Samorząd a niezależne media lokalne

O tym, czy istnieje niezależność mediów, o sposobach finansowania lokalnych wydawnictw i nadawców podczas V EKS rozmawiali politycy, samorządowcy, lokalni dziennikarze i wydawcy.

W panelu wzięli udział: Arkadiusz Hołda, założyciel i właściciel TV Silesia i Radia Silesia, Andrzej Wnuk, prezydent Zamościa i były wydawca, Jerzy Fedorowicz, senator RP oraz Jerzy Jurecki, wydawca i dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego. Dyskusję moderowała poseł Barbara Bartuś, Sejm RP. Moderatorka rozpoczęła dyskusje od pytania, czy media rzeczywiście są dzisiaj „czwartą władzą”.

Jerzy Fedorowicz dzielił się swoimi doświadczeniami parlamentarzysty, chwalił dociekliwe dziennikarstwo i jednocześnie wskazywał, że dzisiaj problemem jest brak zaufania do treści podawanych przez media. Jednocześnie podkreślał siłę wydawców lokalnych: – Media lokalne mają taką moc, że mogą doprowadzić nawet do dymisji posła czy senatora.

Barbarę Bartuś interesowało, jak Arkadiusz Hołda definiuje stworzone przez siebie na Śląsku stacje, czy są jeszcze mediami lokalnymi, choć są dostępne w różnych częściach Polski i świata. Pytała też o kwestie finansowania i utrzymywania się na rynku medialnym.

Arkadiusz Hołda tłumaczył, że u podstaw stworzenia stacji przed 11 laty stała wola pokazywania tego, co lokalne: artystów i ważnych dla regionu wiadomości. Z czasem jednak trzeba było uzupełnić ofertę o  inne atrakcyjne dla widza projekty, bo ostateczną weryfikacją są zawsze badania oglądalności. Stąd obecność na różnorodnych międzynarodowych targach producentów, od których stacja sukcesywnie kupuje interesujące propozycje. Założyciel TV Silesia mówił też o dziennikarskiej niezależności: – Na początku każdy z polityków chciał, żebyśmy pokazywali jego aktywności. Ale my jesteśmy obiektywni i rzetelni. Barbara Bartus przypomniała sława zm. Janusza Kochanowskiego, rzecznika praw obywatelskich który mówił, że  media są władzą,  bo posiadają olbrzymi wpływ na to, co się dzieje(..), ale ponoszą też odpowiedzialność  – nie tylko prawną, ale przede wszystkim moralną.

Jerzy Jurecki opisując misję mediów lokalnych mówił, że nie byłoby gazet lokalnych, gdyby służyły władzy lokalnej. – Nie ma lepszego wskaźnika, niż czytelnik – mówił. Przekonywał, że po zliczeniu nakładów wszystkich gazet lokalnych otrzymalibyśmy niebagatelną liczbę ponad miliona egzemplarzy. Według niego, swoistą miarą  dziennikarskiej niezależności jest liczba procesów sądowych, które są wytaczane przez lokalnych polityków  miejscowym mediom. Taki krajobraz, taki konflikt istnieje i będzie istniał nadal. –  Jeśli burmistrz zamierza wydawać gazetę, to na pewno nie będzie tam niezależności dziennikarskiej – konkludował. Myśl tę rozwinął Jerzy Jurecki mówiąc, że media lokalne mogą jak najbardziej pokazywać zarówno dobre, jak i złe strony działania samorządów. – My jesteśmy dla mieszkańców taka ostatnią deską ratunku, czasem i służby odsyłają do nas – jako do skutecznego remedium.

Odpowiadając na pytanie Barbary Bartuś, czy wspólna egzystencja samorządu i mediów lokalnych musi być trudna, Andrzej Wnuk mówił, że media lokalne nie są od promowania samorządów. Jednocześnie dzielił się swoimi doświadczeniami jako prezydenta miasta, który z powodu rozlicznych uwarunkowań – by docierać z informacją do mieszkańców – musiał założyć własny biuletyn.
-Musiałem mieć możliwość dotarcia z informacją do mieszkańców.  Osobiście uważam, że tak być powinno. Warto też zastanowić się nad tym, w jaki sposób media elektroniczne niszczą media lokalne.

Druga część dyskusji była poświęcona zasadności karania dziennikarzy z art. 212 kk. Wskazywano, że używanie tego narzędzia prawnego jest nieekonomiczne, bo pochłania pieniądze publiczne i relatywnie długo trwa. Według części panelistów wystarczające w obliczu zniesławienia wydaje się dochodzenie swoich praw na drodze postępowania cywilnego.