Sesja plenarna: Silny samorząd fundamentem demokracji

Przed samorządami coraz trudniejsze zadania, a nie pomaga im kryzys zachodniej demokracji. Ludzie coraz częściej chcą silnej władzy centralnej. Trzeba odnowić w nich wiarę w politykę – zarówno krajową, europejską, jak i tę lokalną.

Postulat walki o przywrócenie wiary w politykę przebijał z debaty uczestników sesji plenarnej kończącej Europejski Kongres Samorządów. Odbyła się ona pod hasłem „Silny samorząd fundamentem demokracji” i była moderowana przez Jana Rokitę, publicystę i byłego polityka.

Goście sesji plenarnej 2. Dnia V EKS  zastanawiali się przede wszystkim nad problemem decentralizacji i jej znaczeniem w klimacie politycznym ostatnich lat. Opierali się przy tym na różnych doświadczeniach – również tych związanych z zagrożeniem swoich granic.

Mówił o nich Irakli Kadagiszwili, gubernator regionu Kachetii w Gruzji. Jego kraj jest na początku drogi powolnej decentralizacji; merowie miast byli tam wybierani do tej pory zaledwie dwukrotnie.

– Przekazujemy na poziom lokalny wiele zadań. To na przykład programy społeczne, budowa niektórych dróg, szkolnictwo. Trzeba jednak pamiętać o naszej specyfice. Proces decentralizacji dopiero się u nas rozpoczyna. Będziemy przy tym korzystać z doświadczeń krajów Unii Europejskiej – mówił Kadagiszwili. – Problemem jest rozwój separatyzmu wspierany przez Rosję – dodał.

Innym spojrzeniem podzielił się Antoine Godbert, delegat Rady Miejskiej ds. Europejskich we francuskim Tours. Nawiązał jednocześnie do protestów „żółtych kamizelek”, które wstrząsają Francją od jesieni zeszłego roku. – To na władzy lokalnej ciąży odpowiedzialność za rozmowę z niezadowolonymi ludźmi. To my jesteśmy pierwszą linią kontaktu z obywatelami. A w tym przypadku to osoby nieufające władzy – stwierdził Antoine Godbert. Według niego obecny kryzys demokracji powinien spotkać się z odpowiedzią na wszystkich poziomach władzy – od lokalnego po ten europejski.

W podobnym duchu wypowiedział się Niemiec Martin Zeil, były minister gospodarki landu Bawaria. Wskazywał, że siły polityczne posługujące się nacjonalistyczną retoryką mogą nie tylko oddalać Europę od celu dalszej integracji, ale i prowadzić do coraz większego skupienia władzy na poziomie centralnym każdego kraju. – Odpowiedzią na tę sytuację powinno być odnowienie wiary w politykę na poziomie europejskim, a także w ideę sprawiedliwości społecznej – przekonywał Zeil.

Jego zdaniem trudno odbić wyborców rozwijającym się właśnie populistycznym partiom. Jak mówił, upomniały się one o osoby, które do tej pory mogły czuć się zapomniane przez inne siły polityczne.

Problemem są również rosnące tendencje separatystyczne, do których odniósł się w swoim wystąpieniu Ignacio Sanchez Amor, hiszpański sekretarz stanu ds. polityki terytorialnej. Przyznał jednak, że swoboda samostanowienia o sobie regionów jest dużą wartością.

Polską perspektywę zaprezentował prof. Zdzisław Krasnodębski, wspominając o nowym pomyśle na naszą decentralizację. Jego autorami są działacze inicjatywy Zdecentralizowana Rzeczpospolita. Według nich więcej władzy na poziomie lokalnym oznacza mniej konfliktów na poziomie centralnym. Prof. Krasnodębski chłodno odniósł się do tego projektu, wspieranego między innymi przez prof. Antoniego Dudka. – To nietrafiony pomysł. Przecież podziały społeczne dotyczące poglądów nie biegną zgodnie z granicami województw – ocenił naukowiec. Czy więc samorząd, zgodnie z hasłem przewodnim sesji, rzeczywiście może być fundamentem demokracji? Według prof. Zdzisława Krasnodębskiego w systemie demokratycznym pewien poziom decentralizacji jest konieczny. Inaczej władza skupiona w stolicy kraju może ciążyć w stronę autorytaryzmu.