Rozmowa z Rzecznikiem Prasowym Komendanta Głównego PSP na temat pożaru Biebrzańskiego Parku Narodowego i suszy

Rozmowa z rzecznikiem prasowym Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej st. kpt. mgr Krzysztofem Batorskim.

Rozmowę przeprowadziła Aneta Płócieniak

 

fot. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku

Podsumowanie:

  • Bez zmiany mentalności ludzi nie uda się powstrzymać plagi wypalania traw, najprawdopodobniejszej przyczyny pożaru.
  • Kara za nielegalne wypalanie traw to 5000 zł, za spowodowanie pożaru można trafić do więzienia na 10, a jeśli śmierć poniesie człowiek – na 12 lat.
  • W akcji gaśniczej w Biebrzańskim Parku Narodowym bierze udział około 500 strażaków, 6 samolotów gaśniczych i 2 helikoptery.
  • Mimo ogromnego deficytu wody, w tym roku liczba pożarów jest na razie porównywalna z rokiem poprzednim.
  • Marzec i kwiecień to miesiące, w których w Polsce zawsze wzrasta liczba pożarów traw i lasów.

 

Jest to najtrudniejsza sytuacja od 150 lat i to nie tylko w naszym kraju, ale i całej Europie

 

Jak walczyć z nielegalnym wypalaniem traw, które jest uznawane za najbardziej prawdopodobną przyczynę pożaru W BPN? Dlaczego ten problem od lat pozostaje nierozwiązany? Jakie działania w tym zakresie może wprowadzić rząd i jednostki samorządu terytorialnego?

W tej mierze najistotniejsza kwestią jest z pewnością edukacja i zmiana mentalności u ludzi. Możemy wprowadzać sankcje materialne, sankcje karne, zamykać sprawców podpaleń w więzieniu więzienia. Niestety, jeżeli nie zmienimy mentalności, to się nie zmieni. Bo o ile młodzież, dzieci mają jeszcze taką mocną świadomość i wrażliwość przyrodniczą, o tyle wśród starszego pokolenia często pokutuje niestety przekonanie, że palenie traw użyźnia glebę, choć oczywiście wiemy, że wypalanie traw niszczy nie tylko glebę, ale także wszystko, co na niej rośnie. To tutaj widziałbym główny wzorzec do postępowania: po prostu edukacja społeczeństwa.

 

Jeżeli system edukacji okazuję się niewystarczający, może należy rozważyć podniesienie kar. Ile wynosi mandat w takiej sytuacji?

Jeżeli ktoś wypala trawę, i nie ma to znaczenia, czy jest to park narodowy czy prywatna działka, policja może nałożyć do 5 000 złotych mandatu, natomiast jeśli to wypalanie trawy spowoduje pożar, którego skutkiem może być narażenie życia lub zdrowia wielu osób albo utrata mienia o dużej wartości, taka osoba może być skazana na 10 lat pozbawienia wolności, a jeśli pożar spowoduje śmierć człowieka – nawet do 12 lat więzienia.

 

Czy w Polsce często zapadają tak surowe wyroki? Raczej się o nich nie słyszy?

Cóż, ja mogę tylko mówić o naszych działaniach strażackich, potem oczywiście postępowanie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury i my nie mamy danych, ile zapada wyroków skazujących. Z pewnością trudno jest udowodnić, że na pewno akurat ta konkretna osoba dokonała podpalenia. Musielibyśmy taką osobę złapać na gorącym uczynku albo musiałaby być np. sfilmowana przez kamerę umieszczoną przez leśników w lesie. 

 

Czy pożar BPN należy wiązać ze zmianami klimatycznymi? W Polsce od dłuższego czasu trwa susza. Tegoroczna z pewnością spowoduje więcej pożarów. Czy Straż Pożarna jest przygotowana na tę sytuację?

Niewątpliwie musimy być czujni, bo tak jak pani powiedziała, hydrolodzy przed tym ostrzegają. Ja nawet słyszałem, że jest to najtrudniejsza sytuacja od 150 lat i to nie tylko w naszym kraju, ale i całej Europie. Po prostu mamy deficyt wodny. Zima była bezśnieżna, nie mamy wody roztopowej. Od ponad miesiąca w wielu rejonach naszego kraju nie spadła nawet jedna kropla deszczu, więc to powoduje, że rzeczywiście zagraża nam susza. Natomiast my jako Państwowa Straż Pożarna jesteśmy przygotowani na takie działania i tak naprawdę, jeśli chodzi o liczbę pożarów, to na razie jest ona porównywalna do roku 2019. Niemniej jednak marzec, kwiecień to są zawsze miesiące, kiedy mocno wzrasta liczba pożarów traw i lasów.

 

Ilu strażaków i zastępów Straży Pożarnej było zaangażowanych w walkę z ogniem w Biebrzańskim Parku Narodowym?

W tej chwili tam na miejscu jest 500 strażaków OSP i PSP. Tylko pamiętajmy: oni wchodzą oczywiście rotacyjnie. Nie wszyscy działają na raz, bo nawet nie ma takiej możliwości ze względu na skomplikowane ukształtowanie terenu: bagna, trzcinowiska i torfowiska, więc na froncie pożaru działa 250 strażaków. Pozostali czekają na zmianę. Ale około 500 strażaków jest na miejscu.

 

W związku z utrudnionym dostęp do miejsca pożaru korzystacie z samolotów i helikopterów?

Lasy Państwowe udostępniły 5 samolotów typu dromader* i generalnie dzięki nim mamy „atak z powietrza” na ten pożar. Każdy z nich może jednorazowo zrzucić 1700 litrów wody, więc oni nas wspierają. Także samoloty i śmigłowiec Straży Granicznej wykonują loty obserwacyjne i przekazują koordynaty pilotom, żeby wiedzieli gdzie zrzucić wodę.

 

*ostatecznie w akcji brało udział 6 samolotów typu dromader i 2 helikoptery. Przyp. Forum Ekonomiczne