Rośnie liczba migrantów przybywających do Hiszpanii

Izabela Niedziałek

Południowa granica Hiszpanii była do tej pory trzecią najbardziej popularną drogą przekraczaną od strony Morza Śródziemnego przez imigrantów i uchodźców z Afryki, którzy chcieli dostać się na Stary Kontynent. Tylko w zeszłym roku liczba migrantów przypływających na Półwysep Iberyjski drogą morską wzrosła trzykrotnie, a w stosunku do właśnie 2017 roku, w roku w bieżącym poziom nieregulowanej migracji podwoił się.

Podczas gdy popularność drogi morskiej stale rośnie, a w 2018 roku zwiększyła się o bagatela 196%, przekraczanie granicy lądem przez Ceutę i Melillę wzrosła jedynie o 4 %.  Coraz częściej mówi się, że to właśnie droga przez Hiszpanię jest w tym momencie głównym szlakiem migracyjny, a pod względem miesięcznego napływu imigrantów docierających drogą morską przewyższa Włochy i Grecję.[1]

Od stycznia do końca września Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało 41 594 nielegalnych przekroczeń granicy Hiszpanii. Liczba napływających osób jest tak wysoka, że przewyższyła nawet historyczną rekordową z 2006 roku, kiedy to do Hiszpanii wkroczyło 41 180. Dla uściślenia należy dodać, że zarejestrowana liczba odnosi się jedynie do migrantów, którzy przypłynęli łodziami do południowej części półwyspu Iberyjskiego. [2] Według danych Frontexu tak zwany migracyjny szlak zachodniośródziemnomorski jest „bramą do Europy” w szczególności dla ludności napływającej z Algierii, Maroka (prawie 40%) oraz Gwinei i Mali[3]. W tym roku, podobnie jak w latach ubiegłych, okres szczególnego nasilenia fali migracji w tej części Europy przypadł na czerwiec i lipiec, kiedy to tylko w ciągu jednej nocy przypłynęło ponad 1200 nielegalnych migrantów.

Co doprowadziło do zwiększenia przepływu migrantów właśnie w tej części Europy? Można wymienić kilka głównych czynników. Jeden z nich jest przeludnienie się obozów, w których przebywają uchodźcy w północnej części Maroka. Brak miejsca i złe warunki do życia zmuszają ludzi do szybszego opuszczania ośrodków dla uchodźców. Poza tym wpływ na wzmożoną migrację w ostatnim czasie ma także stale pogarszająca się sytuacja polityczna w Maroku. W szczególności chodzi o konflikt w regionie Rif na północy państwa, gdzie w lipcu doszło do protestów antyrządowych. Dla utrzymania porządku i stłumienia demonstracji marokańska policja wysłała wsparcie na terytorium konfliktu, przez co ograniczono kontrole na granicach.

Nowa polityka państw Unii Europejskiej także przyczyniła się do wzrostu poziomu nieregulowanej migracji na Półwyspie Iberyjskim. W szczególności chodzi tu o porozumienie podpisane z Turcja w marcu 2016 roku, w wyniku którego liczba osób przybywających dziennie do Grecji spadła z 10000 do zaledwie 84. Warto też wspomnieć o zawartej w 2017 roku umowie Włoch z Libią, w ramach której Włosi zgodzili się wyszkolić i wyposażyć libijską straż graniczną w zamian za wzmocnienie przez rząd tego kraju walki z nielegalnym handlem ludźmi. Wynikiem porozumienia jest odsyłanie Libijczyków z powrotem do Afryki.

Oprócz wszystkich czynników zewnętrznych, wpływ na zwiększenie migracji drogą morską i wzrost liczby uchodźców w Andaluzji miało także wzmocnienie granicy we wspomnianych już wcześniej Ceucie i Mellili. Rząd hiszpański zdecydował się na wysłanie większej liczby strażników do swoich enklaw na terenie Maroka oraz podwyższenie otaczających ich ogrodzeń.

Konsekwencją tej zmiany szlaków migracyjnych jest między innymi wzrost zarejestrowanych zgonów wśród uchodźców usiłujących dostać się do Europy na łodziach. Bardzo często zasilanych przez przestarzale silniki z prostych lodzi rybackich lub po prostu nieprzystosowanych do tego typu podroży. Zwykle przewozem ludności zajmują się osoby, które nie mają podstawowej wiedzy o morzu i żegludze. Według oficjalnych danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, w samym 2018 roku na szlaku zachodniośrodziemnomorskim zmarło 678 osób, z czego rekordowym miesiącem był listopad, kiedy zarejestrowano 113 zgonów.  Dla porównania – na tym samym szlaku w 2017 roku odnotowano 208 takich przypadków. [4]Warto wspomnieć, że te dane nie uwzględniają osób zagonionych, do tej pory nieodnalezionych.

Jak na tę sytuację reaguje rząd Hiszpanii? Przede wszystkim nowy gabinet Pedro Sancheza, utworzony w czerwcu tego roku, kontynuuje prowadzenie liberalnej polityki migracyjnej. Hiszpania opiera jednak swoje decyzje przez wzgląd na współpracę z Unią Europejską w zakresie pomocy imigrantom. Od państw członkowskich wymaga się solidarności i zrozumienia. Sanchez wobec Komisji Europejskiej zobowiązał się przyjmować do Hiszpanii większą liczbę imigrantów, w zamian otrzymał środki w wysokości ponad 25 milionów euro. Ponadto premier Hiszpanii w lipcu tego roku podpisał z prezydentem Francji – Emmanuelem Macronem, a w sierpniu z niemiecką kanclerz Angelą Merkel strategię dotyczącą wspólnej wizji polityki UE wobec kryzysu migracyjnego.

Polityka otwartych drzwi do tej pory była powszechnie akceptowana wśród społeczeństwa hiszpańskiego, jednak tak silny wzrost migracji i brak funduszy na integrację oraz pomoc imigrantom może wkrótce doprowadzić do zwiększenia się krytyki wobec tak prowadzonej polityki migracyjnej i wzrostu niezadowolenia ze strony obywateli. A ci mają już na głowie skutki kryzysu gospodarczego, z którym Półwysep Iberyjski próbuje się uporać od dłuższego czasu.

[1] https://elpais.com/politica/2018/07/17/actualidad/1531855916_995446.html

[2] https://elpais.com/politica/2018/10/03/actualidad/1538568850_790110.html

[3] https://frontex.europa.eu/along-eu-borders/migratory-routes/western-mediterranean-route/

[4] https://missingmigrants.iom.int/region/mediterranean?migrant_route%5B%5D=1378