Rumunia ma nowy rząd. Ludovic Orban premierem

Rumuński parlament zatwierdził niedawno nowy rząd uformowany przez lidera Partii Narodowo-Liberalnej, Ludovica Orbana. Nowo powołany gabinet uzyskał 240 głosów, które odpowiadały liczbie parlamentarzystów obecnych podczas głosowania (przy wymaganym do kworum minimum 233). Sukces w głosowaniu zapewniony został przez poparcie 5 parlamentarzystów niezrzeszonych oraz 5 – PSD, 7 – z Pro Romania, którzy wyłamali się z partyjnej decyzji o bojkotowaniu głosowania.

Nowa ekipa rządowa składa się po części z polityków mających już doświadczenie rządowe, jak: Bogdan Aurescu, Catalin Predoiu, Virgil Popescu, Lucian Bode, Violeta Alexandru, czy Marcel Bolos oraz nazwisk stosunkowo nowych na scenie politycznej, jak znany kardiochirurg – Victor Costache.

Pełna lista członków gabinetu Orbana:

  • Wicepremier – Raluca Turcan
  • Minister Spraw Wewnętrznych – Marcel Vela
  • Ministerstwo Spraw Zagranicznych – Bogdan Aurescu
  • Ministerstwo Rozwoju – Ion Ștefan
  • Ministerstwo Sprawiedliwości– Cătălin Predoiu
  • Ministerstwo Finansów – Florin Cîţu
  • Ministerstwo Obrony – Nicolae Ciucă
  • Ministerstwo Zdrowia – Victor Costache
  • Ministerstwo Gospodarki – Virgil Popescu
  • Ministerstwo Edukacji – Monica Anisie
  • Ministerstwo Pracy – Violeta Alexandru
  • Ministerstwo Rolnictwa – Adrian Oros
  • Ministerstwo Transportu – Lucian Bode,
  • Ministerstwo Funduszy Europejskich – Marcel Boloş
  • Ministerstwo Kultury – Bogdan Gheorghiu
  • Ministerstwo Środowiska – Ioan Chirteş
  • Ministerstwo Młodzieży i Sportu – Ionuț Stroe

Od momentu desygnowania Ludovica Orbana na premiera w polskich mediach pojawiło się określenie jego gabinetu jako rządu tymczasowego. Jest to określenie mylące, ponieważ sformowany przez lidera PNL gabinet został zatwierdzony większością parlamentarną, ma pełne przewidziane prawem kompetencje, a jego „tymczasowość” bierze się prawdopodobnie z faktu, że kadencja parlamentu upływa w grudniu przyszłego roku. Zupełnie inną sprawą jest to, że gabinet Orbana opiera się na mającym kruche podstawy porozumieniu szeregu partii, które pozostawały w kontrze do rządzącej dotychczas Partii Socjal-Demokratycznej i jego zatwierdzenie w pierwszym głosowaniu można traktować w kategoriach sporej niespodzianki. De facto obecny rząd należy traktować jako rząd mniejszościowy.

Odwołanie poprzedniej premier Vioricy Dancili udało się przegłosować stosunkowo niewielką liczbą głosów, a jak wiadomo o wiele łatwiej się jednoczyć przeciwko czemuś, niż wypracować porozumienie, które połączy liczne, często sprzeczne interesy. Victor Ponta, lider ugrupowania Pro Romania, stworzonego właściwie w całości z renegatów z PSD, które poparło wotum nieufności, zapowiedział od początku, że nie poprze Orbana. Na szczęście dla tego ostatniego, wewnątrz jego grupy objawiły się podziały, w efekcie których 7 członków Pro Romania zdecydowało się odciąć od poleceń Ponty i zagłosować za wotum zaufania dla nowego gabinetu. Sam Ponta, który od pewnego czasu był na fali wznoszącej i liczył na przejęcie kontroli nad swoją dawną partią PSD, musi teraz walczyć o utrzymanie.

Jest rzeczą oczywistą, że w obecnych warunkach parlamentarnych, rząd nie dysponuje stabilną większością, potrzebną do spokojnego i wygodnego przeprowadzania własnych projektów. Zwłaszcza, że część ugrupowań partyjnych liczy ciągle na przedwczesne wybory, ewentualnie połączenie ich z czerwcowymi wyborami samorządowymi. Gorący okres w rumuńskiej polityce nie zakończył się więc wraz z wyborem nowego premiera.

Najważniejsze zadania jakie nakreślił Orban na najbliższą przyszłość, to odblokowanie inwestycji publicznych, poprawa ustawodawstwa w wymiarze sprawiedliwości, nowelizacja bieżącego i przygotowanie przyszłorocznego budżetu oraz sprawne przeprowadzenie listopadowych wyborów prezydenckich. Ich wynik jest już chyba przesądzony i jedyne, co może zastanawiać, to pytanie, czy Klaus Iohannis wygra już w pierwszej turze, czy potrzebna będzie dogrywka i z kim ewentualnie przyszłoby mu się w niej zmierzyć? Całkiem możliwe, że odwołana premier Dancila nie zdobędzie nawet drugiego miejsca w prezydenckim wyścigu.

Orbanowi i Iohannisowi udało się już desygnować nowych rumuńskich kandydatów do objęcia teki komisarza transportu Unii Europejskiej. Z zaproponowanych przez premiera i prezydenta europarlamentarzystów: Sigfrieda Muresana oraz Adiny Valean, przewodnicząca Komisji Europejskiej – Ursula van der Leyen wybrała już tę drugą.

Po wstępnych przeglądach w ministerstwach, Orban alarmuje, że poprzednicy pozostawili ogromną dziurę w budżecie w wielu sektorach, w szczególności ubezpieczeń społecznych i służbie zdrowia. Rozpoczęto również szumną medialnie operację rekonstrukcji w ministerstwach i agendach rządowych, odwołując z wysokich funkcji dzieci starych działaczy PSD i ALDE, a także zapowiadając zmiany na stanowiskach prefektów i wiceprefektów.

Nie należy się spodziewać radykalnych zmian w kierunkach polityki międzynarodowej. Premier Orban zapowiedział już pierwsze oficjalne wizyty zagraniczne. Najpierw pojedzie do Kiszyniowa, następnie do Brukseli.