Wenezuela ma nowego-starego prezydenta

Izabela Niedziałek

Wynik niedzielnych przyspieszonych wyborów prezydenckich w Wenezueli nie był zaskoczeniem. Tak jak się spodziewano wygrał Nicolás Maduro uzyskując 67% głosów.

fot. Protesty na ulicach Wenezueli przeciwko Nicolasowi Maduro, źródło: Fotolia

Według Narodowej Rady Wyborczej (Consejo Nacional Electoral) Maduro uzyskał 5 823 728 głosów, podczas gdy jego rywal, Henri Falcón zdobył jedynie 1 820 552 głosów. Po zsumowaniu głosów oddanych na kandydatów oraz głosów nieważnych wynika, że do urn wyborczych poszło jednie 8,6 milionów obywateli Wenezueli z ponad 20 milionów uprawnionych do głosowania. Oznacza to, że frekwencja wyniosła zaledwie 46 % i była najniższa w historii Wenezueli. Ten wynik był spowodowany w dużej mierze bojkotem głosowania, do którego nawoływała opozycja.

Wybory prezydenckie miały odbyć się w dopiero grudniu 2018 roku, jednak Narodowe Zgromadzenie Konstytucyjne (Asamblea Nacional Constituyente), składające się wyłącznie z sojuszników Maduro, postanowiło zorganizować głosowanie już w maju.

Henri Falcón ogłosił, że wybory uznaje za nieważne i nawołuje do powtórzenia głosowania jeszcze w tym roku. Podobnego zdania jest wiele państw regionu, w tym Panama i Chile, które w oficjalnych oświadczeniach piszą, że ze względu na niedemokratyczny charakter wyborów, nie uznają wyników elekcji. Także Parlament Europejski oraz Stany Zjednoczone jeszcze przed głosowaniem uznały je za nielegalne. Jedynym państwem, które do tej pory otwarcie poparło Maduro jest Boliwia. Prezydent  Evo Morales na swoim koncie na Twitterze pisze: „Suwerenny wenezuelski lud zatriumfował ponownie nad zamachem stanu i interwencjonizmem imperium północnoamerykańskiego. Wolne narody nigdy nie ulegną. Gratulacje dla brata Nicolása Maduro i odważnych obywateli Wenezueli.”

Wynik niedzielnych wyborów oznacza, że Maduro pozostanie głową państwa przez następne 6 lat. Obserwatorzy już mówią o początkach dyktatury. Należy pamiętać, że Marudo objął urząd prezydenta po śmierci Hugo Chaveza w 2013 roku i od tamtej pory, pomimo nieustających antyrządowych protestów i nacisków ze strony opozycji i obywateli, nie ustąpił ze stanowiska.

Od początku rządów Maduro mieszkańcy Wenezueli zmagają się z kryzysem gospodarczym i społecznym. Komitet Finansowy Zgromadzenia Narodowego potwierdził, że roczny wzrost cen do kwietnia wyniósł do 13,779%. Szacuje się, że inflacja może wzrosnąć nawet do 17 tysięcy procent.

Sytuacja  w jakiej znaleźli się obywatele Wenezueli można już określać jako dramatyczną. W placówkach medycznych brakuje leków, wody i środków higienicznych i opatrunkowych jak również personelu. W ubiegłym miesiącu w Caracas na ulicę wyszli lekarze i pacjenci, aby protestować przeciwko rządowi prezydenta Maduro. Według protestujących rząd nie robi nic alby polepszyć sytuację szpitali, pracowników i pacjentów, którym nikt nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej opieki. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez trzy główne uniwersytety w kraju, w ubiegłym roku wskaźnik ubóstwa wzrósł do 87%. Ponadto według ekspertów, którzy badali sytuację obywateli – sześciu na dziesięciu Wenezuelczyków (64%) straciło w ciągu ostatniego roku około jedenastu kilogramów z powodu zmniejszenia spożycia żywności.

Nicolás Maduro obiecuje poprawić sytuację i zrobić wszystko, aby Wenezuela wyszła z kryzysu. Według prezydenta wybory to pierwszy krok ku stabilizacji. Nie wiadomo jednak jak zamierza walczyć z galopującą inflacją oraz pomóc obywatelom.

Mieszkańcy Wenezueli szukają pomocy poza granicami kraju. Migración Colombia poinformowała w sobotę, że liczba osób, które przekraczają granicę z Kolumbią wzrosła o 40%. Codziennie przechodzi przez nią od 35 do 50 tysięcy Wenezuelczyków. To czasowa migracja to skutek kryzysu gospodarczego, w którym znajduje się obecnie państwo. Wenezuelczycy masowo wyruszają do Kolumbii, aby zaopatrzyć się w podstawowe produkty oraz żywność, których brakuje w kraju. Przyczyną zwiększenia się ruchu na granicy są zbliżające się wybory prezydenckie i obawy, że rząd zamknie granicę z Kolumbią. Sytuacja zmusza ludność nie tylko do migracji czasowej, ale także do migracji stałej. Według władz kolumbijskich tylko do końca 2017 roku do Kolumbii wyemigrowało prawie pół miliona obywateli Wenezueli.