Wodorowe pociągi w służbie „zielonej” kolei

Michał Oleksiejuk

Kwestią niezaprzeczalną jest, że kolej pozostaje jednym z najbardziej „zielonych” środków komunikacji masowej, a jej ograniczony, negatywny wpływ na środowisko jest sukcesywnie zmniejszany dzięki postępującej elektryfikacji istniejących linii kolejowych. Z racji ogromnie rozbudowanej infrastruktury i przeciążeń spowodowanych liczbą podróżujących, Wielka Brytania wypada na tym polu blado gdy porównamy ją z resztą europejskich sąsiadów. Zelektryfikowanie torów na poziomie 40% powoduje, że na 60% dalej jeżdżą spalinowe lokomotywy z sinikami diesla odbierając kolei miano „zielonej”. Jednak w najbliższych latach sytuacja może ulec zmianie dzięki wyjątkowemu zastosowaniu znanego ze sterowców wodoru.

Brytyjski system kolejowy jest jednym z najintensywniej eksploatowanych na całym świecie. Codziennie miliony osób wsiadają do pociągów prywatnych operatorów, aby dostać się do pracy, szkoły czy sklepu. Choć kolej powszechnie uważana jest za przyjazny środowisku środek masowego transportu to warto pamiętać, że pociąg pociągowi nie równy. Poziomy zanieczyszczeń i spalin emitowane przez kolej zależą w dużej mierze od elektryfikacji krajowych linii kolejowych. Im więcej podpiętych do prądu linii, tym mniej spalinowych lokomotyw przemierza dziennie dane państwo. Im mniejsze zelektryfikowanie istniejących torów, tym większe szanse na spotkanie z lokomotywą spalinową napędzaną silnikiem diesla i emitującą tony szkodliwych substancji. Taki widok jest codziennością na torach Wielkiej Brytanii, gdzie do tej pory zelektryfikowano zaledwie 42% wszystkich linii. Dla przykładu w Polsce współczynnik ten jest znacznie wyższy i może niedługo przekroczyć 65%, stawiając Polskę w środku stawki najbardziej zeletryfikowanych krajowych sieci trakcyjnych w Europe.

Mając świadomość znaczących braków w dziedzinie „zielonej” kolei, Brytyjczycy stanęli przed dylematem, czy inwestować pieniądze w dalszą elektryfikację swoich torów czy może poszukiwać alternatywnych sposobów na wycofanie dieslowskich lokomotyw z użytku. Dzięki wytężonej pracy i innowacyjnemu podejściu firmy Porterbrook, na co dzień produkującej klasyczne spalinowe i elektryczne pociągi, przyszłość może być bliżej Brytyjczyków niż oni sami myślą. Hydroflex, bo tak nazywa się najnowszy produkt firmy spod Stratofrd-upon-Avon, z zewnątrz wygląda zupełnie normalnie. Nawet pierwsi pasażerowie, którzy premierowo weszli do pociągu w czerwcu 2019 podczas jego testów, nie zauważyli żadnej innowacyjnej zmiany. Jedynie siedzący w jednym z ostatnich wagonów nie potrafili ukryć zdziwienia, kiedy dostrzegli, że pomiędzy ich siedzeniami i przedziałami znajdują się duże zbiorniki ze sprężonym wodorem jak również przetwornice i ogromne baterie litowo-jonowe.

Nowy pociąg od Porterbrook w całości napędzany jest wodorem. Dzięki zamontowanym w jednym z wagonów zbiornikom jest on w stanie rozpędzić się do około 120 kilometrów na godzinę, a wszystko to w ekologiczny, przyjazny dla środowiska sposób. Umiejscowienie zbiorników z wodorem pomiędzy pasażerami było zabiegiem celowym, pomimo że dostępna technologia pozwalała na dyskretne zamontowanie ich w podłodze i podwoziu wagonów bez przyciągania uwagi. Zabieg z dzieleniem przestrzeni pomiędzy jednostkę napędową i pasażerów miał na miejscu zapoznanie i przyzwyczajenie pasażerów do obecności wodoru jako alternatywnego sposobu napędzania pociągu, z pełną świadomością kontrowersyjnych emocji jakie potrafi nadal budzić. Szczególnie często przywoływanym problemem wodoru jest jego łatwopalność, co w przeszłości prowadziło nawet do spektakularnych katastrof, takich jak ta sterowca Hindenburg. Ważne jest więc, by od początku edukować ludzi, że obecnie dostępne zabezpieczania i technologie redukują możliwość powtórki podobnego zdarzenia do zera. Pozostaje też mieć nadzieję, że wodorowy pociąg na stałe wejdzie do brytyjskich rozkładów jazdy, po czym rozpocznie „zielony podbój” innych państw Europy przywracając „zieloność” kolei.

Ekologia oraz infrastruktura to jedne z głównych tematów rozpoczynającego się 2 kwietnia 2020 VI Europejskiego Kongresu Samorządów w Karpaczu. Goście konferencji będą zastanawiać się między innymi: jak kolej może wypłynąć na zmiany komunikacyjne i ekologiczne w Europie, jak efektywnie zarządzać infrastrukturą transportową oraz jak wygląda rola komunikacji zbiorowej w koncepcji smart city.