Karolina Iskierka

Ku zaskoczeniu wielu komentatorów włoskiej polityki coraz bardziej realna wydaje się koalicja Ruchu Pięciu Gwiazd i Ligii Północnej, którą niewielu było sobie w stanie wyobrazić przed wyborami. Może się jednak okazać, że jest ona jedyną możliwością wyjścia z impasu, w którym Włochy znalazły się po wyborach 4 marca.

Ostatnie głosowanie przyrównuje się do tego z 1994 roku, które określane jest często mianem politycznego trzęsienia ziemi. Jednak nawet niewprawny obserwator zauważy różnicę w nastrojach wyborców i publicystów. W latach 90-tych, na zgliszczach tak zwanej Pierwszej Republiki, rodziła się nadzieja na lepsze jutro, a jej ojcem miał być prężnie działający przedsiębiorca wyrażający chęć transferu swojego biznesowego sukcesu na państwową politykę, Silvio Berlusconi.

Obecnie były magnat telewizyjny, kojarzony nie tylko we Włoszech, ale również za granicą, z latami afer i kompromitacji, wyrokiem sądu nie może osobiście kandydować w wyborach do 2019 roku. Jego reanimowana partia Forza Italia 4 marca znalazła się w gronie niekwestionowanych przegranych. Niewielu już z czystym sumieniem zaśpiewa refren piosenki wyborczej sprzed kilku lat „Całe szczęście, że jest Silvio” (Menomale che Silvio c’è), ale trudno we włoskiej konstelacji wskazać choćby jedną gwiazdę, która świeciłaby tak, jak Berlusconi w latach 90-tych. Śledząc wypowiedzi w środkach masowego przekazu trudno oprzeć się wrażeniu, że wielu Włochów przestało wierzyć w politykę i polityków, a dominująca wśród nich postawa to rozgoryczenie i rozczarowanie.

Emocje te znalazły odzwierciedlenie w decyzjach, które Włosi podjęli przy urnach wyborczych, dając przede wszystkim upust niezadowoleniu z rządów centrolewicy. Zwyciężyła ona wyłącznie tam, gdzie od dziesięcioleci zamieszkuje jej żelazny elektorat. Wyniki wyborów świadczą także o tym, że różnice między Północą a Południem nie tylko nie maleją, ale wręcz nabierają intensywności – na mapie wyborczej północne Włochy są ciemnoniebieskie, co oznacza zwycięstwo Ligi Północnej, podczas gdy na południu Półwyspu Apenińskiego oraz na Sycylii i Sardynii przeważa kolor żółty, symbolizujący sukces Ruchu Pięciu Gwiazd.

Podczas pierwszego posiedzenia nowy włoski parlament zdecydował o wyborze przewodniczących obu izb. W wyniku tego głosowania na czele Izby Deputowanych stanął przedstawiciel Ruchu Pięciu Gwiazd Roberto Fico, natomiast przewodniczącą Senatu została reprezentująca centroprawicową Forza Italia Maria Elisabetta Caselatti. Taki rezultat nie byłby możliwy bez współpracy Ruchu i centroprawicowej koalicji (której liderem obecnie jest przewodzący Lidze Matteo Salvini), co z kolei stało się podstawą do spekulacji na temat ewentualnej koalicji rządzącej tych ugrupowań.

Analizując postulaty negatywne, czyli to, na co obie partie się nie zgadzają, można znaleźć wiele punktów wspólnym między oboma ugrupowaniami. Obie formacje deklarują chęć demontażu reformy systemu emerytalnego wprowadzonej przez rząd Mario Montiego w 2011 r. oraz tzw. Jobs Act, czyli reformę rynku pracy z 2015 r., a także postulują całkowicie zamknięcie granic i odesłanie nielegalnych imigrantów do ich ojczyzn.

Dużo trudniej wyobrazić sobie konstruktywną współpracę Ligi i Ruchu analizując ich postulaty pozytywne. Szczególnie te w dziedzinie gospodarki nie idą ze sobą w parze. Partie celują w różniące się znacząco pod tym względem elektoraty. Nie przypadkiem Liga zdobyła więcej głosów na uważanej za bogatszą Północy, a Ruch zdobył serca wyborców z biedniejszego Południa.

Uzasadnione są również obawy o to, że deklaracje wyborcze obu partii mogą odbiegać od ich ewentualnych rządów. Obie partie określane są jako populistyczne, a analiza biografii i poglądów poszczególnych kandydatów je reprezentujących budzi wiele wątpliwości w zakresie spójności programowej w ramach każdej formacji. Na rozbieżności wewnętrzne w zakresie programu szczególnie narażony jest stosunkowo młody Ruch Pięciu Gwiazd, tworzący w pośpiechu przed poprzednimi wyborami i grupujący ludzi pod wspólnym mianownikiem buntu przeciwko establishmentowi.

Nawet jeśli Ruchowi i Lidze w jakiś sposób uda się porozumieć, negocjacje zapewne potrwają dłużej niż przewidują to konstytucyjne terminy, tym bardziej, że wynik wyborczy jest na tyle skomplikowany, że pierwszą kwestią do ustalenia pozostaje wybór szefa rządu – kandydatem Ruchu na to stanowisko jest młody – zdaniem politycznych przeciwników zbyt młody – zwłaszcza jak na warunki włoskiej tradycji politycznej, Luigi Di Maio. Z ramienia Ligi stanowisko to objąłby Matteo Salvini. Aby zapobiec sytuacji, w której Włochy przez dłuższy czas pozostają bez rządu, prezydent Sergio Mattarella może zdecydować się na powierzenie misji tworzenia rządu zupełnie innemu kandydatowi, który stworzyłby gabinet złożony z ekspertów, jak uczynił to w 2011 r. Giorgio Napolitano powierzając po kryzysie gabinetu Silvio Berlusconiego misję utworzenia rządu niezależnemu politycznie Mario Montiemu. To rozwiązanie, za którym optuje wielu publicystów, jednak stawiałoby pod znakiem zapytania nie tylko jakość włoskiej dyplomacji, ale również sens wyrażania woli przez wyborców.

Na podstawie:

https://www.politico.eu/article/italian-election-anti-establishment-parties-right-wing-coalition-tale-of-two-italies/

https://www.politico.eu/article/roberto-fico-5stars-italys-parliament-elects-new-speakers/

http://www.corriere.it/politica/18_marzo_25/nuovo-governo-unire-m5s-centrodestra-l-ipotesi-un-premier-esterno-partiti-96e96346-305c-11e8-95a5-089b7e9581a1.shtml

https://rep.repubblica.it/pwa/editoriale/2018/03/25/news/alleanza_lega_-_movimento_5_stelle_la_luna_di_miele_e_la_rabbia-192237205/?ref=RHPPLF-BH-I0-C8-P2-S2.5-T2