Trójkąt Lubelski jako praktyczne zadanie

Jacek Kluczkowski, Członek Rady Programowej Polsko-Ukraiński Forum. Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Rzeczypospolitej Polskiej na Ukrainie w (latach 2005-2010)

 

Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Litwy i Ukrainy podczas podpisania deklaracji o stworzeniu tzw. Trójkąta Lubelskiego Fot. Sebastian Indra / MSZ

 

Upłynęło zaledwie parę tygodni od podpisania w Lublinie deklaracji o współpracy trójstronnej pomiędzy Polską, Litwą i Ukrainą, gdy ta nowa inicjatywa została poddana trudnej próbie. Masowe protesty na Białorusi, która jest wspólnym sąsiadem całej trójki przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich stały się dla „lubelskiego trójkąta” pierwszym testem.

Na samym początku kryzysu uzgodniono oświadczenie trzech ministrów spraw zagranicznych, ale następnie każdy z krajów zaczął realizować swój plan działania, nie odczuwając specjalnie potrzeby koordynacji w „trójkącie” i występowania wspólnie. Okazało się, że każdy patrzy na Białoruś z nieco innej perspektywy i ma odmienne wyobrażenie na temat tego, jaka powinna być jego reakcja.  Litwa jest najbardziej radykalna, Ukraina – najbardziej ostrożna. Polska skoncentrowała się na działaniach na arenie europejskiej.

Moim zdaniem oczekiwanie, że Trójkąt Lubelski będzie prowadzić wspólną i skoordynowaną politykę zagraniczną byłoby bardzo na wyrost. Nie uważam więc, że brak skoordynowanej polsko – litewsko – ukraińskiej akcji w sprawach białoruskich należy uznawać za porażkę. I w ogóle, w moim przekonaniu, to nie uzgadnianie oświadczeń i stanowisk będzie stanowić o sile i specyfice tej nowej inicjatywy. Jej celem być powinno umacnianie poczucia wspólnoty interesów i tożsamości regionalnej oraz stwarzanie zachęt do integracji tak w wymiarze trójstronnym jak i ogólnoeuropejskim. Aby to osiągnąć, potrzebne są konkretne inicjatywy, podejmowane wspólnie przez Warszawę, Wilno i Kijów.

Spójrzmy na najbliższą perspektywę. Wysoko na liście priorytetów pozostaje kwestia bezpieczeństwa regionalnego, w tym oczywiście sytuacja na Białorusi. Ale najważniejsze jest dążenie do uregulowania konfliktu rosyjsko – ukraińskiego. Dlatego ważna będzie współpraca wojskowa oraz udział Ukrainy, wspólnie z Litwą i Polską w różnych inicjatywach i misjach podejmowanych przez NATO i Unię Europejską. Kolejnym wyzwaniem będzie – zwłaszcza, jeśli w wyniku listopadowych wyborów w USA zmieni się amerykański prezydent – zaproponowanie w imieniu krajów najbardziej zainteresowanych przywróceniem pokoju na Ukrainie pomysłu na stałe amerykańskie zaangażowanie w proces pokojowy.

Ważne będzie także skoordynowana działalność na forum OBWE. Już od początku 2021 roku Polska wejdzie do „trójki” koordynującej działalność OBWE, a w 2022 roku przejmie po Szwecji przewodnictwo w tej organizacji. Stworzy to wyjątkową szansę realnego wpływu naszych krajów na bieg wydarzeń.

Zakres odpowiedzialności OBWE w rozwiązywanie konfliktu na wschodzie Ukrainy mógłby być znacznie szerszy niż jest dzisiaj. W grę może wchodzić ustanowienie stałego monitoringu na linii rozgraniczenia pomiędzy terenami okupowanymi przez rosyjskich najemników z tzw. „republik ludowych” i obszarami kontrolowanymi przez rząd ukraiński. Równocześnie – monitoring powinien objąć całą ukraińsko – rosyjską granicę w Donbasie. A jeśli proces pokojowy ruszy z miejsca (a widać, że Francji i Niemcom naprawdę na tym zależy), to dla zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa, nieodzowne będzie ustanowienie na wschodzie Ukrainy międzynarodowej misji policyjnej z możliwie najszerszym mandatem.

O tych wszystkich sprawach należy nie tylko mówić na seminariach, ale trzeba po prostu przygotować plan działania i poddać go pod ocenę społeczności międzynarodowej.

Kolejny ambitnym zadaniem, które postawili przed sobą autorzy deklaracji lubelskiej jest sprzyjanie integracji europejskiej Ukrainy. Jest to dziś moim zdaniem przede wszystkim zadanie dla samych Ukraińców, ale Warszawa i Wilno mogą okazać więcej życzliwego wsparcia dla usunięcia narastających opóźnień w realizacji agendy stowarzyszenia Ukraina – Unia Europejska – zarówno w ramach Partnerstwa Wschodniego jak i w bezpośrednich relacjach Kijowie. Polska i Litwa zaczynają się już szykować do swoich zbliżających się prezydencji w radzie Unii Europejskiej – odpowiednio w 2025 i 2027. Byłoby niewybaczalną porażką naszych krajów, gdyby Bruksela a także Kijów nie były wtedy gotowe do rozpoczęcia następnego etapu integracji – rozpoczęcia rozmów o pełnoprawnym członkostwie Ukrainy w UE.

Wśród obszarów zainteresowania Trójkąta Lubelskiego jest również współpraca gospodarcza, także w dziedzinie inwestycji infrastrukturalnych. Chodzi tu przede wszystkim o inicjatywę Trójmorza. W tej kwestii potrzebne są moim zdaniem dwie rzeczy i również nie ma wiele czasu na działanie. Pierwsza – to uzyskanie przez Polskę i Litwę a także innych uczestników inicjatywy wyraźnego poparcia dla tego projektu ze strony Komisji Europejskiej, a także Niemiec i krajów skandynawskich. Druga – to ustalenie, jaka miałaby rola Ukrainy w tym projekcie i po prostu zaproszenie jej do partnerskiej współpracy.

Podsumowując, jeśli „trójkąt lubelski” ma być czymś więcej niż okazją do niezobowiązujących konsultacji, bardzo potrzebny jest sygnał o rozpoczęciu praktycznej realizacji. Sygnał, który zostanie usłyszany w naszych krajach i w całej Europie.

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP