Przełom w amerykańsko-chińskiej wojnie handlowej?

Grażyna Śleszyńska

Długo wyczekiwana umowa handlowa pomiędzy USA i Chinami ujrzała światło dzienne. Porozumienie podpisane 15 stycznia wieńczy pierwszą rundę wielomiesięcznych negocjacji. Bilans wydaje się korzystny dla Donalda Trumpa, ale tylko pozornie, bo kluczowe kwestie sporne zostały odsunięte w czasie. Co do tych, które rozstrzygnięto, istnieją obawy, że zostały potraktowane zbyt ogólnikowo, co może rodzić trudności natury interpretacyjnej, a w konsekwencji blokować implementację.

Kontyngent importowy i sukces sektora rolno-spożywczego

Zmiany korzystne dla amerykańskiego sektora usług finansowych, w tym emitentów papierów wartościowych, banków, funduszy kapitałowych, towarzystw ubezpieczeniowych, zostały zapoczątkowane już ponad dwa lata temu. W geście dobrej woli wobec administracji prezydenta Trumpa. Umowa handlowa potwierdza wszystko, co jest obecnie w toku, dodając do tego ułatwienia dla amerykańskich operatorów płatności elektronicznych. Mastercard i American Express mają otwartą drogę do wystąpienia o wydanie licencji, co jednak nie oznacza, że automatycznie je dostaną. A nawet gdyby dostały, to chiński rynek e-commerce jest zdominowany przez rodzimych operatorów transakcji.

Ochrona własności intelektualnej

Kradzież własności intelektualnej była jednym z głównych powodów konfrontacji z Chinami. Amerykańskie firmy od dawna narzekały, że aby prowadzić działalność w Chinach, musiały dzielić się cennymi technologiami. W tym kontekście należy odnotować zobowiązanie strony chińskiej do (1) ochrony informacji poufnych o statusie tajemnicy handlowej, które narażone są na ataki hakerskie, (2) ukrócenia praktyki przymusowego transferu technologii oraz (3) wstrzymania działań zmierzających do akwizycji lub inwestowania w amerykańskie technologie w branżach objętych planem Made in China 2025.

 

Transparentna polityka kursu walutowego

Donald Trump od dawna beształ Pekin za manipulowanie kursem walutowym dla utrzymania przewagi konkurencyjnej w eksporcie. W myśl zawartego porozumienia Chiny powstrzymają się od sięgania po instrumenty dewaluacji oraz zmasowanej, celowanej interwencji na rynkach walutowych. Te same obietnice były już czynione na szczytach G20 i wobec IMF. Tym razem, aby dać próbkę dobrej wiary, Chiny zgodziły się ujawnić swoje rezerwy walutowe oraz kwartalne dane na temat importu towarów i usług.

Bez porozumienia w sprawie cyberbezpieczeństwa i subsydiów

Umowa pomija milczeniem dwie istotne kwestie: cyberbezpieczeństwo, w tym zwłaszcza przechowywanie danych oraz subsydiowanie przez rząd w Pekinie uprzywilejowanych gałęzi przemysłu. Stany Zjednoczone od dawna protestowały przeciwko stosowaniu przez Chiny nieuczciwej konkurencji poprzez udzielanie hojnej pomocy publicznej w kluczowych branżach przemysłu. Rozmowa na ten temat toczy się też na forum WTO.

Wielki nieobecny

Nie należy spodziewać się zmniejszenia presji USA na Huawei, który stał się symbolem wojny handlowej. Rozczarowania nie kryje zarząd koncernu i rząd w Pekinie, który zarzuca Trumpowi, że uczynił chińskiego giganta telekomunikacyjnego swoim zakładnikiem i prowadzi przeciw niemu zmasowaną akcję propagandową na forum międzynarodowym. Waszyngton replikuje, że tam, gdzie w grę wchodzi szpiegostwo, nie ma miejsca na negocjacje, czyniąc tym samym wyraźne rozgraniczenie między bezpieczeństwem narodowym a handlem.

Taryfy celne bez zmian

Umowa nie zawiera harmonogramu redukcji taryf celnych. Szacuje się, że średnie taryfy po obu stronach są nadal o około 20% wyższe w porównaniu z poziomem sprzed wojny handlowej. W mocy pozostaną, przynajmniej do czasu drugiej rundy negocjacji, amerykańskie taryfy na szacowany na 360 miliardów USD import z Chin. Oznacza to, że firmy i konsumenci nadal płacą więcej. Przypuszczalnie administracja Trumpa celowo pozostawiła tę kwestię w zawieszeniu, żeby mieć czym postraszyć, w razie gdyby Pekin nie dotrzymał swoich zobowiązań.

Czy Chiny będą przestrzegały swoich zobowiązań?

W razie wystąpienia kwestii spornych umowy handlowe przewidują zazwyczaj procedurę arbitrażu. USA i Chiny postanowiły nie angażować stron trzecich, wybierając rozwiązanie polegające na stworzeniu dwustronnego i dwuinstancyjnego (z możliwością odwołania) mechanizmu analizy i rozstrzygania sporów. W przypadku gdy nie uda się zażegnać sporu w drodze porozumienia, zastosowanie znajdą taryfy celne, z zastrzeżeniem, że druga strona nie podejmie działań odwetowych w postaci narzucenia własnych taryf.

Lepsze to niż nic 

W wojnie handlowej ucierpiały gospodarki obu krajów. Mimo obaw, że w wielu punktach jego zapisy pozostaną martwą literą, porozumienie wysyła dobry sygnał i przywraca wyczerpany kredyt zaufania w stosunkach dwustronnych. A kroplówka w postaci zgody Chin na potężny kontyngent importowy z USA doraźnie „odkarmi” amerykańskie rolnictwo i sektor przemysłowy.