Przeciwko propagandzie: jak zapobiegać tworzeniu fałszywej rzeczywistości w mediach i Internecie

W ramach X Forum Europa – Ukraina odbyła się również dyskusja poświęcona kwestiom związanym z wojną informacyjną, która toczy się w mediach i Internecie. Zjawisko to ma zasięg o wiele szerszy, niż działania zbrojne na Donbasie, jest równocześnie wysoce destrukcyjnym, choć w innym wymiarze.

Choć wykorzystanie propagandy w związku z toczącym się konfliktem zbrojnym nie jest niczym nowym, to rozwój mediów, w tym zwłaszcza mediów w Internecie oraz społecznościowych stworzył nieznane dotąd możliwości oddziaływania w sferze informacyjnej na społeczeństwo nie tylko przeciwnika, ale także jego aktualnych i/lub potencjalnych sojuszników. Przy pomocy internetowych „farm trolli”, manipulowania prawdziwymi informacjami lub dzięki rozpowszechnianiu fałszywych można w sposób istotny wpływać na nastroje milionów odbiorców daleko od własnych granic, korzystając z możliwości przekazu, jakie dają współczesne media.

Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że Federacja Rosyjska tworząc instrumenty wpływu takie jak telewizja „Russia Today”, przygotowywała się na ewentualność podjęcia walki informacyjnej na bardzo długo przed aneksją Krymu i początkiem wojny na Donbasie. Z kolei kraje Europy Zachodniej dopiero uczą się reagowania na podobne działania, nie zawsze zresztą dostrzegając charakter i złożoność problemu.

Gościem specjalnym panelu dyskusyjnego poświęconego przeciwdziałaniu propagandzie był były premier Litwy, Andrius Kubilius. Stwierdził, że Rosja ma o wiele większe możliwości szybkiego działania, jako że decyzje podejmowane są tam w sposób wysoce scentralizowany – dotyczy to także działań w sferze informacyjnej. „Musimy być dużo sprawniejsi w sferze reagowania na ataki informacyjne w Internecie” – zaznaczył Andrius Kubilius. Zwrócił również uwagę na konieczność wspierania Ukrainy w konflikcie z Rosją, także na polu informacyjnym, jako że „Rosja próbuje przekonać świat, że Ukraina jest na skraju upadku (failed state), bez szans na reformy czy pozytywne zmiany”.

Z kolei prof. Andreas Umland zauważył, że działalność rosyjskiej propagandy jest mocno związana z rosyjską kulturą polityczną, a u jej podstaw leży przekonanie o konflikcie jako głównej sile napędowej funkcjonowania cywilizacji, co sprawia, że polityka rosyjska wygląda w taki właśnie sposób. „Tworzy to poważne zagrożenie, jako że Rosja jest mocarstwem nuklearnym – i musimy sobie z tym zagrożeniem poradzić” – powiedział prof. Umland.

Zdaniem dr Adama Lelonka, w sferze walki informacyjnej mamy do czynienia z „propagandą sukcesu” i po stronie polskiej i po ukraińskiej. Państwa nie są w stanie identyfikować zagrożeń płynących z Rosji także w tym obszarze, a wiele wydarzeń naukowych i innych nie ma przełożenia na funkcjonowanie struktur państwowych. Brakuje też partnerstwa pomiędzy sektorem rządowym i organizacjami pozarządowymi. Warto jednak podjąć działania na rzecz budowy takich mechanizmów, jako że trzeci sektor często szybciej organizuje i reaguje na pewne zagrożenia. Działania te są konieczne, jako że Rosja szybko adaptuje się do nowych form działania, a zdarza się, że media w Polsce i na Ukrainie pojawiają się rosyjskie „wrzutki”, czyli fałszywe informacje dotyczące konfliktu na Donbasie i innych sfer związanych z obszarami, którymi zainteresowana jest Rosja. Dotyczy to zwłaszcza kwestii relacji polsko-ukraińskich, gdzie Moskwa skutecznie wykorzystuje spory na tle historycznym.

Zdaniem Mateo Cazzulaniego, ludzie wierzą w propagandę dlatego, że nie są zadowoleni z sytuacji w jakiej się znajdują: brak pracy i problemy społeczne powodują wzrost nastrojów radykalnych. Problem walki informacyjnej dotyczy nie tylko Ukrainy: zaostrzenie sytuacji na Bałkanach to także efekt działań propagandowych, niewykluczone, że inspirowanych przez Rosję. Kraje zagrożone tego typu działaniami powinny budować lokalne sojusze, tak, by ich głos był bardziej słyszalnym w Brukseli, zwłaszcza wobec zmian na stanowisku prezydenta USA.

Andrzej Klimczak stwierdził, że zaskoczenie polityków rosyjską propagandą jest co najmniej dziwne, jako że specjaliści ds. wschodnich od dawna ostrzegali przed zagrożeniem ze strony Rosji. Działania Rosji w sferze informacyjnej nabierały tempa już po roku 2000, jednak Europa nie chciała widzieć problemu. Było to błędne podejście. Z kolei działania na forum UE ws. przeciwdziałania propagandzie rozpoczęły się dopiero w 2015 roku, ponad 1,5 roku po rozpoczęciu konfliktu na Donbasie. Głównym problemem jest to, że na zachodzie Europy, np. w Niemczech lub we Francji nie ma świadomości istnienia zagrożenia ze strony Moskwy. Także dlatego istnieje potrzeba stworzenia struktur do walki z propagandą, łączącej sektor rządowy, samorządowy i NGO oraz media, których rola w przeciwdziałaniu propagandzie pozostaje niezwykle istotną.

Źródło: PolUkr.net – partner medialny X Forum Europa – Ukraina