Sytuacja w oświacie pogarsza słabą kondycję finansową samorządów

Karol Piszczek

Władze samorządowe od wielu lat domagają się rewizji stosowanych rozwiązań w finansowaniu oświaty. Wydatki z lokalnych budżetów stale rosną, co spowodowane jest nieprzystającym do rzeczywistych potrzeb sposobem naliczania subwencji. Dla takich miast jak Warszawa, Kraków, Gdańsk czy Poznań miliardowe wydatki stają się coraz cięższe do udźwignięcia. W związku z tym zdeterminowani samorządowcy postulują wprowadzenie szeregu zmian w systemie oświatowym.

 

 

  • Lokalni włodarze domagają się większych kompetencji na polu administrowania i zarządzania placówkami oświatowymi, jak również wzięcia na siebie części kosztów przez państwo. Uważają, że obecnie nie są zachowane proporcje, jeśli chodzi o ich prawa i obowiązki na tym obszarze.
  • W dobie ograniczonych wpływów do lokalnej kasy władze szukają sposobów na sfinansowanie bieżących wydatków w oświacie. Sytuacja jest poważna, mówi się nawet o braku środków na świadczenia dla najmniej zarabiających nauczycieli.
  • Niedawno wprowadzone podwyżki nie pociągnęły za sobą zwiększenia subwencji oświatowej. Eksperci podkreślają, że bez zmiany sposobu jej naliczania system staje się coraz mniej wydolny.

Podstawowe dotyczą odzyskania realnego wpływu na kształtowanie sieci placówek edukacyjnych oraz możliwości zamykania tych, które generują zbyt duże koszty. Kolejne z nich odnoszą się do kwestii wynagrodzeń nauczycieli. Reprezentanci środowisk samorządowych stoją na stanowisku, że wydatki z nimi związane powinna wziąć na swoje barki administracja centralna. W przeciwnym razie może dochodzić do takich sytuacji jak obecnie, w której sześcioprocentowa podwyżka wynagrodzeń zasadniczych dla nauczycieli wpływa negatywnie na już i tak mocno nadwyrężone lokalne finanse. Prośby o uwzględnienie wzrostu wynagrodzeń tej grupy zawodowej przy nowelizacji budżetu państwa nie zostały wysłuchane przez państwowych decydentów. Ważnym postulatem jest również wprowadzenie nowego algorytmu dla wyliczania subwencji oświatowej. Chodzi o uwzględnienie dzieci z specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, nauczycieli wspomagających, przy mniejszej liczbie uczniów w klasach i małych szkołach. Samorządowcy są zdania, że niezbędne jest wypracowanie sytemu oddającego rzeczywiste wydatki z lokalnej kasy. Niektórzy nadzieję na zmiany upatrują w osobie Michała Cieślaka, dopiero co powołanego ministra ds. rozwoju samorządu terytorialnego, który zapowiedział swoje wsparcie w pozyskiwaniu różnego rodzaju środków oraz zwiększanie możliwości finansowych lokalnych władz.

Włodarze mają jednak możliwość ubiegania się o dodatkowe środki z tytułu zadań związanych z oświatą. Dostępne są fundusze z rezerwy przeznaczone na usuwanie skutków zdarzeń losowych w budynkach placówek oświatowych. Wysokość dofinansowania może pokryć jednak tylko połowę wartości kosztorysowej zaplanowanych prac, co stwarza konieczność zaangażowania środków własnych. Należy również zwrócić uwagę, że wsparcie nie dotyczy przedszkoli ogólnodostępnych oraz innych form wychowania przedszkolnego. Samorządy mogą starać się również o zwiększenie subwencji z tytułu wzrostu zadań szkolnych i pozaszkolnych. Możliwość pozyskania dodatkowych pieniędzy zachodzi w sytuacji, gdy w porównaniu z ostatnim dniem sprawozdawczym wzrosła liczba zadań oświatowych. Ministerstwo Edukacji Narodowej przyjmuje także wnioski w sprawie środków na usuwanie skutków działania żywiołów w budynkach oświatowych placówek publicznych. Niewątpliwie w obecnej sytuacji władze samorządowe szukają wszelkich sposobów na zwiększenie transzy z państwowej kasy na prowadzenie placówek edukacyjnych. O tym, że w niektórych miejscach środków może zwyczajnie zabraknąć świadczy fakt, że grupa samorządowców zwróciła się do ministra edukacji w sprawie zmian w jednym z przepisów Karty Nauczyciela. Obliguje on władze lokalne do wypłaty dodatku wyrównawczego, przysługującego nauczycielom, którzy nie osiągnęli średnich zarobków. Jeśli samorządowcom nie uda się przekonać do swoich racji administracji państwowej, może okazać się, że wcześniej poczynione oszczędności były tylko krótkotrwałym zapisem księgowym.

Na sprawy związane z problematyką prowadzenia placówek edukacyjnych w obecnych realiach światło rzuca również stworzone przez Open Eyes Economy Summit wraz z Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie opracowanie pt. Raport Samorząd: Pomiędzy nadzwyczajnymi zadaniami a ograniczonymi możliwościami – samorząd terytorialny w czasie pandemii. Autorzy publikacji zwracają uwagę, że sytuacja finansowa jednostek samorządu terytorialnego stale pogarsza się. Głównymi czynnikami, które mają na to wpływ, są działania administracji centralnej, które mają wpływ na zdolność finansowania istotnych zadań publicznych przez lokalne władze oraz związany z pandemią spadek wpływów do budżetu. W części poświęconej systemowi finansowania oświaty eksperci wskazują, że obecny podział z góry ustalonej według wybranych kryteriów kwoty jest nieefektywny oraz w coraz mniejszym stopniu pozwalający na sprostanie wymogom stawianym włodarzom w tej dziedzinie. W związku z tym proponują rozwiązanie, które zakłada naliczanie subwencji na podstawie rzeczywistych kosztów realizacji zadań oświatowych. Pojawia się również postulat ustalenia zakresu odpowiedzialności państwa i samorządu terytorialnego za realizację zadań edukacyjnych. W opinii autorów nie może dochodzić do sytuacji, w której rząd po długich negocjacjach ustala z nauczycielami podwyżkę ich wynagrodzeń, a skutki finansowe takich decyzji są odczuwalne dla lokalnego budżetu.

 

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO.