Wyzwania branży energetycznej w Gruzji i na Kaukazie Południowym

Bezpieczeństwo energetyczne wynika zarówno z bezpieczeństwa ekonomicznego, jak i wojskowego. Z tego powodu każdy kraj powinien starać się zaspokoić swoje potrzeby energetyczne i zdywersyfikować podaż oraz partnerskie kierunki, tak aby nie uzależniać się tylko od jednego kierunku dostaw. Region Południowego Kaukazu wraz z Turcją stanowi niezależny korytarz energetyczny łączący Morze Kaspijskie i Azję Środkową z UE. I chce to położenie wykorzystać.

Gruzini mają doskonałą świadomość tego, że surowce wydobywane z dna Morza Kaspijskiego czy na Bliskim Wschodzie muszą w jakiś sposób zostać przetransportowane do Europy, gdzie głównie znajdują się ich odbiorcy. Jednocześnie Gruzja musi poważnie myśleć o tym, aby uniezależnić się od dostaw w Rosji. Rząd w Tbilisi nie chce nawet myśleć o powtórzeniu sytuacji z Ukrainy kiedy Kreml zaczął szantażować Ukrainę zakręceniem kurka z gazem.

Dlatego Gruzini planują jak najszybciej uniezależnić się od dostaw zza północnej granicy. – Robimy wszystko, żeby nasza niezależność energetyczna była zachowana. Od wielu lat dywersyfikujemy źródła dostaw po kryzysie w 2005 roku, kiedy zostaliśmy z dnia na dzień odcięci od dostaw z Rosji. Zwracamy się w południową stronę, gdzie naszymi strategicznymi partnerami są Turcja, Azerbejdżan i Armenia. Tak samo działamy w kraju – żeby różnicować źródła energii. Dodatkowo wprowadzamy prawo zgodne z unijnym. To ważny krok w rozwoju naszego kraju – mówił wiceminister ekonomii i zrównoważonego rozwoju, Giorgi Czikowani.

Gruzini liczą na pomoc międzynarodowych instytucji, ale także świat ma doskonałą świadomość jak ważny to kraj dla energetyki i równowagi na tym rynku. – Gruzja bardzo się zmieniła. To zmiana od bardzo kruchego energetycznie kraju do mocno rozwiniętego. Buduje regionalne przyjaźnie, z których wszyscy korzystają – podkreślał Joseph Melitauri, ekspert ds. energetyki Banku Światowego.

Swoją rolę w pomocy Gruzji chce odegrać także Polska, która jeszcze do niedawna miała takie same problemy jak kaukaski kraj. – Najważniejsza jest dywersyfikacja, bo sześć krajów Unii Europejskiej ma tylko jednego dostawcę. I jest nim Rosja. Polska chce powoli iść w stronę energii zielonej, dostępnej i taniej. Jednocześnie nie możemy zapominać o tym, co jest naszym największym skarbem – o węglu. Pakiet energetyczny nakazuje nam rezygnację z tego surowca. Nie możemy go wyeliminować, bo alternatywą jest rosyjski gaz, a to zawsze jest niebezpieczne. Musimy uważnie patrzyć też na to, co dzieje się na rynku energii, bo połączenia, które przechodzą przez Polskę są bardzo ważne dla całej Europy. To także kluczowa sprawa w kwestii polskiej racji stanu, żeby nie dopuścić do budowy gazociągu Nord Stream II. To nie tylko niebezpieczne z perspektywy energetycznej, ale przed wszystkim niezgodne z prawem – zaznaczyła Izabela Kloc, przewodnicząca parlamentarnej komisji ds. Unii Europejskiej.

To, co dla Gruzinów najważniejsze, to świadomość, że właściwie nie potrzebują już wcale rosyjskiego gazu. – Tak było może 10-12 lat temu. Teraz za sprawą korytarzy energetycznych pojawiło się wiele innych możliwości, a Gruzja pod tym względem także stała się niepodległa. Inwestycje kosztowały nas miliardy dolarów, więc teraz chcemy przejść do fazy zarabiania. Może się tak stać dzięki tranzytowi surowców energetycznych z Morza Kaspijskiego do Europy. Konsekwentnie realizujemy także plan, który zakłada dostęp do gazu w każdym gruzińskim domu. Dlatego myślimy o budowie terminala gazowego o pojemności 300 tysięcy metrów sześciennych – mówił Mala Malikidze, przewodniczący Narodowej Gruzińskiej Komisji Dostaw Wody i Energii.

Gruzja już teraz musi myśleć także o tym jak zabezpieczyć dostawy. I nie chodzi tylko o sprawy związane z przesyłem surowców. – Dziś w grę wchodzi także cyberbezpieczeństwo tych dostaw. To nie tylko kwestie gazu, ale także energii elektrycznej czy ropy naftowej. Mówimy nawet już o takim terminie jak bezpieczeństwo dostaw energii zielonej. To kwestia budowy terminali LNG, giełdy ropy naftowej czy znacznie mniej czasochłonnych i dostępnych systemów jak budowa aktywnych domów – zaznaczył Janez Kopac, dyrektor Sekretariatu Wspólnoty Energetycznej.

Gruzini mają jeszcze z pewnością wiele do zrobienia w kwestii pełnego energetycznego bezpieczeństwa. To jednak kraj, który pomny bolesnych doświadczeń sąsiadów, wykonał jeden ważny krok. Nawet w przypadku problemów z dostawami z Rosji, żadna gruzińska rodzina nie powinna narzekać na to, że ich mieszkanie nie ma ogrzewania, albo nie może ugotować obiadu.