Wojciech Pawlus

Ostatnie dwa tygodnie dostarczyły dramatycznych i emocjonujących wydarzeń w europejskiej dyplomacji. Na początku marca brytyjska policja odnalazła na ulicznej ławce w Salisbury mężczyznę w wieku emerytalnym oraz młodą kobietę, znajdujących się w stanie krytycznym. Udzielający im pomocy funkcjonariusz wkrótce po interwencji również zachorował.

Rozwijające się śledztwo wykazało, że winny całemu zajściu był gaz trujący radzieckiego pochodzenia typu Nowiczok. Ofiarą okazał się były agent wywiadu wojskowego GRU Siergiej Skripal i jego córka. Według szacunków brytyjskich służb kontakt ze środkiem trującym mogło mieć nawet 131 osób, a proces odkażania musiało przejść ponad 500. Władze brytyjskie uznały to za atak na swój kraj i obywateli, oskarżając o niego Rosję, która oczywiście zaprzeczyła udziałowi w całym zajściu. To dyplomatyczne spięcie nakręciło spiralę wzajemnych sankcji i ochłodziło stosunki między Londynem a Moskwą do poziomu przypominającego czasy Zimnej Wojny. Czy sprawa Skripala zmienia jednak zasadniczo optykę tych relacji i czy mówi nam coś nowego o europejskim systemie bezpieczeństwa? Bynajmniej.

Wielka Brytania jest w Europie czempionem jeśli chodzi o krytykę Rosji i dotrzymywanie tradycyjnego, zachodniego, kursu polityki wobec Moskwy. Wynika to ze specyficznych uwarunkowań, które wykształciły się przez lata relacji między tymi państwami lub ściślej – ich braku. Brytyjczycy mieli zazwyczaj dobre układy z Rosją carską, z którą zwłaszcza pod koniec istnienia caratu wiązały ją koneksje dynastyczne. Imperium brytyjskie udzieliło również wsparcia koalicji tak zwanych „Białych” w czasie Rosyjskiej Wojny Domowej, od samego początku zachowując ogromną nieufność wobec bolszewików i Rosji Radzieckiej. Ta druga widziała w Londynie stolicę klasycznie kapitalistycznego państwa, takiego właśnie, które Marks obalał w swoich teoriach. Po okresie ambiwalentnego międzywojnia i sojuszu z konieczności w czasie II Wojny Światowej, Londyn z determinacją przystąpił do Zimnej Wojny jako wróg Moskwy, a polityka Brytyjczyków wobec ZSRR odpowiadała tej amerykańskiej. Popchnęła również Zjednoczone Królestwo do wypracowania własnego potencjału nuklearnego. Stan ten nie zmienił się specjalnie kiedy ZSRR upadł. Rządzący do 1997 roku Konserwatyści mieli duży wkład w rozmontowanie Paktu Warszawskiego i wyłączenie Europy Centralnej z rosyjskiej strefy wpływów. W okresach rządów lewicowej Partii Pracy retoryka wobec Moskwy łagodniała, ale nigdy na tyle by zmienić narodową strategię.

W XXI wieku relacje brytyjsko-rosyjskie pozostają symboliczne. W 2016 roku Rosja była dopiero w trzeciej dziesiątce partnerów handlowych Wielkiej Brytanii. Newralgicznym elementem gospodarczej układanki jest Londyn, który staje się celem emigracji wielu rosyjskich dysydentów oraz miejscem, gdzie bogaci rosyjscy przedsiębiorcy lokują swój kapitał w drogich nieruchomościach. Sektor nieruchomości, firmy ubezpieczeniowe i finansowe to wobec tego jedyne gałęzie gospodarki, które mogą zanotować wyraźne straty w przypadku poważnego konfliktu dyplomatycznego z Moskwą. Ze strategicznego punktu widzenia konsekwencje dla Londynu są jednak symboliczne. W takim kontekście należy rozumieć gotowość Downing Street do zdecydowanego zaostrzenia kursu wobec Rosji.

Reakcja gabinetu Theresy May na „aferę Skripala” to wydalenie rosyjskiego korpusu dyplomatycznego, sankcje polityczne wobec nadchodzącego mundialu w Rosji, warunkowe zamrożenie środków finansowych państwa rosyjskiego, wzmożona kontrola bezpieczeństwa i celna na połączeniach z Rosją oraz wreszcie odwołanie wszelkich kontaktów na wysokim szczeblu. Brytyjczycy mogli sobie pozwolić na tak radykalne kroki ze względu na brak tradycyjnych powiązań kulturowo-gospodarczych z Moskwą, które istnieją np. w przypadku Grecji, Włoch, czy nawet Niemiec. Już wcześniej, w przypadku rozlokowania wojsk NATO w Europie Środkowo-Wschodniej, Wielka Brytania nie miała wyraźnych oporów w działaniach mogących zostać uznanymi za antyrosyjskie. Mało tego, Londyn nawoływał do zwiększenia sankcji UE na Rosję po aneksji Krymu i działaniach militarnych w Donbasie.

Podczas odbywającego się w tym tygodniu szczytu Unii Europejskiej, Theresie May udało się przekonać unijnych przywódców do uznania Rosji za najprawdopodobniejszego sprawcę zajść w Salisbury. Wychodzącemu z Unii państwu raczej nie uda się jednak namówić jej członków do żadnych innych działań. W kontekście relacji brytyjsko-rosyjskich Brexit jest zdecydowanym zwycięstwem Moskwy. Izoluje on Wielką Brytanię i sprawia, że liczy się ona mniej w europejskim systemie bezpieczeństwa. Podobnie jak w przypadku ostatnich wyborów w USA, istnieją podejrzenia, że wywiad rosyjski wpływał na wyniki brytyjskiego referendum.

W tym kontekście przypadek Skripala rysuje się jedynie jako kolejny epizod na długiej linii historycznych starć między Londynem a Moskwą. W 2006 roku Rosjanie zamordowali w Londynie innego swojego byłego agenta, Aleksandra Litwinienkę, podając mu polon w skażonej herbacie. W latach 80-tych Brytyjczycy również wydalali, radzieckich wówczas, dyplomatów. Zamach na Skripala różnił się od poprzednich starć jednak tym, że naraził na śmierć niewinnych obywateli brytyjskich. To dlatego ministrowie brytyjskiego rządu wręcz wylewali z siebie nienawiść do Moskwy. Minister spraw zagranicznych Boris Johnson uznał rosyjski mundial za imprezę porównywalną do nazistowskich igrzysk olimpijskich z 1936 roku, zaś minister obrony Gavin Williamson po prostu kazał Rosji „się zamknąć”. Choć determinacja Londynu w obronie swojego kraju i zachodnich wartości jest godna pochwały, to należy zadać również pytanie, czy nie przejawia się jako pewien akt desperacji. Wielka Brytania uważa się, tak jak Rosja, za mocarstwo i chce występować wobec Rosji z pozycji siły. Jest jednak osłabiona politycznie na forum europejskim, a jej wroga postawa wobec Moskwy nie znajduje odzwierciedlenia wśród głównych graczy UE. Być może inwestując w Brexit prezydent Władimir Putin liczył właśnie na taki obrót rzeczy.

Czytaj dalej:

http://www.bbc.com/news/uk-43315636

http://www.bbc.com/news/uk-43318103

http://westminster-russia.org.uk/official-uk-russia-trade-figures-2015-2016/