Media

W Forum 2005 wzięło udział 206 akredytowanych dziennikarzy reprezentujących 43 redakcje polskie i 41 zagranicznych.

Media polskie m.in.: Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, The Warsaw Voice, Wprost, Polityka, Przegląd, Dziennik Polski, Polish Market, Forbes, Tygodnik Solidarność, TVP1, TVP3, Telewizja Kraków, TV Polsat, TVN24, Polskie Radio, RMF FM, Radio TOK FM, Radio PIN 102 FM, Polskie Radio Kraków SA, RDN Małopolska, PAP, Euromoney.

Media zagraniczne m.in.: AFP, AP, BBC, Den (Ukraina), Dow Jones Newswires, Focus Magazine Moscow, Le Soir, Die Welt, Financial Times, Die Gazette (Niemcy), Neue Zurcher Zeitung (Szwajcaria), Moskovskie Novosti, Nezavisimaya Gazeta (Rosja), Tribuna (Rosja), Russia in Global Affairs Journal, Lvivskaja Gazeta, Reuters, RIA Novosti (Rosja), Delovaya Nedelya (Kazachstan), De Volkskrant (Holandia), Politiken (Dania), WirtschaftsBlatt (Austria), Interfax Europe Ltd, Radio Free Europe/Radio Liberty (Czechy), TASR (News Agency of the Slovak Republic), IPO Internews Ukraine, Agencja Prasowa “Ukraiński Nowyny”, Ukrainian Investment Magazine, Austria Presse Agentur, Der Tagenspiegel.

Przebieg Forum na bieżąco relacjonowały główne polskie stacje telewizyjne i radiowe. Na krynickim deptaku swoje studia i wozy transmisyjne zainstalowały: TVP, TVN24, Polsat, Polskie Radio, RMF FM. Relacje z XV Forum Ekonomicznego oraz wypowiedzi polityków i gości przebywających na Forum ukazywały się na bieżąco w przekazach telewizyjnych (TVP – Plus-Minus, Panorama-Biznes, Wiadomości; POLSAT – Wydarzenia; TVN24 – Fakty, Magazyn Bilans) i radiowych (RMF FM, Polskie Radio, Polskie Radio Kraków, RDN Małopolska, TOK FM, Radio PIN 102 FM, Radio France International).

Akredytowani dziennikarze uczestniczyli w sesjach, panelach dyskusyjnych i innych otwartych debatach, a także w imprezach towarzyszących. W czasie Forum odbyły się konferencje prasowe m.in. z udziałem Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, Valdasa Adamkusa.

Do dyspozycji dziennikarzy zostało oddane centrum prasowe wyposażone w stanowiska komputerowe ze stałym dostępem do Internetu. Połączenia internetowe były możliwe także dzięki bezprzewodowej sieci internetowej obejmującej całe centrum kongresowe. Informatyczną obsługę centrum prasowego zapewniły firmy: Lumena, Maxdata, D-Link.

 - artykuły na temat Forum:

"Laury dla pięciu"
Rzeczpospolita, wrzesień 2005  

Symbol „Solidarności” Lech Wałęsa, litewski poeta Tomas Venclova oraz dwie firmy, grupa paliwowa Lotos i fundusz Enterprise Investors — to czwórka laureatów nagród Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Lech Wałęsa — nagroda specjalna Forum Ekonomicznego
Lech Wałęsa jest symbolem polskiej demokracji. W naszym życiu publicznym pojawił się w 1980 roku, gdy stanął na czele strajku w Stoczni Gdańskiej. Został przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, pierwszej niezależnej organizacji w bloku komunistycznym. Był nim do wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku. W latach 80. nieformalny przywódca nielegalnej „Solidarności”, w 1983 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. W 1989 roku współprzewodniczył obradom Okrągłego Stołu ze strony opozycji solidarnościowej, po zakończeniu obrad stanął na czele znów legalnej „Solidarności”, był też patronem list Komitetu Obywatelskiego „S”, który zdecydowanie wygrał w czerwcu 1989 tzw. kontraktowe wybory parlamentarne. W sierpniu 1989 r. doprowadził do powstania koalicji „Solidarności", Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego, która utworzyła pierwszy w całym bloku wschodnim niekomunistyczny rząd, pod przewodnictwem Tadeusza Mazowieckiego. W 1990 roku Wałęsa wystartował w wyborach prezydenckich i — ogłaszając tzw. wojnę na górze — poróżnił się z obozem popierającym rząd. Urząd prezydenta sprawował przez pięć lat. W 1995 roku przegrał z Aleksandrem Kwaśniewskim. Startował też w wyborach w 2000 roku, zdobywając 1 procent głosów.

Enterprise Investors — Instytucja Finansowa Europy Środkowo-Wschodniej
Enterprise Investors od 15 lat zarządza największą w Polsce i w Europie Środkowej grupą prywatnych funduszy inwestycji kapitałowych. Jej działalność zapoczątkował powołany w 1990 r. przez rząd USA Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości. Amerykanie chcieli w ten sposób wesprzeć prywatny sektor w Polsce przez bezpośrednie inwestycje oraz pożyczki dla małych i średnich firm. Dziś w grupie Enterprise Investors jest pięć funduszy, które zainwestowały dotychczas 955 mln dolarów w 100 firm z różnych branż nie tylko w Polsce, ale także w Rumunii, Bułgarii i na Słowacji. Branżowy magazyn „Private Equity” International w tym roku po raz czwarty uznał Enterprise Investors za najlepszą firmę private equity w Europie Środkowej.

Grupa Lotos — Firma Europy Środkowo-Wschodniej
Grupa Lotos, druga co do wielkości firma paliwowa w Polsce, w tym roku przeprowadziła publiczną ofertę akcji i zadebiutowała na warszawskiej giełdzie. Zajmuje się zarówno wydobyciem, przerobem jak i dystrybucją produktów naftowych. Jej pozycję na polskim rynku dystrybucji paliw umocni zawarta niedawno umowa o przejęciu 39 stacji benzynowych Esso. Najważniejszą częścią Grupy Lotos jest Rafineria Gdańska. Poza tym są jeszcze trzy rafinerie z południa kraju (Czechowice, Jasło i Gorlice) oraz firma eksploatująca złoża na Bałtyku — Petrobaltic. Lotos ma ambitną strategię rozwoju, chce w najbliższych latach zwiększyć udział w rynku produkcji i sprzedaży detalicznej paliw. Przerabia obecnie 6 mln ton ropy rocznie.

Tomas Venclova — nagroda Nowa Kultura Nowej Europy
67-letni litewski poeta jest znawcą i promotorem literatur słowiańskich. Od 1980 roku wykłada je na Uniwersytecie Yale. Tłumaczy polską poezję, jest autorem wielu publikacji na jej temat. Doktoratem honoris causa uhonorowały go trzy polskie uczelnie: krakowski Uniwersytet Jagielloński, lubelski Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej i toruński Uniwersytet Mikołaja Kopernika.

Pozostali nagrodzeni na Forum Ekonomicznym w Krynicy
Nagrody otrzymali również Międzynarodowe Stowarzyszenie MEMORIAL dla organizacji pozarządowej Europy Środkowo-Wschodniej. Nagrodę dla firmy nowej gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej 2004 otrzymała TVN SA. Kolejną nagrodę — Nowa Kultura Nowej Europy, przyznawaną wspólnie z Instytutem Książki w Krakowie dla twórców i promotorów kultury za wybitne osiągnięcia, otrzymał Tomas Venclova. I specjalne wyróżnienie w związku z jubileuszem 80-lecia Polskiego Radia dla Polskiego Radia SA.
Danuta Walewska


Rozmowa z Witalijem Portnikowem komentatorem gospodarczym Radia Swoboda
Rzeczpospolita, 9 września 2005

Nowa władza na Ukrainie niewiele zmieniła

— Czy na Ukrainie przeprowadzane są reformy gospodarcze
— Wciąż jeszcze nie. Ale też program reform, przygotowany jeszcze przed wyborami przez panią Julię Tymoszenko, był raczej zbiorem haseł politycznych, niż konkretnych propozycji. Tymczasem Ukraina bardzo potrzebuje reform.

— A jak Pan ocenia działania takie, jak odebranie zakładów Kryworiżstal Wiktorowi Pinczukowi, zięciowi eksprezydenta Leonida Kuczmy? Obecne władze Ukrainy mówią, iż chodzi o „odwrócenie złodziejskiej prywatyzacji”.
— Niestety, sposób, w jaki Kryworiżstal został Pinczukowi odebrany, jest niemal identyczny z tym, w jaki, za Kuczmy, spółka została mu przekazana. Operacji dokonują praktycznie ci sami ludzie, są stosowane takie same metody. A z punktu widzenia samych zakładów nie jest ważny właściciel, tylko warunki funkcjonowania. Te zaś zmieniły się w niewielkim stopniu.

— Czy jest szansa na przyśpieszenie prywatyzacji?
— Ekipa prezydenta Leonida Kuczmy była przeciwna prywatyzacji. Przekonała się do niej dopiero wówczas, gdy było jasne, że wkrótce utraci władzę. Teraz jest podobnie: nowa ekipa wcale nie chce prywatyzacji, zwłaszcza że jest przekonana, iż będzie sprawować władzę długo. Pani Tymoszenko jest — jak sądzę — zwolenniczką kapitalizmu „państwowo-korporacyjnego”, w którym przedsiębiorstwa pozostają państwowe, natomiast zarządzają nimi korporacje bliskie władzom.

— Jednak gospodarka ukraińska się rozwija, o czym świadczy chociażby produkt krajowy brutto.
— Trzeba pamiętać, że za surowce energetyczne — ropę, gaz — płacimy znacznie mniej, niż wynoszą ceny światowe, a więc mniej niż na przykład płaci za nie Polska. Z drugiej strony znaczna część ukraińskiej gospodarki funkcjonuje w szarej strefie, a więc nie płaci podatków. Aby faktycznie określić sytuację naszej gospodarki, należałoby dokonać bardzo skomplikowanego wyliczenia — co by było, gdyby funkcjonowała normalnie, chociażby tak jak w Polsce. I dopiero później okazałoby się, czy rzeczywiście mamy do czynienia z rozwojem gospodarczym czy też na przykład ze stagnacją. O tym, że nie jest dobrze, świadczą kryzysy gnębiące nasz kraj. Mieliśmy paliwowy, cukrowy, mięsny…

— Skąd się biorą i jak udaje się je przezwyciężyć?
— Biorą się z nieudolności rządu. Oto na przykład rząd wpadł na pomysł, że cena benzyny jest za wysoka i powinna być regulowana, w konsekwencji znacznie niższa. W efekcie z dnia na dzień w stacjach benzynowych zabrakło paliwa. Na szczęście właściwie zachował się prezydent Wiktor Juszczenko, który polecił, aby zrezygnowano z urzędowego obniżania cen. Ale takie kryzysy są bardzo niebezpieczne. Było ich kilka, wciąż grożą następne.

Rozmawiał w Krynicy Piotr Kościński


Każdy wybiera swoją drogę do euro
Rzeczpospolita, wrzesień 2005

Choć wiadomo, że nowi członkowie Unii Europejskiej zobowiązani są do przyjęcia wspólnej waluty, często pojawia się pytanie o to, jak szybko mają to zrobić. Stawiają je sobie zarówno ludzie w starej Unii, jak i krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

— Żeby ocenić, czy nowe kraje powinny się spieszyć do strefy euro, czy nie, trzeba wziąć pod uwagę korzyści, jakie mogą odnieść z przyjęcia wspólnej waluty, i kłopoty, jakie może to spowodować. Korzyści to przede wszystkim szybsze pokonywanie dystansu, jaki dzieli je od starej Europy. Kłopoty mogą natomiast wynikać z usztywnienia kursu walutowego w okresie poprzedzającym wejście do unii walutowej – mówiła w Krynicy Susan Schadler z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Skalę korzyści można określić na podstawie doświadczeń krajów, które wcześniej przyjmowały euro. Według wyliczeń MFW, ich obroty handlowe wzrosły średnio o 8 proc. (w Hiszpanii – o 15 proc.). Z tych samych analiz wynika, że w długim okresie Polska, Czechy, Węgry i Słowacja mogą po wprowadzeniu euro oczekiwać większego rozwoju handlu, niż gdyby pozostały przy własnych walutach. Jakie będą korzyści, zależy głównie od stopnia otwartości gospodarki (określa ją relacja handlu zagranicznego do PKB). W Słowacji będą więc zapewne większe niż w Polsce, bo jej gospodarka jest bardziej otwarta. Również wyliczenia dotyczące tempa wyrównywania dochodów na mieszkańca w tej czwórce krajów i w starej Unii wskazują, że z euro pójdzie to szybciej.
Sprzyjać temu będzie nie tylko rozwój handlu, ale i napływ inwestycji zagranicznych po wprowadzeniu euro, bo kraje stosujące wspólną walutę uważane są za bardziej bezpieczne i stabilne. – Jest przy tym oczywiste – uważa Susan Schandler – że inwestorzy skierują się przede wszystkim do tych krajów, które euro wprowadzą najwcześniej.
Wielu ekonomistów niepokoi jednak okres poprzedzający wejście do strefy euro, czyli co najmniej dwa lata pobytu ich walut w systemie ERM II. Dotychczas kurs walut w Polsce, Czechach, na Węgrzech i na Słowacji jest płynny, po wejściu do ERM II będzie stały, z możliwością odchyleń o 15 proc. w górę i w dół. – Tymczasem politykę pieniężną w każdym przypadku prowadzi się inaczej – przypominała Elena Kohutikova, wiceprezes banku centralnego Słowacji, na seminarium „Droga krajów Europy Środkowo-Wschodniej do euro”.
Zdaniem Willema Buitera z London School of Economics, te dwa lata pobytu w „czyśćcu” ERM II to okres stanowczo za długi, zwłaszcza że w tym czasie może się zmienić sytuacja na rynkach finansowych i stabilność kursu będzie zagrożona. Jego zdaniem w przypadku tych czterech krajów punktem wyjścia powinno być obniżenie deficytu budżetowego do 3 proc. Potem powinno się ustalić stały kurs ich walut do euro i możliwie bliską datę wejścia do strefy euro (np. sześć miesięcy). Taka „droga dojścia” wpływałaby stabilizująco na rynki finansowe.
Tym istotniejsze jest dobre przygotowanie do wejścia do ERM II. – Zasadnicze reformy powinny być przeprowadzone wcześniej – podkreślała Elena Kohutikova, przedstawiając słowacką strategię wejścia do strefy euro. Strategia – poddana wcześniej publicznej dyskusji i bardzo szczegółowa – zakłada, że Słowacja do ERM II wejdzie w 2007 roku, a koronę zastąpi przez euro 1 stycznia 2009 roku.


Gospodarka tak ważna jak polityka

Rzeczpospolita, wrzesień 2005

Inwestycje | Na całym świecie są obciążone ryzykiem rynkowym. Na wschodzie jednak dochodzi jeszcze do tego ryzyko polityczne

Tych dwóch czynników zagrażających kapitałowi przedsiębiorców nie można oddzielić. Są natomiast sposoby, aby je zredukować. To główne wnioski z dyskusji „Jak zmniejszyć ryzyko inwestycji na wschodzie” zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą”.

— We wszystkich krajach, które przygotowują się do członkostwa w Unii Europejskiej ryzyko związane z prowadzeniem działalności gospodarczej drastycznie maleje — uważa Willem Buiter, profesor London School of Economics, wcześniej główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Niektórym krajom daleko jednak do europejskiej elity. Ukraina ma przed sobą jeszcze 20 — 30 lat, zanim będzie miała szansę wstąpienia do UE. Rosja w przemianach gospodarczych jest co najmniej 10 lat za Polską.

Czasami inwestorzy czują się bezpieczniej, kiedy wiedzą, że w kraju, gdzie zamierzają ulokować swój kapitał jest uchwalone dobre prawo bankowe. — To nie wystarczy — ostrzegał prezes Banku Peako SA Jan Krzysztof Bielecki. I podał przykład dwóch krajów — Albanii, gdzie prawo bankowe należało do najnowocześniejszych w krajach transformujących swoje gospodarki, i Macedonii, gdzie takie prawo praktycznie nie istniało. Ale to w Macedonii inwestor mógł czuć się bezpiecznie. W Albanii w majestacie nowoczesnego prawa bankowego i przy udziale władz powstały piramidy finansowe, które o mało nie doprowadziły do bankructwa finansowego państwa.

Zdaniem przedsiębiorców dużym ryzykiem związanym z działalnością gospodarczą na rynkach wschodnich są kłopoty z pozyskanie wykwalifikowanej siły roboczej. — W Kijowie jeszcze niedawno, jeśli ktoś dobrze znał angielski i czuł się swobodnie w świecie finansów, szukał posady jako szef przedstawicielstwa wielkiego koncernu, a nie pracownik banku — mówi Jan Krzysztof Bielecki.
Czy EBOR może pomóc przedsiębiorcom w zmniejszaniu ryzyka inwestycyjnego na Wschodzie? – Może, ale tylko przy wielkich przedsięwzięciach — uważa prezes Pekao SA, wcześniej przedstawiciel polski w tym banku. Małe firmy mogą tylko korzystać z linii kredytowych banku za pośrednictwem lokalnych instytucji finansowych.

Jak podkreśla Jacek Kędzior, partner w dziale doradztwa podatkowego Ernst & Young, podstawową sprawą w unikaniu ryzyka w inwestowaniu na Ukrainie i innych krajach regionu jest umiejętność zrozumienia panujących w nich realiów. — Nawet w trudnych i zmieniających się warunkach możliwe jest i planowanie podatkowe, i planowanie swojej działalności gospodarczej. Podstawowym ryzykiem jest to, że ktoś będzie stosował schemat działania kraju, z którego pochodzi. Tymczasem musi wiedzieć, że tam gdzie inwestuje, są inne realia, inna jest administracja, która funkcjonuje według innego schematu. Im szybciej będzie w stanie poznać i zrozumieć warunki, które są na miejscu, im szybciej będzie wiedział jak działa konkretny urząd podatkowy, jakie kryteria bierze pod uwagę w swych decyzjach, tym łatwiej będzie mu zaplanować i ograniczyć ryzyko.


Rosjanie zgłaszają nowe pomysły
Rzeczpospolita, wrzesień 2005

Wysokie ceny ropy naftowej mogą utrzymywać się długo. Dlatego zarówno polska, jak i gospodarki innych krajów muszą się odpowiednio przygotować

Takie wnioski wynikają z dyskusji na temat rozwoju sektora paliwowego. Notowania ropy, które pod koniec sierpnia biły rekordy – 70 dolarów za baryłkę – w ostatnich dniach ustabilizowały się i sięgają 65 dolarów. Nie znaczy to jednak, że świat zaczął zużywać mniej tego surowca. – Nawet w Europie, pomimo stagnacji gospodarczej, popyt na ropę utrzyma się – uważa Artur Pielech, ekspert firmy konsultingowej Roland Berger.
Popyt na paliwa, w tym zwłaszcza na olej napędowy, wzrasta. Na przykład w Polsce o 4 – 5 proc. rocznie, a w USA o ok. 3 proc.

Możliwości przerobowe na świecie są zróżnicowane. Moce rafinerii na największym, amerykańskim rynku są ograniczone. Kraj ten jest więc zdany na import i to głównie z Europy Zachodniej, gdzie jest nadmiar mocy.
W Rosji większość rafinerii wymaga modernizacji, a te pracujące na Ukrainie wykorzystują zaledwie 60 proc. swoich możliwości.
Sposobem na ograniczenie wzrostu cen paliw jest obniżka podatków. Tak zrobiła Polska. Od 15 września zmniejszy się akcyza na paliwa. Jednak w dłuższej perspektywie konieczne jest zwiększenie wydobycia. To oznacza spore wydatki: 5 – 6 mld dolarów na eksploatację jednego dużego złoża oraz na budowę rurociągów.

Jednym z najważniejszych dostawców ropy i gazu dla Europy jest Rosja. Przedstawiciel koncernu naftowego Rosnieft zapewniał wczoraj, że jego kraj jest wiarygodnym partnerem. – Rosja z dużymi złożami surowców zawsze, nawet w czasie zimnej wojny, wywiązywała się z kontraktów handlowych – powiedział Aleksandr Karpuszin, szef przedstawicielstwa Rosnieft w Europie.
Rosnieft niedawno połączyła się z największą firmą gazową na świecie, Gazpromem i za pośrednictwem jednej ze spółek przejęła należącą do Jukosu firmę wydobywczą Jugansknieftiegaz. Rosnieft wydobył w ubiegłym roku 22 mln t ropy, w tym roku wydobycie wzrośnie do 70 mln t, a w kolejnych latach do 113 mln t. Większość trafi na eksport.

Aleksandr Karpuszin przyznał, że ważnym odbiorcą dla rosyjskich firm stają się Chiny, ale zapewnił, że to „Europa jest niezawodnym rynkiem i partnerem w realizacji projektów inwestycyjnych”. – Logika wzajemnych relacji biznesowych wskazuje na to, że możliwa jest wymiana aktywów między partnerami – uważa dyrektor Karpuszin.
Zdaniem dyrektora Stanisława Łańcuckiego z Nafty Polskiej, wypowiedź ta może oznaczać, że dostawcy ropy, czyli rosyjskie firmy, zainteresowane są aktywami rafineryjnymi i dystrybucją paliw firm, które odbierają od nich ropę. W zamian mogłyby one zyskać dostęp do złóż rosyjskich.


System emerytalny | Polska i inne kraje regionu dały przykład
Bez reformy byłaby katastrofa

Rzeczpospolita, wrzesień 2005

Transformacja krajów pokomunistycznych oznacza na ogół sięganie przez nie po rozwiązania stosowane na Zachodzie. Jednak w pewnych dziedzinach — na przykład w systemie emerytalnym — poszły one w zmianach dalej niż państwa rozwinięte. Czy ich dokonania mogą stanowić wzorzec dla innych?

Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy seminarium „Ostatni przychodzą pierwsi. Czy Europa Środkowo-Wschodnia będzie mekką reformatorów europejskich systemów emerytalnych? ”.

— Prawie nigdzie w regionie ten system nie jest taki, jak na początku transformacji. Prawie wszystkie kraje, a także Rosja i Kazachstan, wprowadziły obowiązkowy drugi filar ubezpieczeniowy, funkcjonujący na zasadach kapitałowych. W większości państw zachęca się do uczestnictwa w trzecim filarze — mówił w Krynicy Michał Rutkowski z Banku Światowego.
Do reform skłoniły te państwa dwie przyczyny: obciążenie budżetu dużymi kosztami bieżącymi tradycyjnego systemu oraz zagrożenie niewypłacalnością w przyszłości, gdy społeczeństwo zestarzeje się. Zmiany oznaczały ujawnienie tzw. długu emerytalnego, czyli zobowiązań państwa wobec przyszłych emerytów. W Europie Środkowo-Wschodniej sięgał on od 200 do 400 proc. PKB.
Zastosowane w poszczególnych krajach rozwiązania były podobne w ogólnych zarysach — wszędzie oznaczały powiązanie składki z przyszłym świadczeniem, likwidację przywilejów branżowych, wydłużenie wieku emerytalnego, powołanie funduszy emerytalnych. Programy różniły się jednak wieloma istotnymi szczegółami.

— Kraje regionu mogą stanowić przykład dla innych państw nie tyle ze względu na zastosowane przez nie rozwiązania, co z uwagi na to, iż udowodniły, że posunięcie tak trudne jak reforma systemu emerytalnego jest w ogóle do przeprowadzenia. Przykład Polski dowodzi, że jeśli jest wola polityczna, jeśli się dokładnie określi cel i jeśli dysponuje się odpowiednimi warunkami typu administracyjnego, to można przeprowadzić udaną reformę emerytalną — powiedział „Rz” Nicolas Barr z London School of Economics.

Dla krajów regionu reforma miała dodatkowy wymiar ekonomiczny: wprowadzenie funduszy emerytalnych umożliwiło wzrost oszczędności krajowych i pobudzenie rynku kapitałowego. Jednak koszty działania tych funduszy są na ogół wysokie, co niekorzystnie wpływa na gromadzone w nich oszczędności przyszłych emerytów. Zdarza się też, iż fundusze inwestują nieostrożnie, powodując zaburzenia na rynku i narażając na szwank kapitał swoich członków. Według Michaiła Dimitriewa z rosyjskiego Centrum Studiów Strategicznych m.in. te właśnie zastrzeżenia powodują, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że kraje, które będą w przyszłości wprowadzać reformy emerytalne, powinny tworzyć fundusze emerytalne na zasadach takich, jak w naszym regionie.


 - relacje z Forum:

http://biznes.interia.pl/news?inf=665079
http://biznes.interia.pl/news?inf=664919
http://biznes.interia.pl/news?inf=664787
http://biznes.interia.pl/news?inf=664751
http://biznes.interia.pl/news?inf=664449
http://biznes.interia.pl/news?inf=664348