa inwestycyjna z czerwca bieżącego roku. Tutaj brakuje resortowi tej mobilizacji – dodał Filip Elżanowski, Pełnomocnik Zarządu ARP.

Mamy korzystne położenie, mamy też zasoby ludzkie i materialne, żeby wykorzystać energię wiatru. Mamy komplet czynników, które służą dobrze rozwojowi polskiej gospodarki – podsumował Wojciech Dąbrowski.


Wpływ gazu z łupków na rynek gazu w Polsce i Europie

Wszyscy się uczymy, nasza wiedza jest oparta na wieloletnim doświadczeniu. Dziś możemy powiedzieć, ze wpływ wydobycia gazu z łupków na środowisko jest niewielki – mówił wiceprezes Encana International Inc., James Walcutt, podczas dyskusji o wpływie gazu łupkowego na rynek gazu w Polsce.

Minione 3 lata pokazały zmiany na rynku gazowym. W ramach poszukiwania obszarów wydobycia gazu i ropy naftowej pojawił się temat gazu łupkowego. Wydano już ponad 100 koncesji, 15 z nich otrzymało PGNiG – mówił Michał Szubski, PGNiG SA. Przyszłością Polski jest multienergetyka, stąd intensywne poszukiwanie gazu, zarówno w źródłach konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych.

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, Mikołaj Budzanowski, podkreślał, że każdy kraj Unii Europejskiej ma prawo do wybierania własnych źródeł energii wynikające z Traktatu o funkcjonowaniu UE. Prowadzimy monitoring stanowisk ogłaszanych w Parlamencie Europejskim i uważamy, że są całkowicie nieprawdziwie. Analizy dowodzące, że gaz łupkowy może być niebezpieczny dla środowiska i życia ludzkiego wprowadzają dyskusję o wydobyciu gazu łupkowego na ścieżkę ocen jednostronnych. Musimy zwracać na to uwagę i podnosić na forum unijnym kwestię konieczności wydobycia gazu z łupków, bo to korzystne rozwiązanie nie tylko dla kraju, ale dla całej gospodarki w Unii – przekonywał. Mówił też, że niezbędne są regulacje krajowe, które urealnią wydobycie gazu łupkowego. Potrzebne są normy dot. ochrony środowiska, dostępu do gruntów czy zamówień publicznych.

W podobnym tonie wypowiedział się Janusz Steinhoff, Przewodniczący Rady Programowej Krajowej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem wprowadzenie unijnych restrykcji w wydobyciu tego surowca może doprowadzić do spadku konkurencyjności europejskiej gospodarki. Efekt środowiskowy będzie niewielki bądź zerowy, natomiast straty dla gospodarki mogą okazać się znaczne – zaznaczył. Dodał też, że inwestycje w gaz łupkowy są wielką szansą dla Polski pod kątem energetycznym i realizacji programu substytucji nośników energii w energetyce.

W Stanach Zjednoczonych rośnie wydobycie gazu łupkowego i dzięki temu jego ceny spadają. Szacuje się, że do 2035 roku 50% gazu w Stanach Zjednoczonych będzie wydobywane właśnie z łupków. Kluczem do sukcesu na amerykańskim rynku  były odpowiednie regulacje prawne i środowiskowe oraz rozbudowana infrastruktura dostawcza i dystrybucyjna. James Walcutt, zaznaczył, że wydajność dzienna odwiertów w łupkach  znacznie przewyższa wydajność źródeł konwencjonalnych. Dodał jednak, że w Polsce występują głębsze pokłady, co wymaga bardziej wyspecjalizowanych technologii wydobywczych radzących sobie z wysokimi temperaturami i ciśnieniem.

PGNiG zapowiada, że do 2015 roku zamierza wydać 14 mld złotych na poszukiwania niekonwencjonalnych źródeł gazu w Polsce. Już dziś, jak mówił wiceprezes spółki, Marek Karabuła, PGNiG prowadzi dialog społeczny z mieszkańcami miejscowości, w których wykonuje się pierwsze odwierty. Są pewne bariery, ale staramy się o nich rozmawiać, chcemy, żeby społeczność lokalna uczestniczyła w tych rozmowach – zapewniał. Inwestycje w wydobyciu gazu łupkowego w tych regionach to także, jak twierdził, nowe miejsca pracy.


Gospodarka cyfrowa- wykorzystane szanse czy niespełnione możliwości?    

Czy udało nam się  wykorzystać wszystkie możliwości, jakie dal nam do ręki fantastyczny rozwój gospodarki cyfrowej? – pytał Igor Janke, szef Salon24, prowadzący spotkanie   podczas jednej z najbardziej pasjonujących debat,  jakie odbyły sie w ramach XXI  Forum Ekonomicznego w Krynicy- Zdrój.   

Wizjonerski Niels Mueller z Niemiec, próbował przekonać uczestników  i obserwatorów debaty do szokujących perspektyw nieodleglego już dnia, kiedy w zbudowanej przez nas samych  olśniewającej, wręcz magicznej cybernetycznej przestrzeni,  zatracimy poczucie granicy między światem realnym a wytworzonym.  Na drugim skrzydle byli ci, którzy doceniali ogromne szanse cyfryzacji  wielu dziedzinach, wiązali z nią nadzieje postępu gospodarczego, ale  nie chcieli by panoszyła sie w ich relacjach z najbliższymi, by na niej miały być budowane uczucia z własnymi dziećmi, z przyjaciółmi.

Dziś znajdujemy się w takim miejscu, gdzie nie można już wyobrazić sobie rozwoju biznesu, wymiany towarowej, pełnienia usług, szkolenia pracowników bez udziału cyfryzacji.

Tempo, w jakim rozwija się cyfryzacja jest imponujące. Dlatego już teraz powinniśmy zastanawiać sie nad wytyczeniem granic między naszą codzienną aktywną obecnością w internecie a zachowaniem prywatności. Nie chodzi tylko o barykady prawne. Zdaniem kilku dyskutantów,  musi zostać zachowana równowaga między tradycyjnym światem a życiem w internecie, bez którego już nie potrafimy sie obyć.

Wszyscy zgodzili się, więcej podobnych punktów zgody próżno by już szukać, że dzięki internetowi czeka nas rewolucja w reklamie.   Choćby ostatnie dwa lata pokazują jak błyskawicznie rośnie reklama w internecie.

Uczestnicy debaty pytani o przyszłość cyfryzacji, mimo pewnych różnic, widzieli w niej same korzyści. Krzysztof  Kilian, wiceprezes Polkomtela uznał, że mimo wszystko należy mieć nieco dystansu do tej cywilzacyjnej nowości.  Dodał też, że nie powinniśmy martwić się na zapas, w jakim kierunku cyfryzacja będzie sie dalej rozwijać, ani też tym, jak swiat cyfrowy zmieni relacje między nami.  To przecież taki sam wynalazek jak wiele innych z przeszłości, które kiedyś przyprawiały nas o zwrót głowy, a które potrafiliśmy okiełznać na wlasne potrzeby.


Europa XXI wieku: skoro jest tak silna, to dlaczego jest tak słaba?

Martina Dalić (Minister Finansów Chorwacji) wierzy, że za 10 lat strefa walutowa euro będzie nadal istnieć. Wprowadzenie euro wymagało sporo wysiłku, ale jeszcze więcej trzeba zrobić aby wzmocnić wspólną walutę. Chorwacja jest jednym z krajów poza nawiasem Unii Europejskiej najsilniej związanych ze strefą euro.

– Mamy kunę ale nasi obywatele chcą oszczędzać w euro – mówiła w czasie sesji plenarnej „Europa XXI wieku: skoro jest tak silna, to dlaczego jest tak słaba?” na Forum Ekonomicznym w Krynicy Dalić. Nic więc dziwnego, ze aż 80% banków chorwackich jest zintegrowanych ze strefą euro.

Minister Finansów Jacek Rostowski stwierdził, że ma jednak ważniejsze rzeczy na głowie niż zgadywanie czy euro przetrwa 10 lat. Jest to stanowisko nie wprost, że nasza złotówka za rządów Platformy nie jest i w najbliższym czasie nie będzie zagrożona wymianą. Mało przejrzysta gra wyborcza…?  – Raz na 100 lat pojawia się kryzys. Ten, którego doświadczamy nie jest tak wielki jak kryzys lat 30-tych, niemniej jest realnym zagrożeniem dla strefy euro i Banku Centralnego – uważa polski minister.

Niemcy są zdezorientowani – komentował rozgoryczenie swoich rodaków walutą europejską Horst Köhler, Prezydent Niemiec w latach 2004-2010. – Kiedy UE powstawała mieliśmy dużo oczekiwań. Euro nie jest mniej stabilne od marki, ale unia monetarna potrzebuje ram, odpowiedniej polityki monetarnej – mówił. Köhler nie zgadza się z twierdzeniem Rostowskiego, który za zły stan rzeczy obwinia Bank Centralny. Przekonywał, że trzeba skupić się na polityce fiskalnej. – Potrzebny jest olbrzymi wysiłek, reformy strukturalne, wzmocnienie konkurencyjności rynku. Wtedy euro na pewno utrzyma swoja moc w kolejnych latach.

Według Jana Kulczyka wszystkie kraje 10-tki, które weszły niedawno do UE rozwijają się szybciej. Wyzwolono inicjatywę przedsiębiorców odsuwając politykę na bok, przynajmniej na chwilę. – Problemem jest za dużo polityki w gospodarce. To są kłopoty wynikające z zadłużania się państw. Próby spełniania przez rządy obietnic wyborczych kosztują obywateli w perspektywie kryzysu zbyt wiele. To życie na kredyt, wydawanie więcej niż się zarobiło. Toniemy nie tylko dlatego że się zanurzamy, ale że pozostajemy cały czas pod wodą – pouczał.

USA ma podobne, jeśli nie większe problemy. Generał James L. Jones, były doradca prezydenta USA ds. Bezpieczeństwa Międzynarodowego przyznał, ze jego kraj ma obecnie gigantyczne zadłużenie. – Potrzebujemy co najmniej 10 lat na uporanie się z kryzysem – mówił. Taki stan rzeczy powoduje wyraźny spadek siły dotąd największej gospodarki świata.

Czy istnieje zagrożenie dla euro poza granicami Europy? Niekoniecznie. Narody Azji zaczynają wprawdzie wprowadzać yuana jako walutę rezerw. Tym samym można sądzić, że czeka nas w niedalekiej przyszłości dominacja chińskiej waluty. Ale czy Chińczycy przejmą odpowiedzialność za losy gospodarki światowej? Horst Köhler uważa, że zmiany strukturalne doprowadzą do wielobiegunowego systemu walutowego i nie widzi nic w tym dla Europy złego.

Dyskusja powróciła jednak na Stary Kontynent. Minister Rostowski domagał się aby bogate kraje UE pomagały tym biedniejszym (np. Grecji). I kolejny raz zaiskrzyło. Horst Köhler uważa, ze zbyt wiele krajów żyje na kredyt. Zadłużenie jest przeszkodą w rozwoju. – Każdy kraj stać na osiągnięcie wysokiego poziomu rozwoju – skwitował.

W końcowej fazie dyskusji pojawił się jeszcze jeden wątek, który zgodnie pociągnęli Kulczyk i Köhler. Europa dysponując odpowiednim doświadczeniem powinna szukać nowych rynków zbytu, np. w Afryce i tam inwestować. I trzeba to zrobić przed Chińczykami i Hindusami.


Czy Unia Europejska potrzebuje jednego rządu?

Uczestnicy jednej z najważniejszych podczas krynickiego forum debat spierali się, czy potrzebna jest rozbudowa  struktury Unii Europejskiej, aby wesprzeć skutecznie szanse wyjścia z kryzysu ekonomicznego, jaki dotknąl całą Europę. 

- To, że traktujemy Europę jako wspólny dom jest niezwykle ważne – mówił moderator  dyskusji  Gunter Verheugen.  Tym ważniejsze, że wszelkie transakcje w ramach UE wymagają wzajemnego zaufania. 

Warunkiem wyjścia z kryzysu, zdaniem Ene Ergmy z Estonii jest współpraca i wzajemne wspieranie się poszczególnych krajów. To niewątpliwe. Jednakże – i to jest kłopot poważny,  dodawał zaraz Ergmy – gdy zarobki w naszym kraju spadają, nasi obywatele nie będą w stanie zrozumieć, dlaczego mają pomogać innym, np Grekom. Do tego trzeba im najpierw wszczepić wiarę w Unię Europejską.

Inni paneliści byli zwolennikami tezy, że siła UE leży w zdrowej gospodarce poszczególnych krajów członkowskich.   Rządy krajowe muszą mieć u siebie wszystkie księgi finansowe w porządku. Unia nie jest w stanie tego ani dopilnować, ani egzekwować.

Trzeba być bardzo ostrożnym w w próbach rozszerzenia, nazwijmy to rządu europejskiego. Ostatnio pojawil sie postulat utworzenia nowego urzędu – Europejskiego Ministra Finansów.  Włodzimierz Cimoszewiczskwitował to tak: – Unia Europejska potrzebuje lepszego rządu, bardzie sprawnego, a nie większego.  Wystarczą w zupełności ministrowie finansów w każdym kraju. To same państwa wchodzące w skład  UE winny być odpowiedzialne przed własnymi obywatelami za realizację obowiązkow jakie nań spoczywają.

W sprawach finansowych uczestnicy debaty widzieli dwa problemy. Pierwszy, w jaki sposób pieniądze, które przepływaja z bogatych krajow do biedniejszych są używane. Co zrobiono z tymi pieniędzmi? Zainwestowano je czy przejedzono?  Obywatele muszą dostać nowe bodźce do przejścia przez kryzys. Gospodarki muszą sie otowrzyć na nowe dziedziny. Jedną  z nich mogą stać się uslugi, w ktorych można znaleźć setki tysięcy nowych miejsc pracy.

Drugi problem finansowy sprowadza się do euro. Nie możemy mieć jedenj waluty we wszystkich krajach, jeśli każde z 27 państw UE ma inny sytem podatkowy. To musi wywoływać stałe zakłócenia.

Zamiast więc myśleć o rozszerzeniu obszaru euro, powiększaniu biurokaracji UE, należy poprawić jakośc jej działań w ramach już istniejących struktur i mechanizmów.


Szybki internet dla wszystkich: doświadczenia europejskie i plan działań dla Polski

Zdaniem ONZ dostęp do internetu jest prawem człowieka. – Proponowałem wpisanie tego do naszej konstytucji, bo to takie samo prawo jak pozostałe, wpisane w tym dokumencie – przekonywał Krzysztof Rybiński podczas panelu dotyczącego dostępu do szerokopasmowego Internetu na Forum Ekonomicznym w Krynicy.

 Dziś zaledwie 17% Polaków ma dostęp do internetu o prędkości przekraczającej 5mb/s, podczas gdy wskaźnik ten  np. w Korei Południowej wynosi 60%, a w Japonii 55%. Aż 40% mieszkańców naszego kraju nie korzysta z internetu, środowiska biznesowe robią to wciąż w bardzo ograniczonym stopniu. Na świecie zaobserwowano dwukrotny wzrost internautów pomiędzy latami 2005 a 2010. W Chinach z internetu korzysta 400 mln ludzi. Polska jest w tej dziedzinie nadal na szarym końcu.

 - Mamy instrumenty, dzięki którym wiemy, w jakiej znajdujemy się sytuacji. W 2008 roku w Polsce zatwierdzono Strategię Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego do 2013 roku. Jej wizją było aktywne społeczeństwo.  Strategia zakładała m.in. przyspieszenie rozwoju kapitału intelektualnego i społecznego dzięki technologiom informacyjnym. Tymczasem prof. Czapiński przedstawia kolejną analizę tego rozwoju, która wskazuje, że w dziedzinie kapitału intelektualnego nie było żadnego postępu – mówił prof. Krzysztof Rybiński, rektor uczelni Vistula. 

 W kompetencjach rządu  i Ministerstwa Infrastruktury leżą starania o poprawę takiego stanu rzeczy. – Musimy wybudować w Polsce infrastrukturę szerokopasmową, abyśmy osiągali takie wyniki, jakie dziś notuje się w Korei. Ministerstwo Infrastruktury przeprowadziło w tym celu ustawę o wspieraniu usług i sieci telekomunikacyjnych – przekonywała Magdalena Gaj, Podsekretarz Stanu w tym resorcie. Ustawa zawiera regulacje, które mają przyczynić się do rozwoju telekomunikacji w Polsce poprzez zniesienie wielu barier inwestycyjnych czy wprowadzenie nowych instytucji prawnych.

 - Wszyscy musimy być świadomi odpowiedzialności, która stoi przed nami. Nie możemy skazać naszych obywateli na stan, w którym nie ma warunków do konkurencji z wieloma europejskimi krajami. Dysponujemy środkami unijnymi i myślę, że w 2015 roku będziemy już mówili o szerokopasmowym internecie w Polsce– zapewniała Gaj.

- W ciągu kilku ostatnich miesięcy sprawy nabrały dynamicznego tempa.  Do zeszłego roku samorządy nie miały takich kompetencji, aby ingerować w obszarze telekomunikacji. Dopiero nowa ustawa pozwoliła im na operowanie infrastrukturą – mówiła Iwona Wendel, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. Na szczególną uwagę zasługuje ponadregionalny projekt budowy sieci szerokopasmowej w 5 województwach Polski Wschodniej, w ramach walki z tzw. wykluczeniem cyfrowym.

 Polska dokonuje pewnych kroków w cyfrowym rozwoju. Przykładami są tzw. e-sądy, które pozwalają na rozpatrywanie najprostszych spraw drogą elektroniczną. Postępowania są przez to krótsze, łatwiejsze i tańsze, oszczędzamy m.in. na opłatach pocztowych. Polacy mogą również dziś, w ramach funkcjonowania platformy ePUAP, wykonać bezpłatnie drogą elektroniczną ponad 120 usług publicznych. Kolejnym sukcesem było uruchomienie serwisu firma.gov.pl, dzięki któremu możemy zarejestrować swoją działalność gospodarczą także przez internet. Zdaniem Krzysztofa Rybińskiego w ten sposób wykonujemy kolejne kroki w procesie cyfryzacji Polski, podkreśla on jednak, że na świecie realizuje się zdecydowanie bardziej zaawansowane projekty.

Uczestnicy dyskusji byli zgodni, że w przyszłości Polska będzie potrzebowała autonomicznego działu bądź resortu, który zajmie się łącznością, informatyzacją  i polityką audiowizualną państwa. Taki organ musi istnieć, aby rozwój infrastruktury informacyjnej nie zależał od relacji pracowników różnych resortów – twierdziła Minister Gaj. Maciej Witucki, prezes zarządu Grupy TP dodaje, że potrzebujemy uczciwej neutralności na rynku technologicznym. – W Polsce funkcjonuje kilka tysięcy firm telekomunikacyjnych, losy monopoli musimy pozostawić w książkach historycznych. Dziś pracujemy na równych zasadach, współpracujemy, pozostawiając wybór klientowi. Celem jest interes ogólnospołeczny – podsumowuje.


Innowacyjność. Źródło czy konsekwencja rozwoju polskiej i europejskiej gospodarki?

Wstępem  do rozmowy o innowacyjności na krynickim forum było przypomnienie przez byłego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego tzw. bankowości materacowej i elektronicznej.  Dawniej pieniądze przechowywaliśmy pod lub w materacu i tam sięgaliśmy po nie, gdy spodziewaliśmy siię wydatków.  Dziś regulujemy zakupy za pomoca internetu. Zdaniem bylego premiera,  właśnie w bankowości dokonał się niesamowicie szybki postęp.      

Słabością naszej innowacyjności sprowadza sie do tego, że wiele najnowszych osiągnięć przychodzilo do nas z Zachodu, a u nas były tylko kopiowane.  

Mamy oczywiście własne, polskie ograniczenia wdrażania innowacyjności. Pierwszą są pieniądze. Nie jesteśmy i nie będziemy Chinami czy Koreą  Południową  i nie będzie nas nigdy stać na tak olbrzymie nakłady finansowe na sprawy innowacyjności. Nasze technologie nie zawsze są nowoczesne, co też nie sprzyja szybkiemu łapaniu wiatru w żagle. Istniej jednak w Polsce kilka nisz, dzięki którym możemy spróbować ścigać się z innymi, bardziej bogatymi krajami. Są nimi dwie branże – farmaceutyczna i budowlana. W niektórych dziedzinach zastosowanie innowacyjności  jest i u nas bardzo zaawansowane. Między innymi w technologiach związanych z działalnością PKN Orlen – tak przynajmniej twierdził  jego szef  Jacek Krawiec.  Drugą dziedziną, do której zaprzęgnięto najnowsze osiągnięcia innowacyjności, tobadania możliwosci wydobycia w Polsce gazu łupkowego.  Krawiec wymienił też drugą  charakterystczną dla Polski barierę inowacyjności – brak współpracy między polską nauką a gospodarką.  

Michał Boni, reprezentujący rząd Donalda Tuska,  przedstawił pomysły państwa na sprawy innowacyjności.  Nasza szansa  to postawienie na własny potencjał intelektualny. Inaczej mówiąc, naszym jedynym kapitałem może stać się  umysł.  Dlatego musimy od początków edukacji kłaść nacisk na kreatywność. System edukacji winien być njastawiony na zdobywanie umiejętności cyfrowych. Czeka nas rewolucja cyfrowa. Szybki internet, to kwestia najbliższej przyszłości. Dla młodego pokolenia będzie to już codzienność.

Jednym ze sposobów wprowadzenia innowacyjności do polskiej rzeczywistości  jest łączenie się małych i średnich przedsiębiorstw w wydatkach na sprawy innowacyjności.


Agenda UE 2020: Sposób na wzmocnienie Europy Środkowo-Wschodniej? Między rzeczywistością a marzeniami

Piątkowa sesja plenarna „Agenda UE 2020: Sposób na wzmocnienie Europy Środkowo-Wschodniej? Między rzeczywistością a marzeniami” miała się skupić na wątkach regionalnych. Większość opinii dotyczyła Unii jako całego organizmu, teza pozostała raczej bez konkretniej odpowiedzi, choć kilka głosów postulowało konkretne rozwiązania – konsolidację polityki fiskalnej, dalsze reformy strukturalne i …edukację.

Polska jest obecnie najbardziej żywotną gospodarką w Europie, podobnie jak pozostałe kraje UE z Europy Środkowo-Wschodniej. – Mamy innowacyjne polityki, mamy wspólny rynek, choć nie jest on kompletny. Trzeba do końca uświadomić sobie, że nie ma już podziału na wschód i zachód Europy. Nie można mówić o gonieniu Europy Zachodniej ale pełnieniu wiodącej siły w Europie – entuzjazmował  Zoltan Csefalvay, Minister Stanu z Węgier. Zauważył, że trzeba wyciągnąć lekcję z kryzysu i wrócić do reform. Przestrzegał przed Portugalią, która rozproszyła się w pieniądzach unijnych, której zabrakło siły na skuteczne budowanie własnego biznesu, konkurencyjności.

Ivan Miklos,  wicepremier Słowacji, poruszył wątki, które wielokrotnie pojawiały się na krynickim Forum. Apelował o konsolidacje podatkową i zwrócenie bacznej uwagi na zmiany w gospodarce światowej, szczególnie w Azji. Podkreślił, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej przeszły proces konsolidacji, zwiększyła się konkurencyjność tych krajów. – Potrzebujemy wspólnego rynku, dalszych reform strukturalnych, swobodnego przepływu kapitału, konkurencji i konsolidacji podatkowej – mówił.

- Dla mnie polityka spójności Europy nie jest polityka solidarności – ripostował Austriak Johannes Hahn, Komisarz ds. Rozwoju Regionalnego. Postulował wzmocnienie gospodarki, inwestycji, tworzenie nowych miejsc pracy. Jego receptą na kryzys są fundusze strukturalne. – Polityki regionalne w Europie będą wkrótce odgrywały najważniejszą rolę. Szczególnie dla krajów Europy środkowej i wschodniej te najbliższe lata są niezwykle ważne.  Uważa, że powinniśmy wiecej inwestować w edukację, informatykę,, szkolenia. W tym widzi drogę do osiągnięcia konkurencyjności.

Hahn zwrócił też uwagę na bardzo ważny aspekt. Europa pod względem innowacyjności jest za bardzo uzależniona od reszty świata. Posiadając własny potencjał zbyt wiele importujemy patentów i rozwiązań technologicznych.

Belg Ferdinando Beccalli-Falco, dyrektor generalny GE postulował generowanie fermentu twórczego w tej części Europy. – W młodych krajach powinna pojawić się inicjatywa, zróbmy coś dla całej Unii, wykorzystując najlepsze technologie. Więcej o debacie 


Pakiet UE 20-20-20. Czy rzeczywiście zbliżamy się do stworzenia czystszej i niezależnej energetycznie Europy?

Jednym z najważniejszych wyzwań e Europie, a w szczególności w Polsce, stają się oszczędzanie energii i tworzenie mapy niskoemisyjnej gospodarki. – Jeśli poprawimy efektywność energetyczną, to poprawimy kondycję biznesu – prognozował Belg Giles Dickinson (Wiceprezydent Alstom) w panelu dyskusyjnym „”. Aby osiągnąć ten cel – powinniśmy wprowadzić monitorowanie zużycia energii – proponował Marc Coroler (Schneider Electric).

W styczniu 2008 r. Komisja Europejska w ramach Pakietu Klimatyczno-Energetycznego  dla UE zaproponowała redukcję emisji CO2 o 20% w roku 2020 w porównaniu do 1990 r., a także wzrost zużycia energii ze źródeł odnawialnych w UE z 8.5 do 20%, dla Polski ustalono wzrost z 7 do 15% oraz zwiększenie efektywności energetycznej o 20%. To znamy już z bliska – znikają żarówki żarowe, które na emisję ciepła tracą 95% pobieranej energii.

Joanna Maćkowiak-Pandera, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska, przekonywała, ze większość rządów skupia się na perspektywie 4 lat, to jest swojej kadencji. W rozwiązywaniu problemów środowiska musimy jednak myśleć o znacznie szerszym horyzoncie czasowym, sięgającym kilkudziesięciu lat. Jej rząd zgodził się przyjąć projekt z długodystansową wizją. – Jeżeli osiągniemy 20% efekt oszczędności zużycia energii, to redukcja emisji CO2może osiągnąć poziom 25% – prognozowała. Maćkowiak-Pandera uważa, ze UE w kwestii ochrony środowiska pozostaje samotnym liderem w skali świata. Chiny i USA pozostają w tyle i w tej kwestii nie mogą być partnerem.  Przeciwnego zdania był Stewart Stevenson, Minister Środowiska Szkocji, który wspomniał m.in. o szerokim projekcie budowy farm wiatracznych w Szkocji.

Przed Polską stawia się trudne cele transformacji z dominującej energetyki węglowej na tę czystszą ze źródeł odnawialnych, czy też jądrową. Maciej Owczarek, Prezes ENEA SA uważa, że energia odnawialna ma ogromny potencjał ale jest niestabilna. – Oczywiście chcemy budować farmy wiatrowe, ale w perspektywie kilkudziesięciu lat polska energetyka niewiele się zmieni. Ale jestem optymistą i wierzę, że Polsce uda się zrealizować postanowienia pakietu klimatycznego – mówił. Pewną nadzieję dają złoża gazu łupkowego, gaz z Rosji jest drogi i niepewny, pozostaje nam tylko węgiel. Powinniśmy skorzystać z doświadczeń Chińczyków, którzy na polu ograniczenia emisji i wzrostu efektywności elektrowni węglowych maja spore doświadczenie. W ciągu ostatnich 15 lat ograniczyli zużycie energii o 12%.

Koszt zmniejszenia emisji CO2 niestety obciąży rachunki za energię. I to jest jeden z powodów, dlaczego za energię będziemy płacić coraz więcej. W tym temacie wszyscy panel iści byli zgodni, zresztą nie tylko na tej sesji.

- Chcemy zrezygnować z elektrowni jądrowych, zamknęliśmy ich osiem i chcemy zastąpić je innymi – mówił Niemiec Bernd Vollmer (Hitachi Power). Niemcy kupują energię z elektrowni jądrowych Francji, w przyszłości chcą ją zastąpić energią ze źródeł odnawialnych.


Przyszłość strefy euro: rozszerzenie, podział czy likwidacja

Dyskusja o przyszłości strefy euro wzbudziła w czasie krynickiego Forum Ekonomicznego największe emocje. Głosy były podzielone. Przyszłość wspólnej waluty w tym świetle wydaje się niepewna.

Jest potrzeba bardzo drastycznych reform aby ocalić euro. Model socjalny Europy zbankrutował. Żyjemy na koszt przyszłych pokoleń. Trzeba pozwolić bankom upadać, nie pomagać im, nie z kieszeni podatnika. Albo pozwolimy niektórym bankom upadać albo upadnie strefa euro. To tylko niektóre z opinii.  – Wykopywanie słabszych państw z koszyka euro doprowadzi nas do funta. Wyjdziemy sami zanim nas wykopiecie. Im wcześniej podejmiemy taką decyzję, tym szybciej wyjdziemy z kryzysu   – grzmiał Irlandczyk Declan Ganley (Rivada Networks).

Georg Milbrandt, były premier Saksonii stwierdził, że nie mamy kryzysu euro, tylko kryzys unii monetarnej. Postulował stworzenie pełnej unii politycznej, federalizację, z mocnym rządem na czele. To nie był samotny głos. Utworzenie wspólnego ministerstwa finansów, i dalej ministerstwa obrony, zaproponował Jan Mladek, czeski Minister Finansów. Czesi czekają przyczajeni na wprowadzenie euro, nieważne jakie będzie – czy w formie deutsche euro, czy marki. – Nie jesteśmy krajem peryferyjnym, jesteśmy związani ze rdzeniem Unii – zapewniał.

Drugą opcją jest podział Europy na dwa obszary – ten bogatszy i ten biedniejszy. A trzecią – rozpad unii monetarnej. Bardzo źle się stanie, jeśli ten rozpad będzie niekontrolowany. W takim przypadku UE powinna przygotować system wyjścia ze strefy euro, nawet już teraz, tak na wszelki wypadek.

– Nie ma żadnej szansy, w ramach unii monetarnej, aby uratować Grecję. Grecja musi splajtować – stwierdził Georg Milbrandt. 

Wiesław Rozłucki jest za wejściem Polski do strefy euro, ale dopiero za kilka lat, kiedy to będzie mocno ulepszona strefa walutowa. To znacznie bardziej komfortowa sytuacja niż ta w której Słowacy wchodzili w euro. To był najgorszy moment . Przestrzegał, że dziś stan zadłużenia osiągnął poziom maksymalny i dalsze zadłużanie może doprowadzić do rozpadu Unii.


Rywalizacja w biznesie. Rozwój czy destrukcja? Pytanie o rolę regulatora europejskiego

Dlaczego średnie wynagrodzenie w Polsce jest 4 razy mniejsze niż w rozwiniętych krajach UE? Jest to efekt skali, zwany też czasem ekonomią skali. To obraz w jakim tempie zmienia się wielkość produkcji, gdy ilości wszystkich wykorzystywanych czynników zmieniają się w tej samej proporcji. Rosnące korzyści skali występują w przypadku gdy np. 2-krotne zwiększenie czynników wytwórczych pociągnie za sobą ponad 2-krotny wzrost produkcji. Efekt skali przywołał Ryszard Florek , Prezes Zarządu FAKRO w czasie sesji  krynickiego Forum „Rywalizacja w biznesie. Rozwój czy destrukcja?

Pytanie o rolę regulatora europejskiego”. Florek, którego firma odniosła bardzo duży sukces, także na rynkach zagranicznych uważa, ze bogate kraje zostaną bogatymi, a biedne biednymi. Unia Europejska nie dała i nie może dać gwarancji aby różnice się wyrównały. Przekonywał, że w Europie nie ma wolnej konkurencji. W sposób najbardziej świadomy i legalny wprowadza się normy, które mogą być do realizacji tylko dla jednej firmy, która to akurat zawarła pakiet wyłączności z inną firmą na podzespoły produktu. I nikt się przez tak domknięte drzwi nie wśliźnie. To są bariery pozacenowe, wykraczające poza konkurencyjność. Rynek Europy Zachodniej jest silny i brutalny, trudno się na nim zorganizować i odnieść sukces.

Krzysztof Pawiński , Prezes Zarządu, Grupa Maspex Wadowice uważa, ze taki stan rzeczy jest normalny, bo w DNA biznesu jest dążenie do dominacji. Rywalizacja jest czymś, co w nas tkwi. Musimy być innowacyjni, walczyć. Rywalizacja to matka postępu. Oczywiście niezbędne są szersze uregulowania, efektywne sądownictwo gospodarcze, które na dobrą sprawę w Polsce nie istnieje.

Rynki dojrzałe, te w Europie Zachodniej, są bardzo wolne, tam wzrost jest bardzo wolny, są świetnie zorganizowane i bardzo trudno się tam wbić przyznał ze swojego doświadczenia Tomasz Hanczarek, Prezes Zarządu Work Service. – Najbliżej jest nam do krajów o podobnej przeszłości, rozwoju i mentalności. W obszarze dawnych „demoludów” moja firm ma największe sukcesy – przyznał.

Żywioł globalizmu pozbawiony jest regulacji. Ten wątek, przy braku zainteresowania innych paneli stów podjął Józef Oleksy, zresztą w ujęciu bardziej światowym niż europejskim. Mechanizm prawa jest pochodną samej demokracji, to ona go rodzi. Jest jednak zawężony do organizmu państwa, w przypadku Unii – grupy państw. Poza tym zbiorem już nie ma regulacji. Nie mamy regulacji światowej, bo nie ma demokracji światowej. Globalizacja jest żywiołem, który bardzo przyspiesza i może doprowadzić do destrukcji. Potrzebujemy zatem nowej i sprawnie działającej instytucjonalizacji świata, swoistej Unii Świata, gdzie państwa część swoich kompetencji oddadzą. To jest projekt na razie wirtualny, niesłychanie trudny do realizacji – wystarczy spojrzeć z jakim wysiłkiem buduje się te struktury w Unii Europejskiej.


Konferencja Ministrów Gospodarki Partnerstwa Wschodniego w Krynicy

To dla nas symboliczny moment. W czwartek w Polsce po raz pierwszy popłynął gaz łupkowy. Skutecznie poprowadzono działania wydobywcze, co dla Polski i Ukrainy może mieć duże znaczenie – powiedział minister Waldemar Pawlak podczas konferencji Ministrów Gospodarki Partnerstwa Wschodniego w Krynicy.

Uczestnicy dyskusji zastanawiali się nad modelem zbliżenia do siebie krajów Europy Wschodniej w ramach wspólnego obszaru gospodarczego. Pawlak odwołał się do doświadczeń europejskich na przykładzie relacji UE-Norwegia, gdzie udało się znacznie zdynamizować współpracę handlową i gospodarczą. Musimy wykorzystać sprawdzone mechanizmy. Potrzebujemy miejsc pracy w naszych krajach i eksportu towarów na rynki zewnętrzne, nie odwrotnie. W czasie transformacji kładliśmy nacisk na utrzymanie zatrudnienia w przemyśle, czyli w branży trwałym charakterze. Musimy starać się o realizację tego procesu także w krajach wschodnich – przekonywał. Dziś w regionie państw Partnerstwa mieszka więcej ludzi niż w Federacji Rosyjskiej. Przy dobrej współpracy tworzymy perspektywę do dynamicznego rozwoju Europy – dodał.

Andrij Klujew, ukraiński wicepremier w rządzie Azarowa, wyraził nadzieję na wsparcie niezależności Ukrainy dzięki polskim doświadczeniom z wydobyciem gazu łupkowego. To dla nas ważne, bo zasobów tego gazu mamy tyle samo, więc sukcesy Polaków bardzo nas cieszą. Widzimy, że jest potencjał dla rozwoju alternatywnych źródeł gazu – mówił. Ukraina aktywnie angażuje się we współpracę gospodarczą z naszym krajem. W 2011 roku obrót handlowy pomiędzy państwami wzrósł o 50%. W Unii Europejskiej trwają już zaawansowane rozmowy w ramach stworzenia strefy wolnego handlu. Władze Ukrainy liczą, że dokumenty negocjacyjne w tej sprawie zostaną zatwierdzone jeszcze w tym roku, w trakcie szczytu UE-Ukraina.

W podobnym tonie wypowiedział się Valeriu Lazar, mołdawski wicepremier. Mołdawia, podobnie jak Ukraina, dąży dziś do zbliżenia się z Unią Europejskią. W tym celu przeprowadza szereg głębokich reform strukturalnych koniecznych do zacieśnienia współpracy. Europeizacja jest dziś, zdaniem mołdawskiego rządu, synonimem modernizacji, ale także demokratyzacji kraju. Lazar zadeklarował, że Mołdawia chce być coraz bardziej obecna na rynkach europejskich, już dziś eksport do krajów UE stanowi 50% całkowitego wypływu towarów w tym regionie. Mołdowa nie ma innej drogi, nie tylko politycznie, ale też gospodarczo – dodał.

Zdaniem ekspertów Partnerstwo Wschodnie jest niezwykle istotne dla rozwoju gospodarczego całej Unii Europejskiej. Indermit Gill z Banku Światowego uważa, że poziom usług finansowych i handlowych powinien w ramach tego partnerstwa wzrastać. W nowych państwach członkowskich wzrastają koszty pracy, więc jeśli państwa Europy Wschodniej utrzymają te wartości na relatywnie niskim poziomie, skorzystają na tym. Gill dodaje jednak, że konieczna jest poprawa atmosfery dla biznesu – potrzebne są odpowiednie struktury finansowe, kontrola tempa zadłużenia i elastyczne prawo definiujące warunki zatrudnienia. Madeleine Majorenko koordynująca Europejską Polityką Sąsiedztwa zapowiedziała, że UE będzie wspierać państwa wschodu w integracji gospodarczej, także finansowo. Odważne kroki naszych partnerów będą odzwierciedlone w odważnych krokach UE – mówiła.


Jak wygrać wybory: czy marketing determinuje sukces w polityce?

Badania pokazują, że program partii politycznych nie jest dziś tak ważny, jak emocje wywoływane ich wizerunkiem. Jeszcze kilka lat temu mężowie stanu chcieliby wsparcia ze strony Baracka Obamy. Dziś mówią, że powinien to być Bono z U2. To o czymś świadczy – powiedział Eryk Mistewicz, konsultant polityczny Strategii Plus rozpoczynając krynicką dyskusję o roli marketingu w sukcesie wyborczym dzisiejszych partii.

W opinii zaproszonych ekspertów trudno dziś wygrać wybory bez marketingu politycznego. Igor Mintusov, jeden z czołowych doradców politycznych w Rosji, porównał partie do przedsiębiorstw. Czy jakikolwiek biznes osiągnie sukces bez marketingu? Teoretycznie tak, ale praktycznie nie ma takich przypadków – mówił.

Podobnego zdania był dyrektor BTP Advisers, Mark Pursey. Jego doświadczenie nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także w niektórych krajach afrykańskich, pokazuje, że wybory są dziś organizowane w sposób metodyczny. Planowanie wyborów obejmuje badania grup wyborczych, ich oczekiwań. Specjaliści od marketingu pytają o atrybuty najlepszego premiera i wartości, jakie przyciągają elektorat do głosowania. Amerykańskie badania pokazują, że ludzie wybierając kandydata kierują się przede wszystkim sympatią, szukają takiego, któremu są w stanie zaufać. „Z którym kandydatem chciałbyś napić się piwa?” – zapytajmy o to w kampanii wyborczej, a najpewniej poznamy zwycięzcę wyborów prezydenckich – przekonywał Pursey.

Duże znaczenie w rozwoju marketingu miał także internet. Podczas ostatnich wyborów we Francji wielkim sukcesem okazały się promocyjne klipy wideo prezentowane w internecie. To dlatego, że do klipu możemy włożyć wiele emocji, czego nie zrobimy w tekście czy na zdjęciu – mówił Dassier Arnaud, który odpowiadał za kampanie prezydenckie Jacque'a Chiraca i Nicolasa Sarkozego w latach 2002 i 2007. Internet, zdaniem Arnaud, nie pozwala kandydatom na udawanie osobowości, lecz pokazuje ich prawdziwe oblicze. Niewątpliwą rolę odegrał także w kampanii Baracka Obamy, który jeszcze na 2 lata przed wyborami nie miał szans na zwycięstwo. Z odpowiednią strategią, przy pomocy internetu, był w stanie wygrać z Hilary Clinton. 10 czy 20 lat temu nie byłoby to możliwe – dodaje.

Uczestnicy panelu zastanawiali się też nad różnicami pomiędzy amerykańskim a europejskim sposobem prowadzenia kampanii. Eryk Mistewicz stwierdził jednoznacznie, że wygrywanie wyborów amerykańskimi metodami nie ma w Polsce sensu. W USA funkcjonuje inny system finansowania partii, inaczej dociera się do wyborców. Jesteśmy w Europie, wzorce ze Stanów Zjednoczonych niszczą jednak naszą demokrację – skomentował.

Zdaniem Dassiera trudno wdrożyć amerykańskie zwyczaje na płaszczyzną europejską. Bez zrozumienia naszej kultury nie można przenieść technik wykorzystywanych w USA – uważa. W ostatnich wyborach na Ukrainie sztab wyborczy Julii Tymoszenko zawarł umowę z firmą, która prowadziła zwycięską kampanię Obamy. To jednak nie przyniosło jej sukcesu. Mark Pursey dodał, że amerykańscy konsultanci próbują zbyt nachalnie narzucać klientom swoje programy, tam marketing jest wręcz przemysłem. Marko Rakar, chorwacki doradca firmy MRAK Services Itd., podkreślił, że sednem amerykańskiej polityki są pieniądze. Kandydat jest finansowany przez swój własny elektorat i dlatego tak bardzo chce się z nim widzieć. W Europie natomiast system finansuje partie z budżetu lokalnego bądź centralnego, co, dodał Rakar, zniechęca naszych polityków do rozmów z obywatelami.

Wiemy dziś, jak zarządzać wyborami mimo małego budżetu, ale pamiętajmy, że wygranie wyborów musi wiązać się z pełnieniem przywództwa – powiedział Sebastien Couderc, dyrektor Noe Com. Politycy muszą umieć realizować to, co obiecują swoim wyborcom. Inaczej stracą swoją wiarygodność – podsumował.


Innowacyjna administracja dla innowacyjnej gospodarki

W Polsce musimy mówić nie tyle o tanim państwie, co o państwie sprawnym. Administracja potrzebuje dziś lepszego zarządzania z wykorzystaniem praktyk skutecznych w przemyśle czy biznesie – mówił Minister Gospodarki, Waldemar Pawlak, na kolejnym panelu dyskusyjnym XXI Forum Ekonomicznego.

Przykłady krajów skandynawskich pokazują, że sprawna administracja może przyczynić się do konkurencji na arenie międzynarodowej. Przejrzysty sektor publiczny wyraźnie zwiększa też efektywność sektora prywatnego. Wprowadzenie innowacji z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi jest dziś, zdaniem panelistów, szansą na poprawę stanu polskiej administracji.

50% polskich przedsiębiorców twierdzi, że niezorganizowany przepływ informacji jest jedną z barier w rozwoju firm. Dlatego stworzyliśmy kilkanaście portali informacyjnych dla biznesu, wszystkie konferencje Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości są transmitowane online. Przy takich samych lub nawet niższych kosztach  nasz przekaz trafia do szerszej publiczności. Wprowadziliśmy też elektroniczną obsługę klientów – powiedziała Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes PARP.

Gunter Verheugen, profesor Europejskiego Uniwersytetu Viadrina, zauważył, że polski proces transformacji dał ogromne możliwości innowacyjnym zmian. Stare technologie były zastępowane nowymi, bardziej zaawansowanymi, które budowały przewagę Polski nad innymi krajami. Verheugen porównał nasz kraj do Niemiec po II wojnie światowej, gdzie w procesie rekonstrukcji przemysłu zastosowano najnowsze wówczas techniki, co istotnie wpłynęło na szybkość rozwoju w tym państwie. Dziś wśród 5 najbardziej innowacyjnych regionów na świecie 4 znajdują się w Europie . Jeśli chcemy wygrać konkurencję globalną i utrzymać silną pozycję w gospodarce, to innowacja jest tu kluczem do sukcesu – dodał.

Sukces polskiej Doliny Lotniczej, powstałej w jednym z najbiedniejszych regionów Europy, wskazuje kierunek rozwoju. Sektor publiczny musi stworzyć przedsiębiorcom odpowiednie warunki, zarówno prawne, jak i finansowe.   Zdaniem Lublińskiej-Kasprzak, zamówienia publiczne są tym narzędziem, który może stymulować innowacyjność gospodarki. W UE wartość tych zamówień to ok. 2 biliony euro. To potężny instrument – zapewniała.

Innowacyjność jest kluczem do sukcesu, a przedsiębiorczość jest kluczem do innowacyjności. Mamy podatki, granty i subsydia. Jestem zwolennikiem pomocy od strony podatkowej a nie rządowej, gdzie próbuje się ręcznie sterować i wskazywać, na co przeznaczać te pieniądze. Powinniśmy pozwalać firmom myśleć nowatorsko i zachęty podatkowe są tego najlepszym mechanizmem – podsumował Zoltan Csefalvay z węgierskiego Ministerstwa Gospodarki Narodowej.


Prezentacja książki "Natura Przedsiębiorczości"

W Polsce musimy mówić nie tyle o tanim państwie, co o państwie sprawnym. Administracja potrzebuje dziś lepszego zarządzania z wykorzystaniem praktyk skutecznych w przemyśle czy biznesie – mówił Minister Gospodarki, Waldemar Pawlak, na kolejnym panelu dyskusyjnym XXI Forum Ekonomicznego.

Przykłady krajów skandynawskich pokazują, że sprawna administracja może przyczynić się do konkurencji na arenie międzynarodowej. Przejrzysty sektor publiczny wyraźnie zwiększa też efektywność sektora prywatnego. Wprowadzenie innowacji z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi jest dziś, zdaniem panelistów, szansą na poprawę stanu polskiej administracji.

50% polskich przedsiębiorców twierdzi, że niezorganizowany przepływ informacji jest jedną z barier w rozwoju firm. Dlatego stworzyliśmy kilkanaście portali informacyjnych dla biznesu, wszystkie konferencje Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości są transmitowane online. Przy takich samych lub nawet niższych kosztach  nasz przekaz trafia do szerszej publiczności. Wprowadziliśmy też elektroniczną obsługę klientów – powiedziała Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes PARP.

Gunter Verheugen, profesor Europejskiego Uniwersytetu Viadrina, zauważył, że polski proces transformacji dał ogromne możliwości innowacyjnym zmian. Stare technologie były zastępowane nowymi, bardziej zaawansowanymi, które budowały przewagę Polski nad innymi krajami. Verheugen porównał nasz kraj do Niemiec po II wojnie światowej, gdzie w procesie rekonstrukcji przemysłu zastosowano najnowsze wówczas techniki, co istotnie wpłynęło na szybkość rozwoju w tym państwie. Dziś wśród 5 najbardziej innowacyjnych regionów na świecie 4 znajdują się w Europie . Jeśli chcemy wygrać konkurencję globalną i utrzymać silną pozycję w gospodarce, to innowacja jest tu kluczem do sukcesu – dodał.

Sukces polskiej Doliny Lotniczej, powstałej w jednym z najbiedniejszych regionów Europy, wskazuje kierunek rozwoju. Sektor publiczny musi stworzyć przedsiębiorcom odpowiednie warunki, zarówno prawne, jak i finansowe.   Zdaniem Lublińskiej-Kasprzak, zamówienia publiczne są tym narzędziem, który może stymulować innowacyjność gospodarki. W UE wartość tych zamówień to ok. 2 biliony euro. To potężny instrument – zapewniała.

Innowacyjność jest kluczem do sukcesu, a przedsiębiorczość jest kluczem do innowacyjności. Mamy podatki, granty i subsydia. Jestem zwolennikiem pomocy od strony podatkowej a nie rządowej, gdzie próbuje się ręcznie sterować i wskazywać, na co przeznaczać te pieniądze. Powinniśmy pozwalać firmom myśleć nowatorsko i zachęty podatkowe są tego najlepszym mechanizmem – podsumował Zoltan Csefalvay z węgierskiego Ministerstwa Gospodarki Narodowej.


Nowa jakość – podatki, które dają szanse

Jarosław Kaczyński podczas XXI Forum Ekonomicznego W Krynicy-Zdrój  w imieniu swej parti zarekomendował pomysł nowego prawa podatkowego. Przypomniał, że trzy lata temu premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska wejdzie do strefy euro w 2012 roku. Jak dziś wiemy, z pewnościa ta obietnica nie zostanie zrealizowana. Prawo i Sprawiedliwość nie mówi o obietnicach, których nie realizuje. – Ustawy, o których chcę mówić są już gotowe. Istnieją realnie. Ich wartością jest to, że uporządkowaliśmy podatki i obniżyliśmy je – rozpocząl Jarosław Kaczyński.

Są to trzy ustawy: o podatku VAT od towarów i usług, o podatku dochodowym oraz ustawa o ogólnych przepisach podatkowych. 
Zdaniem Jarosłaswa Kaczyńskiego, przepisy podatkowe wymagają głębokich zmian. – Dlaczego to musi nastąpić – pytał? I odpowiadał: – Naprawy wymagają finanse kraju, a podatki są ich niezwykle ważnym elementem.

Zdaniem Kaczyńskiego, nie wiemy jaki jest stan finasów państwa, jak duży dług ma kasa państwowa, jak wyglądać ma budżet.
Lider PiS stwierdził, że przepisy podatkowe są potwornie zagmatwane. Obecnie istnieje ok. 200 tys. interpretacji, a przybywa ich rocznie ok. 30 tysięcy. Dzieje sie tak dlatego, że podatki nakładane są arbitralnie, urzędnicy fiskalni znajdują dla niektórych podatników furtki, innych obdarowują przywilejami. – W tej chwili przepisy podatkowe to są  biblioteki – obrazował Jarosław Kaczyński ich ogrom.

Krytykując obecnie obowiązujący system podatkowy wytknął, że ma on charakter represyjny, arbitralny i skomplikowany. W dodatku nie ma on wiele wspólnego z prawdziwą gospodarnością. Zamiast być bodźcem dla rozwoju gospodarki staje się przeszkodą jej postępu. Dlatego podatki trzeba maksymalnie uprościć – mówił Kaczyński.