Rynek pracy w czasie COVID-19

Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service S.A.

COVID-19 miał niebagatelny wpływ na krajowy rynek pracy. Przede wszystkim przedefiniował dotychczasowy model wykonywania obowiązków, upowszechniając pracę zdalną. To rozwiązanie, choć dotyczy tylko wycinka rynku pracy, w wielu firmach sprawdziło się na tyle, że zostanie z nami już na zawsze. Pracownicy, którzy mieli możliwość pracy zdalnej, jasno deklarują, że nie chcą wracać do biura na pełny etat. Z naszego badania, które przeprowadziliśmy w listopadzie 2020 roku wynika, że 83% osób, które wykonywały lub nadal wykonuje swoje obowiązki zdalnie, chce, żeby home office był gwarantowany ustawowo. Nie mamy jednak zbyt wygórowanych oczekiwań. Już 37% osób chciałoby możliwości wykonywania pracy zdalnej raz w tygodniu, czyli przez około 50 dni rocznie. Inni wskazywali, że wystarczający wymiar pracy zdalnej to 26 dni, czyli tyle, ile dni urlopu w ciągu roku.

Początek pandemii upłynął pracownikom i pracodawcom na ogromnej niepewności. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” wynika, że zdecydowana większość przedsiębiorców bała się spowolnienia gospodarczego w 2021 roku. Tylko 8% firm nie miało tego typu obaw. Przedsiębiorcy zapytani o główne wyzwania na pierwszym miejscu wskazywali utrzymującą się niepewność związaną z koronawirusem. Aktualnie sytuacja zaczyna się stabilizować. Po ponad roku zaczęły pojawiać się pierwsze zaskakująco dobre dane dotyczące zarówno wynagrodzenia, jak i zatrudnienia. Pensje rosną szybciej niż zakładali eksperci. W czerwcu br. przeciętne miesięczne wynagrodzenie było wyższe o prawie 10% w skali roku. Co więcej, prognozujemy dalsze podwyżki w kolejnych miesiącach na poziomie 8-9%. Dynamika wzrostu płac idzie w parze z rosnącą liczbą nowych miejsc pracy. Optymizm firm po odmrożeniu gospodarki przekłada się na większą skłonność do zwiększania zatrudnienia. Według danych GUS, na koniec pierwszego kwartału br. liczba wolnych miejsc pracy w podmiotach gospodarki narodowej wynosiła 110,2 tys., czyli o 30% więcej niż pod koniec zeszłego roku. Ostatnie dane BAEL pokazały, że w pierwszym kwartale 2021 roku pracujących Polaków było 16,4 mln. To więcej nie tylko w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 roku, ale też 2019 czy 2018. Rynek pracy jest mocno rozgrzany. Branże, w których brakuje rąk do pracy to m.in. budownictwo, e-commerce i logistyka, przemysł. Mamy też do czynienia z silnym odbiciem w branży turystycznej i hotelarsko-gastronomicznej, gdzie pojawia się mnóstwo ofert pracy sezonowej. Pandemia ograniczyła wyjazdy zagraniczne i dlatego potrzeba więcej osób do obsługi turystów w kraju. Tymczasem branża HoReCa utraciła wskutek lockdownów znaczną część pracowników, którzy pewniejszej i bardziej stabilnej pracy poszukali sobie w przemyśle czy logistyce.

Polscy pracownicy nie są w stanie zapełnić wszystkich luk kadrowych, dlatego przyspiesza ściąganie kadry z Ukrainy, która już przed pandemią stanowiła jeden z kluczowych filarów polskiego rynku pracy. W wyniku wprowadzanych obostrzeń część Ukraińców wyjechała, a zwolnione przez nich miejsca pracy były swoistą poduszką bezpieczeństwa dla Polaków tracących zatrudnienie. Obecnie mocne odbicie w gospodarce wywołało niedobory kadr, a popyt na imigrantów zarobkowych gwałtownie wzrósł. W pierwszej połowie roku wydano 998 tys. oświadczeń dotyczących zatrudnienia pracowników ze Wschodu. To aż o 63% więcej niż w pandemicznym 2020 roku, ale także 18% więcej niż w analogicznym okresie 2019 roku. Zamówień na pracowników stałych i sezonowych jest tak dużo, że po raz pierwszy od ponad roku agencje mogą przebierać w projektach.

Istotną rolę Ukraińców na polskim rynku pracy potwierdzają wyniki naszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy”.  Z badania wynika bowiem, że 28% firm w Polsce zatrudnia obecnie pracowników z Ukrainy, a niemal co czwarta zamierza rekrutować Ukraińców w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Największe zapotrzebowanie obserwujemy w firmach z sektora przemysłowego – już co trzecie przedsiębiorstwo planuje zatrudniać kadrę ze Wschodu. Rekrutacje planują też firmy z sektora handlu (27%) oraz branża usługowa (20%). Pandemia nie pozostała jednak bez wpływu na migrację. Już 38% pracowników z Ukrainy ze względu na wprowadzone w Polsce obostrzenia związane z koronawirusem zrezygnowało lub opóźniło swój przyjazd do naszego kraju. Tego typu przeszkód nie zaobserwowało 60% pracowników. Zmiany dotknęły również tych, którzy cały czas przebywali w Polsce – co piąty pracownik zmienił w 2020 roku branżę lub pracę. Dotyczyło to zwłaszcza początku pandemii, kiedy spora część kadry ze Wschodu została oddelegowana do pracy w tych sektorach rynku, które nadal zgłaszały zapotrzebowanie na pracowników, w tym m.in. logistyka czy produkcja spożywcza.

Polski rynek pracy dobrze radzi sobie z pandemią. Z kryzysowego roku wnioski wyciągnęli zarówno przedsiębiorcy, jak i pracownicy. Pracodawcy przekonali się, jak ważni dla firmy są doświadczeni, sprawdzeni pracownicy, którzy nawet w czasie kryzysu potrafią przynieść korzyści przedsiębiorstwu. Natomiast ci drudzy zdali sobie sprawę, jak ważna jest stabilność zatrudnienia i nauczyli się dużej elastyczności w zakresie sposobu wykonywania pracy.