Prawo czy dyktat mocarstw? Perspektywy budowy ładu międzynarodowego [RELACJA]

Po rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 roku, a jeszcze bardziej po aneksji Krymu i otwartym udziale Moskwy w walkach na wschodzie Ukrainy i okupacji części Donbasu, zniknęły złudzenia, że międzynarodowe prawo może być skutecznym narzędziem zabezpieczenia i przywrócenia globalnego ładu. Czy jednak świat rządzony przez „najmocniejszych” jest akceptowalną alternatywą? Czy świat skazany jest bezpowrotnie na „dyktat mocarstw” i recydywę najczarniejszych kart historii?

Otwierając dyskusję, redaktor naczelny depo.ua – Andrij Kowalenko postawił dwa, jak się wydaje, fundamentalne pytania, które wyznaczyły swoistą oś debaty: czy prawo międzynarodowe może być instrumentem rozwiązywania konfliktów i zachowania pokoju na świecie oraz czy mamy do czynienia z nowym ładem międzynarodowym?

Szereg trudności w egzekwowania prawa międzynarodowego dostrzegł dr hab. Krzysztof Eckhardt – kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego i Stosunków Międzynarodowych WSPiA Rzeszowskiej Szkoły Wyższej. Podkreślił przede wszystkim konieczność obowiązywania przymusu w prawie międzynarodowym. Bez możliwości realizowania własnych norm, prawo międzynarodowe nie będzie elementem rozstrzygającym. Za prawem winna podążać siła. Konstytucjonalista zwrócił ponadto uwagę na fakt, że prawo międzynarodowe chroni wartości, które nierzadko ze sobą konkurują. Zilustrował to ciekawym przykładem dotyczącym uznania legalności referendum na Krymie. Ukraiński sąd konstytucyjny uznał referendum za nieważne, powołując się na zasadę poszanowania integralności terytorium. W tym samym czasie rosyjski odpowiednik odwołał się do innej zasady wynikającej z prawa międzynarodowego – prawa do samostanowienia i, co oczywiste, uznał wynik referendum za wiążący.

Wątpliwości co do współczesnego obrazu stosunków międzynarodowych nie ma Ilja Ponomarew – prezes firmy Trident Acquisitions. Były członek rosyjskiego parlamentu wyraźnie zaakcentował prymat siły militarnej nad normami prawa międzynarodowego zwłaszcza w kontekście Federacji Rosyjskiej. Ta, pod rządami Władmira Putina, charakteryzuje się instrumentalnym i wybiórczym podejściem do litery prawa. W kontekście Krymu Ponomarew przyznał, że sam jest zwolennikiem prawa narodów do samostanowienia. Jednak jego zdaniem referendum przeprowadzone w trakcie panującej już okupacji półwyspu, było jawnym pogwałceniem wewnętrznego prawa ukraińskiego.

– Jedyna możliwość utrzymania prawa w Europie to siła militarna – podsumował Ponomarew.

O stosunku Federacji Rosyjskiej do norm prawa międzynarodowego mówiła również Kateryna Smagliy – dyrektor Centrum Współpracy Międzynarodowej Akademii Dyplomatycznej przy ukraińskim MSZ. Dostrzegła jednak pewne jasne przykłady wskazujące na to, że prawo może działać skutecznie przeciwko agresywnym działaniom Kremla. Ich przykładem są rozpatrywane przez niderlandzkie sądy sprawy pogwałcenia praw w związku z zestrzeleniem nad Donbasem malezyjskiego samolotu, na pokładzie którego przebywało prawie dwustu obywateli Niderlandów. Innym przykładem wskazanym przez Smagliy jest estońskie ustawodawstwo w przedmiocie cyberbezpieczeństwa, zwiększające efektywność zwalczania elementów rosyjskiej wojny informacyjnej.

– Jesteśmy świadkami kolizji argumentów legalistycznych z rzeczywistością polityczną – stwierdził były ambasador Niemiec na Ukrainie Dietmar Stüdemann.

Niemiecki dyplomata zwrócił uwagę, że polityka podlega nieustannej zmianie i w związku z tym status supermocarstwa nie oznacza wiecznej supremacji. Rosja zaś jawi się jako kolos na glinianych nogach, a jej jedynym instrumentem nacisku jest broń atomowa. Dyskusja dotycząca stosunków międzynarodowych, zdaniem Stüdemanna, powinna opierać się wyłącznie na argumentach, ale przede wszystkim na jasnym artykułowaniu sprzeciwu wobec rosyjskich działań:

– Od tego powinna zaczynać się każda dyskusja z Rosją – zakończył Stüdemann.

Na wyraźny podział w kwestii poszanowania prawa wskazywał wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Zalewski. Jego zdaniem rządy prawa są unikalną koncepcją właściwą jedynie szeroko rozumianej cywilizacji zachodniej. Na przeciwległym biegunie poseł postawił Chiny i Federację Rosyjską. Według niego w tych krajach logiką władzy jest korupcja, która stanowi alternatywę dla rządów prawa. Zwrócił również uwagę na problem rozszerzającej się korupcji i „okrążania” Zachodu:

– Im więcej Rosji i im więcej Chin w świecie, tym mniej rządów prawa – konkludował Zalewski.

Poseł nie pominął również ukraińskiego wątku debaty. To właśnie rozpoczęcie walki z korupcją zapoczątkowane przez ukraińskie władze pchnęło administrację Putina w kierunku rozwiązania siłowego. Dopóki kwitła korupcja na Ukrainie odczuwalny był silny związek z Rosją na tym podłożu. W obliczu ekspansywnej polityki Moskwy i Pekinu w interesie Zachodu leży nie tylko obrona ładu międzynarodowego, ale również front antykorupcyjny.

– Broniąc się przed korupcją, bronimy również prawa międzynarodowego – dodał poseł Zalewski.

Perspektywę praw człowieka w kontekście norm międzynarodowych wprowadził do debaty Quincy Cloet z Visegrad Insight. W jego opinii po aneksji Krymu orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przesunęło się właśnie w stronę osądzania konfliktu na wschodzie Ukrainy. Orzecznictwo trybunału w Strasburgu powinno wyznaczyć ścieżkę prawną dla rozstrzygania spraw pogwałcenia praw. Dotyczy to również samej definicji tego konfliktu. Wciąż bowiem nie wiadomo, czy należy uznawać go za konflikt międzynarodowy. By jednak wdrożyć odpowiednie mechanizmy prawne niezbędna jest szeroko zakrojona współpraca międzynarodowa.