Ukraina a bezpieczeństwo na wschodniej flance NATO [RELACJA]

Uwaga NATO w ostatnich latach była skoncentrowana na wschodniej flance Sojuszu, a w szczególności na Ukrainie. Wynikało to z konieczności ograniczenia skutków rosyjskiej agresji na ten kraj. Dla Ukrainy przynależność do NATO wydaje się niezbędna, ale czy NATO faktycznie potrzebuje Ukrainy? Jakie bariery stoją na drodze do wstąpienia tego kraju do Sojuszu i jak można je pokonać? Czy istnieje alternatywa wobec członkostwa Ukrainy w NATO?

Marek Ziółkowski – ambasador tytularny z Ministerstwa Spraw Zagranicznych rozpoczął dyskusję od stwierdzenia, że bezpieczeństwo we wschodniej Europie w oparciu o wschodnią flankę NATO ma długą historię. Przytoczył początki powstania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Nawiązał do rozszerzenia w 1999 roku. Stwierdził, że w ukraińskiej polityce zabrało sprytu. W 2005 po pomarańczowej rewolucji nic się nie wydarzyło w kwestii bezpieczeństwa Ukrainy. W 2014 r. Rosja zajęła Krym i do dziś okupuje Donbas. W takim razie jak Ukraina może wzmocnić swoje bezpieczeństwo i w jakim stopniu wpłynie to na odzyskanie pełnej integralności przez Ukrainę?

Oksana Jurynec – deputowana Rady Najwyższej Ukrainy podkreśliła, że 7 lutego upływa rok od wprowadzenia zmian w zapisach konstytucji Ukrainy dotyczących obrania przez nią kursu euroatlantyckiego. Zapewniała słuchaczy, że Ukraina poważnie myśli o partnerstwie z zachodnimi państwami. Wyraziła nadzieję, że Stany Zjednoczone, Wielka Brytania oraz kraje bałtyckie poprą to partnerstwo. Jest to bardzo istotna kwestia dla Ukrainy.

Oleksandr Korenkow – dyrektor Centrum Badań nad Bezpieczeństwem z Ukrainy nawiązał do Rosji jako agresora, twierdząc że prowadzi dyplomację w swoim stylu. Ukraina płaci za to życiem swoich obywateli. Stwierdził, że Rosja dąży do ugody, a potem atakuje podwójnie. Nie należy jej się bać. Rosja stosuje siłę, żeby osiągnąć swój cel. Natomiast potrafi się wycofać w odpowiednim momencie. Praktyka pozuje, że działa agresywnie kiedy jest u niej kryzys gospodarczy. Korenkow przypomniał wojnę w Gruzji w 2008 roku. Stwierdził, że z Rosją nie da się osiągnąć konsensusu. Co więcej powinna płacić za swoje akty agresji. Można ją spacyfikować nie eskalując konfliktu.

Bjørn Olav Knutsen – dyrektor ds. badań z Norweskiego Instytutu Badań nad Obronnością dostrzegł dylemat zawarty w tytule panelu. W jego opinii na sytuację Ukrainy trzeba patrzeć całościowo. Aby skutecznie działać musi bronić się przed działaniami ze strony Rosji, Bliskiego Wschodu i Afryki. Kwestia bezpieczeństwa powinna być rozpatrywana na poziomie lokalnym. Europa Wschodnia ma inne doświadczenia niż kraje nordyckie. Norwegia jest wolna od broni atomowej i jest za zmniejszeniem napięcia w regionie. Należy utrzymać politykę otwartych drzwi pamiętając przy tym, że Rosja interweniowała w Gruzji w 2008 roku. Trzeba rozwijać partnerstwo oraz tworzyć podwaliny do przyłączenia nowych państw.

Elmar Brok – były europoseł z Niemiec stwierdził, że w obecnej sytuacji Rosja i jej akty agresji w stosunku do Ukrainy mają swoje konkretne źródło. Putin widział ludzi walczących na Majdanie. Są to ludzie sukcesu. Putin chce zdestabilizować Ukrainę, ponieważ zdaje sobie sprawę, że odnosie sukces. Tymczasem należy ją ustabilizować, żeby ją dalej reformować. Podkreślił wkład Niemiec w rozwój Ukrainy dodając, że Europejczycy działają, nie wolno twierdzić ze są bierni. Ukraina powinna się stać częścią zachodniej cywilizacji. Należy ją do tego zachęcać. Rosja złamała integralność i suwerenność Ukrainy, a ten fakt jest nie do zaakceptowania. Uważa, że należy podtrzymać sankcje bo Rosja nie respektuje prawa międzynarodowego.

Ostatnim panelistą, który zabrał głos w dyskusji był profesor Mark Voyger z Penn Biden Center for Diplomacy and Global Engagement ze Stanów Zjednoczonych. Już na wstępie zaznaczył, że ma nieco inne spojrzenie niż pozostali uczestnicy panelu. Jego zdaniem przez ostatnie 5 lat mamy do czynienia nie z klasyczną wersją zagrożenia bezpieczeństwa a z zagrożeniem hybrydowym. Rosja nie boi się czołgów tylko pomysłów i reform, które trafiły na Ukrainę. Stała się przez to ofiarą wojny hybrydowej. Ofiarą, nie tylko propagandy, ale również interwencji wojskowej. Rosja testuje na Ukrainie wszystkie te działania. NATO musi odrobić lekcje. Nie ma ciężkich czołgów, są obecne brygady specjalne. Wojna wymierzona przez rosyjskich prawników opiera się na fikcyjnych przepisać prawnych, które mają uzasadnić aneksję Krymu. Ukraina ma wyjątkową pozycję w Europie. Członkowie paktu północnoatlantyckiego powinni się wspierać i korzystać z doświadczenia Ukrainy, żeby zapobiec zagrożeniu w przyszłości.