Polityczna burza w Szwecji po wycieku tajnych informacji


26.07.2017 – Krzysztof Kotlarski

W Szwecji trwa kryzys polityczny wywołany wyciekiem tajnych danych z rządowej Agencji Transportu. Choć stało się to dwa lata temu, opinia publiczna dowiaduje się o nim dopiero teraz. Na gabinet premiera Stefana Löfvena posypały się gromy, a opozycja żąda przeprowadzenia głosowania nad wotum nieufności.

Cały skandal rozpoczął się w 2015 roku, kiedy Szwedzka Agencja Transportu zleciła nadzór nad swoimi systemami informatycznymi zewnętrznej firmie IBM. Ta z kolei do realizacji zadania zatrudniła podwykonawców z krajów Europy Środkowej i Wschodniej, między innymi z Czech. Informatycy pracujący z systemami nie przeszli żadnego szkolenia w zakresie dostępu do informacji niejawnych, nie byli również sprawdzeni przez służby bezpieczeństwa, co jest obowiązkiem w takim wypadku. Wśród informacji, do których dostęp mieli nieprzeszkoleni pracownicy znalazły się policyjne bazy danych, a według niektórych źródeł, także dokładne informacje na temat szwedzkiego sprzętu wojskowego. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że proces delegowania zadań do firmy zewnętrznej odbył się z pominięciem wszelkich procedur. Była dyrektor generalna Szwedzkiej Agencji Transportu Maria Ågren w styczniu zapłaciła za to posadą oraz grzywną. Wówczas jednak szczegóły skandalu wciąż nie zostały ujawnione.

To czy udostępnione informacje zostały w jakikolwiek sposób wykorzystane na niekorzyść Szwecji, jest w tym momencie trudne do ocenienia. Największe oburzenie w kraju wywołuje jednak sposób, w jaki władze zajęły się problemem. Szwedzkie agencje informacyjne podają, że już na początku 2016 roku o sprawie wiedział zarówno minister obrony Peter Hultqvist, jak i minister spraw wewnętrznych Anders Ygeman. Szokującym jest to, że premier Löfven oraz bezpośrednio odpowiedzialna za Agencję Transportu Minister Infrastruktury Anna Johansson o całej sprawie dowiedzieli się dopiero rok później. Tłumaczenia szefa rządu, że właściwą osobą do poinformowania go o zajściu jest Johansson i dlatego nie był on świadomy przecieku wcześniej, nie uspokajają opinii publicznej.

Wszyscy z wymienionych wyżej ministrów zostali poddani intensywnemu przesłuchaniu przez członków parlamentarnej komisji sprawiedliwości. Zdaniem posłów opozycji skandal ujawnił poważne problemy w komunikacji i współpracy pomiędzy poszczególnymi resortami. Świetnie ilustruje to fakt, że – jak twierdzi minister Ygeman – informował on Ministerstwo Infrastruktury o przecieku, gdy tylko sam otrzymał informację. Minister Johansson winą za swoją rzekomą niewiedzę obarczyła z kolei podległego jej sekretarza stanu. Równie kuriozalnie brzmią wyjaśnienia, jakoby premier nie został poinformowany, gdyż przekazanie informacji oficjalnymi kanałami zajmuje dużo czasu, a przeciek nie jest czymś, o czym można porozmawiać przy porannej kawie.

Z pełną powagą do skandalu odniósł się premier Löfven, który zwołał konferencję prasową. Jej uczestnicy zapewniali, że nie ma żadnych dowodów na to, by tajne informacje zostały przekazane dalej innym podmiotom. Dzień później odbyło się także spotkanie z szefami wszystkich partii politycznych. Dopytywany przez dziennikarzy szef rządu nie chciał jednak wskazywać konkretnych winnych.

Problemu z tym nie ma natomiast opozycja, która natychmiast ogłosiła złożenie wniosku o wotum nieufności dla trzech zamieszanych w sprawę ministrów. Posłowie partii spoza rządu jednym głosem mówią o poważnym zaniedbaniu obowiązków ze strony szefów resortów i o narażeniu kraju na niebezpieczeństwo. Głosowanie nad przyszłością ministrów miało odbyć się w trybie ekspresowym. Choć zwołanie nadzwyczajnej sesji parlamentu podczas przerwy wakacyjnej wymaga podpisów 115 posłów, zjednoczona w tej sprawie opozycja nie miałaby problemu z ich zebraniem. Gorzej wyglądały perspektywy uzyskania większości potrzebnej do odwołania ministrów. Bez udziału posłów obozu rządzącego jest to niemożliwe.

Wielu ekspertów od początku twierdziło jednak, że ministrowie pożegnają się ze stanowiskami bez udziału opozycji. Pozostawienie ich w składzie gabinetu mogło się bowiem odbić bardzo negatywnie na poparciu dla rządu Stefana Löfvena. Możliwości, jakie miał do dyspozycji premier, to samodzielne odwołanie ministrów lub nawet rozpisanie nowych wyborów parlamentarnych. Druga opcja byłaby trudna w realizacji, jako że w Szwecji przedterminowe wybory parlamentarne nie oznaczają rezygnacji z terminu ustawowego. Głosowanie w Szwecji musiałoby się zatem odbyć zarówno teraz, jak i za rok. W tej sytuacji Stefan Löfven skorzystał z pierwszej opcji. Stanowiska utracili ministrowie Ygeman i Johansson. W składzie rządu pozostał jednak wciąż minister obrony Peter Hultqvist, a opozycja już zapowiedziała, że będzie się domagać także jego dymisji. Zastosowana przez premiera metoda ucieczki jest krokiem ryzykownym, ale być może pozwoli na chociażby częściowe odzyskanie przez rząd kontroli nad przebiegiem sytuacji.

 

Źródła:

http://www.regeringen.se/artiklar/2017/07/statsministern-informerade-partiledarna-om-handelserna-inom-transportstyrelsen/

https://www.thelocal.se/20170726/swedish-opposition-announces-no-confidence-motion-in-three-government-ministers

https://www.thelocal.se/20170726/the-swedish-no-confidence-motion-explained-whos-involved-and-what-it-means

https://www.thelocal.se/20170725/swedish-government-battles-political-fallout-from-transport-data-leak

https://www.thelocal.se/20170724/swedish-cyber-security-slip-up-a-disaster-pm-stefan-lofven