Ukraińcy w krajach Europy. Nauka, praca, gospodarka- relacja z debaty

Diaspora ukraińska istnieje obecnie w prawie każdym europejskim kraju. Wynika to z trudnej sytuacji materialnej na Ukrainie oraz szybko wzrastających możliwości podróżowania, podejmowania pracy i nauki. Sytuacja Ukraińców oraz ich aktywność za granicą jest bardzo zróżnicowana. Czy stereotypy o Ukraińcach za granicą są sprawiedliwe? Jak wygląda sytuacja w rzeczywistości? Między innymi na takie pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy panelu „Ukraińcy w krajach Europy. Nauka, praca, gospodarka”.

Według szacunków posła Józefa Lassoty w Polsce pracuje ponad 2 miliony Ukraińców. W samym Krakowie studiuje i pracuje ok. 70 tys. spośród nich. Zdaniem Lassoty, Ukraińcy nie zabierają Polakom pracy, za to uzupełniają braki kadrowe, które występują w niektórych branżach. A takie wsparcie jest potrzebne polskiej gospodarce – podkreślał poseł.

Podobny punkt widzenia zaprezentowała Jaroszlava Hartyanyi. Przewodnicząca Europejskiego Kongresu Ukraińców zgodziła się z posłem Lassotą co do tego, że Ukraińcy nie stanowią zagrożenia dla rynków pracy innych krajów europejskich. Jej zdaniem emigracja polityczna pomogła Ukraińcom przetrwać w kryzysie. Hartyanyi komentowała także sytuację diaspory ukraińskiej na Węgrzech. Według jej szacunków, Węgry potrzebują co najmniej 300 tys. Ukraińców, żeby pomóc swojej gospodarce.

Uczestnicy panelu byli zgodni co do tego, że przed wstąpieniem do Unii Europejskiej Polska borykała się z podobnymi problemami emigracyjnymi. Polscy emigranci zarobkowi szybko przystosowali się do sytuacji na zagranicznych rynkach pracy, a nawet zaczęli awansować na kierownicze stanowiska. Dlatego, mając za przykład polską emigracją zarobkową, w przypadku Ukraińców nie można powoływać się wyłącznie na argument taniej siły roboczej.

Ukraińcy, podobnie jak Polacy, szybko zdobywają doświadczenie zawodowe i bardzo szybko się asymilują. Zdaniem posła Lassoty, każda diaspora powinna jedna podtrzymywać swoje tradycje – kultywować własną kulturę i język.

„Dołączamy do grona krajów wysoko rozwiniętych, w których imigracja zarobkowa jest nieodzownym elementem rynku pracy. Z kraju, który eksportował pracowników, staliśmy się importerem kadr” – mówił podczas panelu prezes Grupy EWL Andrzej Korkus. Podkreślił, że tak dynamiczny wzrost gospodarczy nie byłby możliwy bez udziału przeszło miliona pracowników z zagranicy.

Zdaniem posła Wojciecha Bakuna, Polska nie zamyka się na ukraińskich pracowników. Polityk powołał się przy tej okazji na obietnice premiera Mateusza Morawieckiego, który zapowiedział, że nasz kraj będzie się otwierać na Ukraińców. Według Bakuna, przy obecnym poziomie bezrobocia w Polsce istnieją dwa rozwiązania: podniesienie płac do poziomu, który zachęci Polaków na emigracji do powrotu do kraju, albo dalsze zatrudnianie pracowników z Ukrainy.

Martin Barcik