Sojusz solidarności czy sojusz rozbieżności. Czy można zachować spójność transatlantycką? (relacja)

Odmienne punkty widzenia, różnice w percepcji determinowane położeniem geograficznym, potencjalny wpływ Brexitu oraz koncepcje dotyczące kształtu NATO – te wątki stanowiły główną oś dyskusji na temat przyszłości Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rozmowę poprowadził Andreas Umland z ukraińskiego Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej.

W debacie o dysproporcjach wewnątrz NATO podczas rzeszowskiej konferencji wzięli udział:

Paweł Kowal – Instytut Studiów Politycznych, Polska Akademia Nauk,

Francisco Márquez de la Rubia – Hiszpański Instytut Studiów Strategicznych IEEE,

Nicolas Tenzer – Prezes francuskiego Ośrodka Studiów i Badań nad Działalnością Polityczną (CERAP),

Raymond Wojcik – Dyrektor warszawskiego biura Centrum ds. Analizy Polityki Europejskiej (CEPA).

Paweł Kowal rozpoczynając dyskusję stwierdził, że mamy do czynienia z okresem przejściowym, w którym zmienia się charakter obecności wojsk amerykańskich w Europie. Podkreślił, że do tej pory zwłaszcza Europa przyzwyczajona była do standardów transatlantyckich z czasów zimnej wojny.  Największy wpływ na przyszły kształt NATO będą miały decyzje podejmowane w Waszyngtonie oraz kolejne wybory prezydenckie w USA:

– Erozja wewnątrz NATO rozpoczęła się w trakcie prezydentury Baracka Obamy. Prezydentura Donalda Trumpa to już oznaka głębokiego sceptycyzmu. Olbrzymi wpływ na kształt przyszłych relacji wewnątrz Sojuszu będzie miał wybór następnego prezydenta USA – stwierdził Kowal.

Na ciekawy aspekt zwrócił uwagę hiszpański analityk Francisco Márquez de la Rubia mówiąc o percepcji opinii publicznej w różnych krajach członkowskich. Zauważył, że zmienia się ona w zależności od położenia geograficznego:

– Europa to połączenie różnych interesów. Dla Europy południowej ważne jest bezpieczeństwo na Morzu  Śródziemnym. Dla Polski z kolei najważniejsze będzie zagrożenie ze strony Rosji. Dla USA kluczowym konkurentem stają się Chiny, a Rosja nie stanowi już głównego źródła niebezpieczeństwa – zaznaczył de la Rubia. Podkreślił też, że pomimo różnic po obu stronach Atlantyku, należy pracować na rzecz wspólnego bezpieczeństwa.

Nicolas Tenzer zaznaczył, że Sojusz Północnoatlantycki należy rozpatrywać w dwóch aspektach: polityczny i militarny. Zauważył, że obecnie istnieje duża rozbieżność między tymi dwoma wymiarami NATO. Przywołał również fakt permanentnego zagrożenia ze strony Rosji, która według niego stanowi całkowitą opozycję dla świata zachodniego. Nicolas Tenzer zwrócił ponadto uwagę, że bazując na przykładach Gruzji, Ukrainy czy Syrii, NATO nie jest dziś w stanie bronić podstawowych wartości i zasad, którymi kierują się państwa zachodnie. Wyraził przy tym zaniepokojenie, że skoro brak jest konsensusu co do obrony tych zasad i wartości, to może doprowadzić do upadku NATO.

Raymond Wojcik przywołał liczne osiągnięcia, jakie były udziałem NATO. Zaznaczył też, że w całej siedemdziesięcioletniej historii, Sojusz przechodził parokrotnie fazy kryzysu i głębokiej różnicy zdań. Mimo wszystko NATO wciąż funkcjonuje:

– Kryzys sueski, wyjście Francji ze struktur Sojuszu czy ciągłe różnice zdań od 1945 roku. Wszyscy myśleli, że będą to punkty krytyczne, ale NATO przetrwało. Dziś jesteśmy w podobnej sytuacji. NATO ma historię pełną sukcesów i co ważne jest wola, by ją kontynuować – podkreślił Wojcik.

Uczestnicy debaty stwierdzili, że dużym wyzwaniem dla NATO będzie Brexit. Amerykanie będą wówczas ponosić około 80 % nakładów finansowych całego Sojuszu. To z kolei wymusi znaczny wzrost finansowania również ze strony europejskich krajów członkowskich. W dynamicznie rozwijającej się sytuacji, którą charakteryzują różnice i konflikty interesów, nie ma jednak żadnej alternatywy dla Sojuszu. Ani USA, ani tym bardziej Europa, nie są w stanie samodzielnie zagwarantować bezpieczeństwa na świecie. Niezbędna jest zatem współpraca transatlantycka.