Trump odmawia pomocy po śmierci brytyjskiego nastolatka

Michał Oleksiejuk

Podczas niedawnej konferencji prasowej prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump, skutecznie zaostrzył konflikt dyplomatyczny pomiędzy USA a Wielką Brytanią. Bronił Amerykanki, która zabiła na brytyjskiej drodze przypadkowego motocyklistę, po czym uciekła do Stanów aby uniknąć odpowiedzialności. Skandal ten może poważnie zagrozić niezwykle ciepłym relacjom pomiędzy prezydentem Trumpem a premierem Borisem Johnsonem.

 

źródło: TVP INFO, fot. REUTERS/Kevin Lamarque

Amerykanie na brytyjskiej ziemi

Wszystko zaczęło się w 1950 roku, kiedy to w hrabstwie Northamptonshire w centralnej Anglii, w opuszczonej po II Wojnie Światowej bazie Brytyjskich Sił Powietrznych Croughton, utworzono permanentną bazę Sił Powietrznych USA w Europie. Lotnisko przez dekady było domem dla tysięcy lotników i specjalistów od wywiadu sygnałowego. W 2015 roku w bazie utworzono połączone centrum analiz wywiadowczych. Centrum zrzesza wybitnych analityków z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, którzy wspólnie zajmowali i nadal zajmują się przetwarzaniem rozlicznych danych wywiadowczych pochodzących od sił zbrojnych obu państw. Z racji ciągłego przebywania tam znacznej liczby personelu amerykańskiego, już w 1994 roku podpisano z rządem Zjednoczonego Królestwa dokument, nadający immunitet dyplomatyczny wszystkim pracownikom bazy oraz co już rzadziej spotykane, również towarzyszącym im rodzinom. Nadawanie dyplomatycznego statusu pracownikom wojskowym nie jest procedurą standardową i związana było zapewne z bliskimi relacjami obu państw w burzliwym okresie przemian politycznych i wojen na Bliskim Wschodzie w połowie lat 90tych.

Zbrodnia ale czy kara?

Trwający obecnie kryzys dyplomatyczny na linii Londyn – Waszyngton jest niejako pokłosiem podjętych w latach 90-tych decyzji, a trwa od 27 sierpnia tego roku. To właśnie wtedy, Anne Sacoolas, której mąż pracuje w RAF Croughton jako analityk, jak co dzień odwoziła swojego 12-letniego syna do szkoły. Chwilę po opuszczeniu bazy wyjechała na drogę lokalną prowadzącą do centrum małego miasta Croughton. Z nieznanych przyczyn prowadzone przez nią Volvo XC90 przez prawie 400 metrów jechało pod prąd, po czym zderzyła się z jadącym motocyklem 19-letnim Harrym Dunnem powodując u niego rozległe i bardzo poważne obrażenia ciała. Niestety Harry po natychmiastowym przewiezieniu do szpitala umarł nie odzyskawszy przytomności. Na miejscu wypadku pozostała jego sprawczyni, która według komunikatu wydanego przez policjantów z Northamptonshire, była kooperatywna i niezwykle przejęta całą sytuacją. Legitymując się paszportem dyplomatycznym przypomniała jednak policjantom o swoim immunitecie, dlatego też po zapewnieniach o braku planów na opuszczenie kraju została puszczona do domu. Nieświadomi dyplomatycznego statusu sprawczyni wypadku rodzice Harrego oczekiwali szybkiego i surowego procesu Sacoolas, której wina w wypadku wydawała się bezsprzeczna. Ku ich przerażeniu, w dniu pogrzebu syna, dowiedzieli się jednak, że zarówno pani jak i pan Sacoolas – dyplomata z bazy w Croughton opuścili już Wielką Brytanię, używając do tego celu nadanego im immunitetu dyplomatycznego.

Na scenę wkroczył aparat państwowy

Sama ucieczka oskarżonej żony dyplomaty nie została upubliczniona przez odpowiadające za kontrole graniczne brytyjskie MSWiA czyli Home Office. Opinia publiczna na całym świecie dowiedziała się o incydencie od zdruzgotanych rodziców Harrego, którzy nagłośnili sprawę, podkreślając niewłaściwe wykorzystanie immunitetu jako „parasola ochronnego” nad krewnymi dyplomatów w wypadku popełnianych za granicą przestępstw. Oburzenie opinii publicznej rosło w zatrważającym tempie, do akcji wkraczyli więc politycy oraz rząd centralny. Najpierw policja hrabstwa Northampotnshire skontaktowała się z ambasadą amerykańską w Londynie, prosząc o cofnięcie immunitetu oskarżonej Anne Sacoolas oraz domagając się jej natychmiastowego powrotu do Wielkiej Brytanii. Sprawa następnie została podniesiona przez angielskiego ministra spraw zagranicznych Dominika Raaba, który zatelefonował do swojego amerykańskiego odpowiednika Mike’a Pompeo, domagając się wydania oskarżonej oraz cofnięcia jej immunitetu. Jednocześnie ostrzegł, że brak natychmiastowych działań, będzie wiązał się z poruszeniem sprawy bezpośrednio u prezydenta Donalda Trumpa. Rozmowę telefoniczną poprzedziło również spotkanie z ambasadorem USA w Wielkiej Brytanii – Woodym Johnsonem.

W tym samym czasie rodzice tragiczne zmarłego Harrego udzielili wywiadu jednej z brytyjskich telewizji, w którym opowiedzieli o tragedii jaką przeżywają oraz o niesprawiedliwości związanej z ucieczką oskarżonej o spowodowanie wypadku Anne Sacoolas. Podkreślili również, że będąc kilka dni po osobistym spotkaniu z ministrem Rabbem, czują się wykorzystani i oszukani przez rząd brytyjski, który w ich odczuciu nie robi wystarczająco dużo, aby Sacoolas poniosła odpowiedzialność za wypadek, który spowodowała. Rodzina Harrego zaznaczyła również, że w najbliższym czasie wybiera się do Waszyngtonu z wynajętymi przez siebie prawnikami, aby osobiście poprosić prezydenta Trumpa o zniesienie immunitetu żonie dyplomaty z RAF Croughton oraz, jeśli to nie przyniesie rezultatu, aby zbadać opcje wniesienia pozwu cywilnego przeciwko Sacoolas na terenie Stanów Zjednoczonych.

Akcja – reakcja

W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie sprawą i godzące w rząd komentarze polityków partii opozycyjnych oraz opinii publicznej, premier Boris Johnson postanowił osobiście podjąć temat ucieczki oskarżonej o śmierć Harrego żony dyplomaty. W środę 9. października doszło do rozmowy telefonicznej Johnsona z Trumpem, podczas której premier Wielkiej Brytanii poprosił o jak najszybsze rozwiązanie sprawy oraz wiążące się z tym odebranie immunitetu dyplomatycznego Annie Sacoolas. Zarówno biuro premiera, jak i amerykański departament stanu, nie poinformowały opinii publicznej o wyniku rozmów, jednak wszelkie wątpliwości zostały rozwiane jeszcze tego samego dnia przez samego Donalda Trumpa. Na zorganizowanej, po rozmowie z Johnsonem, konferencji prasowej, prezydent bronił dyplomatki-uciekinierki mówiąc o tym, jak ciężko jest Amerykanom przyzwyczaić się do jazdy po drugiej stronie jezdni, oraz że przypadki kiedy ktoś z przyzwyczajenia jeździ pod prąd, mogą zdarzyć się każdemu. Wskazał również na fakt, że rodzina Sacoolas była w Wielkiej Brytanii dopiero od trzech tygodni, co może tłumaczyć pomyłkę. Na koniec konferencji Trump dodał, że Departament Stanu pracuje ciężko, aby pomóc rodzinie zabitego chłopaka „wyleczyć” ich rany spowodowane śmiercią syna. Ponownie podkreślił jednak, że zarówno ekstradycja, jak i cofnięcie immunitetu, jest i pozostanie niemożliwe. Wystąpienie prezydenta Stanów Zjednoczonych nie zamyka jednak sprawy i należy spodziewać się, że rząd Wielkiej Brytanii będzie nadal podejmował kroki mające na celu sprowadzenie Sacoolas do Wielkiej Brytanii. Równolegle z tymi działaniami, rodzice zmarłego Harrego będą samodzielnie próbowali uzyskać sprawiedliwość w Waszyngtonie. Opierając się jednak na podobnych przypadkach z przeszłości, szanse na wyciągniecie konsekwencji prawnych względem oskarżonej są niewielkie. W takich lub nawet zbliżonych historiach, pomimo jasnej winy oskarżonych Stany Zjednoczone zawsze bardzo intensywnie bronią swoich, szczególnie jeśli chodzi o ich personel wojskowy i dyplomatyczny.