„Prawdziwe lekcje sprzed 75 lat” według Władimira Putina

Na łamach amerykańskiego magazynu „The National Interest” Prezydent Rosji opublikował artykuł na temat przyczyn II wojny światowej. Co oczywiste, opisuje on świat przez pryzmat Moskwy. Jednak tezy zawarte w artykule są tak bardzo niezgodne z prawdą historyczną, że odniósł się do nich dr David Svoboda z czeskiego Instytutu Badania Reżimów Totalitarnych (odpowiednik naszego IPN).

 

 

Dr David Svoboda, Instytut Badania Reżimów Totalitarnych (odpowiednik polskiego IPN), Czechy *

Prezydent Rosji Władimir Putin opublikował na łamach amerykańskiego magazynu „The National Interest” artykuł na temat II wojny światowej. Publikację zatytułowano „The Real Lessons of The 75th Anniversary of World War II” („Prawdziwe lekcje 75. rocznicy II wojny światowej”). Co oczywiste, opisuje on świat przez pryzmat Moskwy, jednak tezy zawarte w artykule są tak bardzo niezgodne z prawdą historyczną, że zmuszają do polemiki.

Nie fetyszyzujmy przestarzałej klęski Niemiec

Historycy często wykazują skłonność do aportowania piłek rzucanych przez innych. Jednak jeśli czasami nie komentuje krytycznie przedmiotu swoich badań, jako osoba żyjąca tu i teraz, tak naprawdę nie będzie niczym więcej niż idiotą, który wygłasza mądrość na zawołanie. Uważam, że to „ludzkie” wprowadzenie jest konieczne, aby pokazać mój sprzeciw wobec fetyszyzacji przestarzałej klęski Niemiec jako kraju, który pomimo strasznych zbrodni, które popełnił, od wielu lat jest wzorem cywilizacji i stabilności demokratycznej – nieosiągalnym dla tych, którzy dzisiaj, ustami Putina, udają zbawiciela cywilizacji, a przy tym popełniali i nadal popełniają przestępstwa porównywalne z hitlerowskimi. Wzniosłe odniesienie do starożytnej winy jednego narodu jest niczym innym jak przebraniem, ale nawet legitymizacją współczesnych zbrodni, i historyk, który je ignoruje, może stać się z idioty nieświadomym wspólnikiem tej zbrodni.

Fałszywe „grzechy” polskiej przedwojennej polityki zagranicznej

Tekst Putina stara się bronić rosyjsko-sowieckiego honoru przed rzekomym spiskiem historycznych oskarżycieli, którzy odmawiają Moskwie roszczenia sobie prawa do określania się mianem wybawicieli, podkreślając cierpienie Polski jako symbol sojuszu z Berlinem. Dlatego znaczna część artykułu poświęcona jest grzechom polskiej przedwojennej polityki zagranicznej, która według niego – szczególnie w odniesieniu do Czechosłowacji – utorowała drogę do „nieuniknionej” wojny światowej w Monachium. Monachium, a tym samym Daladier wraz z Chamberlainem, zastąpią, w podaniu rosyjskim, Ribbentropa i Mołotowa. Putina poruszyła zeszłoroczna, wrześniowa rezolucja Parlamentu Europejskiego, która jest utrzymana w odmiennym duchu. Ale to właśnie ta rezolucja stanowi odpowiedź na długoterminową relatywizację Rosji paktu sowiecko-nazistowskiego, który w cudowny sposób przekształcił się w ustach Putina: w 2009 r. pakt był nadal „amoralny”; od 2014 r. był to sprytny ruch w odpowiedzi na śmierć systemu bezpieczeństwa zbiorowego w Europie, a w zeszłym roku był to jeszcze „sprytniejszy” ruch. Tak więc, Polacy, mówiąc nie wprost, we wrześniu 1939 r. posmakowali własnego panaceum.

Osobliwa koncepcja rosyjskiej moralności politycznej

Putin wymienia wszystkie przypadki, w których przed wojną państwa europejskie nie przestrzegały zasad polityki zbiorowego bezpieczeństwa. Jakby Stalin był jedynym jasnowidzącym politykiem. Przypomnijmy sobie zatem, kto w przeddzień objęcia władzy przez Hitlera, podjudzał niemieckich komunistów przeciwko socjaldemokratom, kto był i nadal jest głównym partnerem handlowym Niemiec, kto w zasadzie wspierał hiszpańskich republikanów w boju przeciwko Franco, ale jednocześnie eksportował morderczych „czyścicieli” na ziemię hiszpańską, co znacznie osłabiło szeregi republikanów. To tylko w zasadzie nic nieznaczący detal. Jednak naszą uwagę należy zwrócić na osobliwą koncepcję rosyjskiej moralności politycznej. Monachium było hańbą, ale nie oznaczało likwidacji jednego państwa i biologicznego zniszczenia jego elit. Kiedy Hitler w marcu 1939 r., „połknął” także ziemie czeskie, naruszył porozumienia monachijskie w sprawie gwarancji granic reszty państwa. Po dziś dzień wypływa brytyjskie prawne uzasadnienie nieważności porozumienia monachijskiego. Brytyjczycy natychmiast udzielili gwarancji bezpieczeństwa Polsce.

Najazd na Polskę strategicznym błędem Stalina

Porozumienie monachijskie próbowało opóźnić wojnę, kiedy to zbliżenie Stalina z Hitlerem dało wojnie zielone światło. To jeszcze nie wszystko. Stalin zamierzał obrócić podboje Hitlera przeciwko Europie Zachodniej. Czy Putin przeczytał wpis do pamiętnika Dimitrowa z 7 września 1939 r.? Ujawnia on, że Komintern z zadowoleniem „przywita” wojnę między „imperialistami”, i że ZSRR może tymczasem wykorzystać sytuację na swoją korzyść.

W każdym razie uzasadnienie Putina, jakby Sowieci najechali wschodnią Polskę we wrześniu 1939 r., aby Hitler nie zbliżył się zbytnio do granicy sowieckiej, jest fałszywe. To Stalin zrobił wszystko, co możliwe, aby Polska nie została zachowana w żadnej okaleczonej formie po agresji niemieckiej, a zatem faktycznie działał przeciwko możliwości pozostawienia bufora bezpieczeństwa między ZSRR a Imperium. Wreszcie fakt, że 17 września najechał Polskę ze wschodu, był motywowany obawami, aby na ruinach wschodniej Polski nie powstała niepodległa zachodnia Ukraina i Białoruś. Niemcy szantażowali sowieckiego przywódcę właśnie takim scenariuszem, jakiego oczekiwali ukraińscy nacjonaliści. Właśnie dzięki temu wchłonięciu wschodniej Polski Stalin uzyskał długą wspólną granicę z Niemcami, co, jak się za niecałe dwa lata okazało, było strategicznie niezwykle niebezpieczne dla Sowietów.

Józef Beck znalazł się w szczególnie niekorzystnej sytuacji z Putinem. To tak, jakby ówczesna Czechosłowacja znalazła najlepszego przyjaciela w obecnym prezydencie Rosji. Być może dobrze byłoby zwrócić uwagę twórcy jego (Putina) przemówień, z jaką wdzięcznością Wiaczesław Mołotow przyjął przemówienie parlamentarne Becka w maju 1939 r., w którym wykluczono możliwość polsko-niemieckiego sojuszu przeciwko ZSRR. Kiedy Polacy postępując w myśl owego przemówienia, nie zjednoczyli się z Imperium przeciw Sowietom, Sowieci sprzymierzyli się z nim przeciwko Polsce w nadziei, że termin Polska zniknie z mapy na zawsze.

 

* Dr David Svobodá – politolog, historyk, ukrainista. Absolwent Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytety Karola w Pradze oraz Central European University w Budapeszcie. Pracuje w Instytucie Badania Reżimów Totalitarnych (odpowiednik polskiego IPN). Bardzo często proszony przez czeskie media o zabranie głosu w sprawach związanych z Ukrainą. Autor monografii poświęconej OUN-UPA i relacjom polsko-ukraińskim.

 

Tytuły i śródtytuły artykułów w Forum Opinii pochodzą od redakcji.