Trzęsienie ziemi w niemieckiej polityce?

Dorota Kafara

Po tym, jak Angela Merkel zadeklarowała, że nie będzie już ubiegać się o stanowisko przewodniczącej CDU w grudniowych wyborach, media obiegła kolejna, elektryzująca wiadomość ze świata niemieckiej polityki. Kolejny wytrawny polityk ogłosił rezygnację ze swojej funkcji. Tym razem chodzi o Horsta Seehofera, który zamierza w przyszłym roku ustąpić ze stanowisk szefa bawarskiej CSU i ministra spraw wewnętrznych w rządzie federalnym.

Budynek kanclerza Niemiec, źródło: fotolia.pl

W ostatnich wyborach regionalnych w dwóch dużych landach – w Bawarii i Hesji, CDU i CSU poniosły sromotną klęskę. Jak podkreśla DPA (Niemiecka Agencja Prasowa), decyzja Seehofera to efekt najgorszego od 1950 roku wyniku CSU w niedawnych wyborach do parlamentu regionalnego Bawarii. W październikowych wyborach do bawarskiego parlamentu CSU zdobyła 37,2 proc. głosów, co oznaczało utratę większości absolutnej i konieczność stworzenia koalicji. Dla partii, która przez dziesięciolecia dominowała w bawarskiej polityce, był to ogromny cios. Na początku listopada, CSU porozumiała się z inną centroprawicową partią – Wolnymi Wyborcami (FW) w sprawie utworzenia koalicyjnego rządu w Bawarii. Głos nawołujący do zmian w kierownictwie CDU stał się coraz wyraźniej słyszany wśród szeregów partyjnych, zaś sam Seehofer, będący od ponad dziesięciu lat liderem bawarskiej CSU uległ naciskom ze strony swojej partii i zdecydował się odejść.

Odejście Angeli Merkel i Horsta Seehofera z pozycji przewodniczących dwóch koalicyjnych ugrupowań CDU i CSU, będących u władzy od dwóch dekad otworzy nowy rozdział w niemieckiej polityce. Po erze Helmuta Kohla, Gerharda Schrodera i żelaznej kanclerz Merkel nadszedł czas na nowego lidera w obozie niemieckiej chadecji. W ocenie znawcy polityki niemieckiej – Adama Krzemińskiego, w Niemczech aktualnie dochodzi do największego od 1945 roku „tąpnięcia pokoleniowego”. Choć Merkel zadeklarowała, że zamierza pozostać na stanowisku szefa rządu do końca kadencji, czyli do 2021 roku, nie ma dnia, aby w niemieckich mediach nie zastanawiano się nad odpowiednim następcą.

Na horyzoncie pojawiło się trzech kandydatów, którzy wprost deklarują ambicje stanięcia na czele CDU. Najwyższe notowania ma wśród nich Annegret Kramp-Karrenbauer, obecna sekretarz generalna partii, bliska współpracowniczka kanclerz Merkel. Niektóre media podają, że to właśnie ją Angela Merkel widziałaby na stanowisku przewodniczącej. O stanowisko szefa CDU zawalczą również członkowie obecnego rządu – minister zdrowia Jens Spahn i obrony Ursula von der Leyen. Sądząc jednak po niskich notowaniach rządu, nominacja jednego z ministrów byłaby, delikatnie mówiąc, nierozsądna. Jednym z kandydatów jest również Friedrich Merz, były polityk CDU i przedsiębiorca. Ci, którzy liczą na „rewolucję” w niemieckiej polityce w związku z roszadami na czele CDU/CSU, mogą się zawieźć. O ile wyżej wymienieni kandydaci deklarują potrzebę zmian i nowego podejścia do niektórych spraw w polityce wewnętrznej, o tyle w polityce międzynarodowej opowiadają się za kontynuacją dotychczasowej linii nakreślonej jeszcze przez ikony niemieckiej polityki jak Adenauer i Kohl. Jak podkreśla na łamach szwajcarskiej Neuer Zuricher Zeitung, Urlich Speck, ekspert hiszpańskiego instytutu Elcano, w zakresie polityki zagranicznej – nic się nie zmieni i Niemcy pozostaną proeuropejskie, liberalne, uznające Francję i USA jako partnerów strategicznych, opowiadające się jednocześnie za współpracą z Rosją. – Dwaj kandydaci wyraźnie bardziej są zorientowani na Amerykę, Merz i Spahn. Obaj są liberałami w sektorze gospodarki, Merz opowiada się za intensywną współpracą z USA w zakresie gospodarki i polityki, Spahn ma dobre relacje z rządem Trumpa. Z kolei dla Kramp Karrenbauer USA to raczej ziemia nieznana, dla niej, pochodzącej z Kraju Saary, naturalnym partnerem strategicznym jest Francja – pisze Speck.

Utarło się, że przewodniczący CDU jest jednocześnie kanclerzem Niemiec. Ostatnio jednak Angela Merkel przyznała, że być może lepiej będzie, kiedy te dwie funkcje zostaną rozdzielone. Wydawałoby się więc najrozsądniejszym scenariuszem, aby nowy przywódca CDU-CSU objął stery jeszcze przed wyborami w 2021 i w kampanii wyborczej wystartował już z pozycji obecnego kanclerza. Nie ulega wątpliwości, że spadające notowania niemieckich chadeków, a co za tym idzie ich klęski w wyborach regionalnych, to efekt wielomiesięcznych wewnętrznych sporów w ramach koalicji rządowej. Niemieckiej chadecji po ostatnich porażkach, potrzebny jest nie tyle medialny lifting, ile zmiana pokoleniowa.

źródła:

https://www.forbes.pl/wiadomosci/seehofer-zapowiada-rezygnacje-ze-stanowisk-szefa-csu-i-msw/cn574ys

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1769666,1,angela-merkel-przestanie-byc-kanclerz-niemiec-w-2021-r.read

https://www.nzz.ch/meinung/kolumnen/deutsche-aussenpolitik-nach-merkel-ld.1434510?fbclid=IwAR2pLV-o5c90dXrSvEUl-B9ZayJy4e2LnvzGNzsz8AFoLpirmkpGkD-iN8k