Regiony w działaniu. Jak mądrze inwestować w rozwój

Pierwszego dnia Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju miała miejsce inauguracja XIII Forum Regionów. Konferencję otworzyła dyskusja pt. Regiony w działaniu: jak mądrze inwestować w rozwój?, którą patronatem objęło Województwo Małopolskie – Główny Partner Forum Regionów. Dyskutanci wspólnie zastanowili się, co zrobić, aby przyspieszyć rozwój gospodarczy regionu, jak ukierunkować środki z funduszy Unii Europejskiej, by mądrze wzmocnić jego rozwój i poprawić pozycję w międzynarodowych rankingach atrakcyjności inwestycyjnej.

Debatę poprowadził Artur Osiecki, dziennikarz ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Rozpoczął ją od nakreślenia wizji rozwoju kraju, która jak sam przyznał, rzutuje później na poszczególne województwa. Przypomniał, że poprzedni polski rząd preferował model dyfuzyjno-polaryzacyjny, natomiast obecny stawia na rozwój zrównoważony. O zabranie głosu jako pierwszy został poproszony Artur Soboń, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.  Odniósł się on do kwestii poruszonej na wstępie. – Ten model, który polegał na koncentracji rozwoju w dużych ośrodkach miejskich, jest oczywiście kuszący (…) z jednego prostego powodu. Stosunkowo szybko przynosi efekty. Im większa koncentracja różnego rodzaju usług, kapitału, ludności i produkcji, tym łatwiej przy wsparciu środkami publicznymi o efekt. Wyraził przy tym głębokie zaniepokojenie, że w związku z przyjętymi wcześniej rozwiązaniami urosły dysproporcje nie tylko między regionami, a i w nich samych. Następnie wyjaśnił, jak należy rozumieć model przyjęty obecnie. – Rozwój zrównoważony nie oznacza dokładnie identycznego rozwoju w różnych regionach, bo one mają swoją specjalizację i specyfikę. (…) Chodzi o skierowanie różnych narzędzi po to, aby wykorzystać wszystkie wewnętrzne potencjały, które w poszczególnych miejscach są, nie ma takiego miejsca w Polsce, które takiego by nie miało. Przy dobrej współpracy pomiędzy samymi samorządami, przedsiębiorcami i rządem, można znaleźć właściwą drogę dla każdej z nawet najmniejszych miejscowości w Polsce.

Następnie do dyskusji włączyli się goście zagraniczni. Guoda Burokienė, przewodnicząca Komitetu ds. Administracji Państwowej i Polityki Regionalnej litewskiego parlamentu, opowiedziała, że w jej ojczyźnie władze starają się sprawić, by ludzie wrócili do regionów. Służą do tego specjalne programy finansowe, które mają za zadanie zachęcić młode osoby do powrotu z dużych miast. Z zadowoleniem przyznała, że przynosi to już pierwsze efekty, ponieważ w ciągu ostatnich kilku lat na Litwie obserwowany jest trend migracji odwrotnej. Z kolei Marta Curto Grau, Dyrektor Generalna ds. Analiz Ekonomicznych Generalitat de Catalunya, zauważyła, że nie sposób uniknąć szybkiego rozwoju tak wielkich ośrodków jak Barcelona, jednak na terenie jej autonomii istnieje dobrze rozwinięta sieć średnich miast. Przestrzegła przed sytuacją, w której cały region uzależniony jest od ośrodka centralnego. Taki model panuje od wielu lat w Hiszpanii, w Katalonii została podjęta próba naprawy tego. Bela Kakas, przewodniczący zgromadzenia komitatu Csongrád, podkreślił wagę współpracy międzyregionalnej. Posłużył się przykładem swojego województwa, które na przestrzeni lat wypracowało świetny model współpracy z regionami z Serbii i Rumunii. Stwierdził, że nauczyli się wspólnie myśleć i planować. Wspomniał, że na terytorium Wojwodiny w północnej Serbii mieszka duża mniejszość węgierska, w której wspierana jest przedsiębiorczość rodzinna.

W kolejnej części dyskusji prowadzący skierował swoje pytanie do marszałka województwa małopolskiego, Witolda Kozłowskiego. Dotyczyło ono poruszanej już kwestii decentralizacji i tego, czy dzisiaj można jednoznacznie stwierdzić, że ta idea sprawdziła się. Odpowiedział, że jego wyobrażenie o rozwoju jest całkowicie odmienne od polaryzacyjno-dyfuzyjnego, które nie zdało egzaminu nie tylko w Małopolsce, ale także nigdzie indziej. Wspomniał, że w przeszłości została podjęta próba podziału jego województwa na subregiony. – One były stworzone administracyjnie. (…) To były jednostki trochę niższe niż wspólnota małopolska, które miały przechwytywać rozwój metropolii krakowskiej. Jak wszyscy wiemy, nie odniosło to żadnego pozytywnego skutku. Oznajmił, że w sprawie planowanej strategii najwięcej do powiedzenia mają samorządowcy, którzy znają rzeczywiste potrzeby lokalnych społeczności. Przedstawił również, co dla niego obecnie stanowi priorytet. – Kierowanie rozwoju do małych wspólnot, zaczynając od sołectw, poprzez wspólnoty gminne i miejskie, kończąc na takich metropoliach jak Kraków, na którego dynamicznym rozwoju bardzo nam zależy. Jego zdaniem nie może dochodzić do sytuacji, w której tworzy się podział na tereny ważniejsze i te o mniejszym znaczeniu. – Zależy nam na zrównoważonym rozwoju wszystkich mieszkańców, musi on do nich dotrzeć niezależnie od tego, jakie tereny zamieszkują.

Andrzej Maciejewski, Przewodniczący Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej w Sejmie podzielił się uwagą, że nie można mówić o zrównoważonym rozwoju, jeśli nie wszyscy mają równy start. – Powinniśmy dążyć nie do systemu zrównoważonego rozwoju, a do systemu szycia na miarę potrzeb i możliwości danego regionu. Zwrócił uwagę, że ważnym elementem są inwestycje centralne. – Bez wątpienia Centralny Port Komunikacyjny będzie jednym z takich elementów, który jest dużym strzałem finansowym, inwestycyjnym i gospodarczym. Będzie kompletnie inaczej też sytuował poszczególne regiony. Podzielił się także swoimi spostrzeżeniami z pracy w parlamencie. Z jego doświadczeń wynika, że istotą decentralizacji nie są ani województwa, ani nawet nie powiaty, tylko gminy.

Po wypowiedzi posła moderator zadał pytanie przedstawicielce Katalonii o to, czy w Hiszpanii istnieje mocny trend decentralizacji. W odpowiedzi wskazała ona problem arbitralnego podziału pieniędzy europejskich przez rząd centralny. Powiedziała, że chociażby w jej regionie ciężko jest wytłumaczyć mieszkańcom, że autonomia rozwija się szybko, jednak nie idą za tym odpowiednie wydatki. Był to nawet przedmiot interwencji Komisji Europejskiej, która zwróciła uwagę władzom krajowym, że system finansowania musi ulec zmianie.

Minister Soboń podzielił się spostrzeżeniem, że mimo różnic pomiędzy krajami, z każdej wypowiedzi wybrzmiewa, że prawidłowy rozwój musi opierać się na wcześniej założonej strategii. Stwierdził, że kontrastuje to z przekonaniem, które panowało w Polsce na początku lat 90., gdy liderzy transformacji mówili o braku potrzeby centralnej organizacji życia gospodarczego. – Wydaje mi się, że dzisiaj wszyscy jesteśmy przekonani, że to jest droga, która z całą pewnością nie prowadzi jakiejkolwiek spójności, tylko do tego, że bogatsi są jeszcze bogatsi, a biedniejsi coraz biedniejsi. Powiedział, że w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju zostały zdefiniowane obszary ważne z punktu widzenia państwa, natomiast w Regionalnych Strategiach Innowacji każdy region określił swoje specjalizacje.

Następnie głos zabrał przewodniczący Maciejewski, który oczekuje aktywnego udziału biznesu w edukacji zawodowej. Uważa także, że w obrębie jednego regionu wskazana jest wspólna budowa, a nie tak jak do tej pory bywało, konkurencja.

Ostatnie pytanie prowadzący skierował do gości z Litwy i Węgier oraz marszałka Kozłowskiego. Poprosił o przedstawienie oczekiwań regionów i miast w kontekście nowej perspektywy. Przewodnicząca Burokienė odpowiedziała, że obecnie w jej ojczyźnie trwa proces zmiany prawa, którego celem jest, by każdy region mógł efektywnie skorzystać ze środków na edukację i transport.

Marszałek Kozłowski zgodził się z posłem Maciejewskim, że regiony w Polsce są zróżnicowane, natomiast w jego przekonaniu sztuka polega na tym, aby umiejętnie wspierać te o mniejszej dynamice wzrostu. Uważa również, że niezbędne okazały się wyspecjalizowane instytucje zarządzające. W jego przekonaniu obecnie należy zastanowić się, jak można przyspieszyć pewne procesy.

Dyskusję trafnie podsumował gość z Węgier stwierdzeniem, że wielką odpowiedzialnością władz jest niedawanie ludziom ryb, tylko siatki. Podkreślił, jak ważną rolę dla prawidłowego rozwoju danego obszaru pełni dobry kontakt samorządowców z przedsiębiorcami. Mówił również o delegowaniu kompetencji do niższych szczebli. Na Węgrzech do obowiązków organu, którego jest przewodniczącym, odpowiednika polskiego sejmiku województwa, należy jedynie planowanie przestrzenne i podział środków.