Polska kolej. Kiedy rzeczywiście będzie naprawdę szybka?

350 km/h – nawet tak szybko mogłyby jeździć po polskich torach pociągi, jeśli zostałby zrealizowany projekt kolei dużych prędkości. Czy w tego typu projekt warto inwestować aż 40 mld zł? Na te i wiele innych pytań próbowali znaleźć odpowiedź uczestnicy debaty „Przyszłość kolei dużych prędkości – CPK” podczas Forum Ekonomicznego, którą relacjonuje „Super Express”.

Dyskusje na temat kolei dużych prędkości w Polsce toczą się od dłuższego czasu, podsycane wizjami prędkich, opływowych pociągów niczym te z Japonii. – Tego typu rozwiązania infrastrukturalne napędzają gospodarkę. Wcześniejsze rozmowy pokazały, że nie ma głosów, by kolej dużych prędkości była niepotrzebna. Projekt zawiera jednak wciąż wiele niewiadomych – jakie miasta ze sobą połączyć, jaka prędkość jest potrzebna ze względu na przepustowość, 350 czy 330 km/h? – mówił Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury i budownictwa.

Jak podkreślił – pisze dalej „Super Express” – temat tworzenia szybkich tras odżył szczególnie po rządowych zapowiedziach budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego między Warszawą, a Łodzią i jeśli zapadnie ostateczna decyzja o jego budowie, trzeba będzie przyspieszyć proces decyzyjny ws. kolei dużych prędkości. – To, że już teraz jeździmy coraz szybciej, widzimy na co dzień, ale prawdziwie wysokich prędkości należy się spodziewać za kilka lat – podkreślił Krzysztof Mamiński, prezes PKP SA. Jego zdaniem ultraszybkie trasy nie powinny być oderwane od już istniejącej infrastruktury. – Można myśleć nawet o włączeniu ich w sieć europejską. W końcu jak jechać szybko, to i daleko – dodał.

Ireneusz Merchel, prezes PKP PLK SA, które nadzorują inwestycje kolejowe w Polsce dodał, że obecnie w naszym kraju standardowe prędkości pociągów to 120 i 160 km/h, a o kolei dużych prędkości można w naszym przypadku mówić już od 200 km/h.

Pozostali członkowie debaty relacjonowanej przez „Super Express” podkreślali, że aby budowa superszybkich kolei w Polsce była opłacalna, potrzebne są rzetelne analizy i wypracowanie modelu czerpiącego z doświadczeń zagranicznych, ale jednak silnie związanego z polskimi uwarunkowaniami. Rozmówcy doszli do wniosku, że pasażera nie interesuje to, czy pociąg jedzie 300 czy 200 km/h, ale to, by jak najszybciej dotrzeć do celu, a siatka połączeń była jak najbardziej rozbudowana. Tylko czy ludzie byliby w stanie płacić więcej za podróż szybką koleją, skoro już teraz jazda pociągiem uważana jest za drogą?