Strategiczne partnerstwo Polski i Ukrainy. Hasło czy rzeczywistość? [RELACJA]

Niegasnące resentymenty historyczne wydają się wciąż stanowić najpoważniejszą przeszkodę ciążącą na polsko-ukraińskich relacjach. Wypracowanie obustronnego porozumienia w tej wrażliwej kwestii może okazać się kamieniem milowym dla faktycznego zbliżenia obu państw. Obecnie termin – partnerstwo strategiczne – jest co najwyżej atrakcyjnym sloganem. Co nie znaczy, że status quo nie ulegnie zmianie. Potrzebna jest jednak wola do wzajemnej współpracy i zwiększenie zaangażowania w rozwiązywaniu najbardziej palących problemów.

Z osobą nowego prezydenta Wołodymyra Żełeńskiego wiązano duże nadzieje na nowe otwarcie w stosunkach polsko-ukraińskich – stwierdził prowadzący debatę Tomasz Pietryga z „Rzeczpospolitej”. Tymczasem okazuje się, że obustronne kontakty na najwyższym szczeblu nie mają powszechnego charakteru. Dialog najczęściej odbywa się na poziomie zespołów parlamentarnych obu państw. Tę formę współpracy bardzo ceni sobie Oksana Jurynec – deputowana Rady Najwyższej. Ukraińska parlamentarzystka przyznała, że reprezentuje idealistyczne podejście w kwestii wzajemnych relacji. Podkreśliła, że dzięki współpracy parlamentarnej wiele z funkcjonujących dotąd mitów zostało obalonych. Jurynec liczy na dalszą kontynuację tej współpracy, która może dać asumpt do jeszcze ściślejszego zbliżenia obu narodów. Jest też zwolenniczką dostrzegania wspólnych szans. Niemniej jednak ukraińska polityk dostrzega także zagrożenia, które mogą w pewien sposób determinować wzajemne kontakty. Najważniejsze, by minimalizować ewentualne ryzyka na drodze dialogu i poszukiwania koncyliacyjnych rozwiązań. Wskazała na kilka przykładów owocnej współpracy wśród których duże znaczenie ma wspólna Litewsko-Polsko-Ukraińska Brygada Wojskowa LITPOLUKRBRIG.

W kontekście partnerstwa strategicznego umiarkowanie sceptycznie podchodzi do obustronnych relacji Ryszard Terlecki – wicemarszałek Sejmu. Największą przeszkodę stanowią uwarunkowania historyczne. Dlatego też, zdaniem Terleckiego, niemożliwe jest np. wydanie wspólnego podręcznika do historii, który miałby objaśniać obu społeczeństwom kontekst historyczny w możliwie najpełniejszym wymiarze. To samo dotyczy kierunku ukraińskiej polityki historycznej, która zdaniem polityka PiS może stanowić pewną barierę w kontekście ukraińskich dążeń euro-atlantyckich. Zwłaszcza, że Zachód wydaje się nie rozumieć Ukrainy. Niemniej jednak, wicemarszałek apeluje o dialog. Wiąże też nadzieję z nową administracją prezydenta Żełeńskiego. Nawiązując do współpracy gospodarczej, marszałek Terlecki odniósł się przede wszystkim do ożywionych kontaktów ekonomicznych na poziomie regionalnym.

Ihor Cependa – rektor Podkarpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankowsku zauważył, że wspólnym celem dla obu krajów są napięte stosunki z Federacją Rosyjską, które dotyczą zarówno Polski jak i Ukrainy. To właśnie Polska, jako jeden z nielicznych członków Unii Europejskiej, podnosi na forum międzynarodowym kwestię zagrożenia płynącego ze strony Moskwy. A to, zdaniem Cependy, dotyczy obu państw w równym stopniu. Próby pisania historii na nowo podejmowane są przecież również w stosunku do Ukrainy. Profesor jest świadomy zaszłości historycznych tworzących między oboma narodami niełatwy do przebycia mur. Dlatego konieczne jest wypracowanie takiej wspólnej formuły historii, która trafi przede wszystkim do zwykłych obywateli. Dlatego też niejako w opozycji do Ryszarda Terleckiego zasugerował pochylenie się nad publikacją wspólnego podręcznika do historii.

Do kwestii polityki historycznej odniósł się też poseł Władysław Teofil Bartoszewski. Jego zdaniem nie ma mowy o wspólnej wersji historii, gdyż oba narody reprezentują odmienne podejścia. Polska nie ma też prawa decydować, jaką politykę historyczną Ukraina ma prowadzić. Warto za to byłoby powołać zespół do spraw trudnych, któremu może udałoby się wypracować wspólne podejście. Powinno to jednak odbywać się z dala od światła kamer. Odchodząc od materii historycznej, parlamentarzysta zwrócił też uwagę na implikacje polityki międzynarodowej. Polska nie powinna też stawiać się w roli „starszego brata” i stawać się ambasadorem ukraińskich interesów na Zachodzie. Przede wszystkim nie mamy takiej siły sprawczej. W zamian Polska wespół z Ukrainą mogą utworzyć wspólny front przeciwko agresywnej polityce Władimira Putina. Powinna też lobbować za ściślejszą integracją Kijowa ze strukturami europejskimi. Jego zdaniem w interesie Polski, jak i samej Unii, jest rozwój demokracji na Ukrainie oraz wspieranie jej ekonomicznie.

Jan Malicki – dyrektor Studium Europy Wschodniej przy Uniwersytecie Warszawskim stwierdził, że obecnie nie ma mowy o partnerstwie strategicznym między oboma państwami. Niezależnie od tego rok 2020 stanowi okazję do zacieśniania obustronnych stosunków. Malicki wspomniał o setnej rocznicy tzw. Umowy warszawskiej, na mocy której II RP uznała niepodległość Ukrainy. Do tego dochodzi też udział Ukraińców w wojnie bolszewickiej. Warto wykorzystać te rocznice do ocieplenia wzajemnych relacji, które w ostatnim czasie znalazły się na zakręcie. Odrębną kwestią, którą zaakcentował dyrektor Malicki jest owocna współpraca akademicka między polskimi i ukraińskimi uczelniami. Ta kooperacja może przynieść wiele pozytywnych rezultatów w przyszłości.