Pojazdy autonomiczne – czy prowadzenie samochodu będzie jeszcze przyjemnością?

Pojazdy autonomiczne powoli, acz konsekwentnie stają się częścią naszej rzeczywistości. Kiedyś funkcjonowały jako element wizji przyszłości, a ich pracę mogliśmy obserwować jedynie śledząc filmy science – fiction. Dzisiaj coraz śmielej wprowadzane są do planów rozwojowych dużych koncernów samochodowych. Pierwsze z nich już teraz uczestniczą w ruchu ulicznym. W Polsce trwają przygotowania techniczno – prawne. Jakie są wady, a jakie zalety pojazdu autonomicznego? Czy godząc się na takie rozwiązanie, stracimy przyjemność z jazdy samochodem, a może nawet część swojej prywatności? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy panelu „Pojazdy autonomiczne”, który odbył się w trakcie XXIX Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju.

O tym, że jesteśmy świadkami rewolucji transportowej, której elementem są  pojazdy autonomiczne przekonywał Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. – Są wady i zalety stosowania tego typu środków transportu. Wiele mówi się o wadach i wypadkach takich pojazdów. Pamiętajmy jednak, że właśnie pojazdy autonomiczne mają być panaceum do osiągnięcia bezpieczeństwa i ograniczenia wypadków w ruchu drogowym. Sztuczna inteligencja się przecież nie męczy, jest zawsze skoncentrowana. Może dostrzegać niebezpieczne sytuacje szybciej niż kierowca. Ma do dyspozycji szerszego czujników, które przetwarza – wyliczał zalety takiego rozwiązania Marcin Ślęzak.

Aby wszystko działało wszyscy muszą mieć procesory

Typowy pojazd autonomiczny posiada kilka rodzaje czujników. Są to m. in.: czujniki obrazu – szereg kamer wykorzystywanych m. in. do klasyfikacji obiektów wokół nas. Radary – dzięki nim możemy ustalić nie tylko położenie przeszkody, ale i prędkość poruszania się. Lidary (Light Detection and Ranging) – urządzenie skanujące otoczenie pojazdu.

Obecnie sytuacji, które mogą się wydarzyć na drodze jest nieskończenie wiele. Dla konstruktorów, czy programistów najwięcej wyzwań niesie ze sobą ruch miejski, gdzie występuje największy chaos komunikacyjny.

Z tym problem zmaga się m. in. Witold Byrski, Kierownik Zakładu Automatyki i Robotyki, Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie. – Samochód autonomiczny musi być podpięty do internatu rzeczy. Dlaczego? Na przykład rowerzysta nie zostanie wyłapany przez receptory samochodu. Rower oczywiście też musi mieć odpowiednie czujniki. Żeby doszło do takiego działania wszyscy muszą być wyposażenie w procesory. Aby to wszystko działało w kraju musi być uruchomiony system 5G. Bez tego nie ma szans na funkcjonowanie pojazdów autonomicznych.

Takie rozwiązanie generuje jednak kolejne czynniki, które mogą okazać się problemem. Skoro bowiem wszyscy i wszystko będzie musiało być wyposażone w procesory, to co się stanie z naszą prywatnością. Przecież te dane będą cały czas przetwarzane, po to by uniknąć ewentualnych kolizji. Operowanie systemem aut autonomicznych wymaga bowiem zbierania danych. Systemy inteligentne sprawdzają gdzie jest pojazd, ale też przekazują mu wszystkie informacje o jego ruchu o pogodzie, wybranej trasie, tempie jazdy itd.

Co z wrażliwymi danymi?

Według Moniki Marekovej, prawnika z czeskiego Centrum na Rzecz Wartości w Nauce i Technologii im. Karola Capka w wyniku tego, że  dane o pojeździe będą przetwarzane we wszystkich aspektach anonimowość zupełnie zniknie. – Nie będzie można mieć już na przykład sekretnej randki. Sztuczna inteligencja będzie wiedziała, że ktoś jeździ często do kościoła, można będzie uznać że jest pobożna. W okolice klubów gejowskich, uzna że jest gejem itd. To bardzo wrażliwe dane. Ich ilość zmienia jakość tych danych. Mieliśmy sygnały, że to gwałci prawo do prywatności. Rozwiązanie jest np. takie że pojazdy będą oznaczane specjalnym numerem. Ale jeśli przypiszemy numer osobie znowu to będą dane osobiste – wyjaśniła Marekova.

To jednak nie wszystkie problemy prawne związane z pojazdami autonomicznymi. Co stanie się w przypadku wypadku? Obecnie odpowiedzialny jest kierowca. A co z pojazdami autonomicznymi? Odpowiedzialny będzie operator sieci 5G? To będzie ogromny przepływ danych. Co jeśli będzie błędna informacja o pogodzie. Winy będzie dostawca tej informacji? Co jeśli lokalizacja zawiedzie? Winny będzie operator GPS? Mogą ulec awariom czujniki, mapy. Może wkraść się wirus. Może oprogramowanie być wadliwe. Mogą nastąpić ataki w sieci, poprze wirusy, które zmienią funkcję systemu. Hamujemy, a samochód przyśpiesza. Lub dostaniemy błędne dane o hamowaniu, na przykład z 10 metrów do 5 metrów przed samochodem.

 

Monika Marekova: – W USA doszło do zhakowania ehulajnóg. Kiedy ktoś wsiadał na  taką hulajnogę pojawiał się komunikat, nie wchodź na mnie, nie chce z tobą jechać. Albo hulajnoga mówiła że chce jechać gdzie indziej. To był żart. Ale w przypadku samochodów takie żarty mogą mieć znacznie większe konsekwencje.

Kolejna wrażliwa kwestia, to możliwość nawigowania danymi zbieranymi przez centrum zarządzające ruchem pojazdów autonomicznych. Może okazać się, że użytkownik zabierany jest w okolicę restauracji, czy wydarzeń sportowych. Pytanie gdzie postawione zostaną granice przetwarzania tych danych.

Ministerstwo Infrastruktury ma już plan

W Polsce Ministerstwo Infrastruktury docenia wagę automatyzacji transportu drogowego.  Adrian Mazur, dyrektor Departamentu Strategii Transportu, Ministerstwo Infrastruktury mówił: – Na razie jesteśmy na etapie projektu badawczo rozwojowego. Ale pracujemy tez nad fazą wdrożeniową (chodzi m. in. o wprowadzenie odpowiednich przepisów i regulacji).  Projekt trwał będzie jeszcze dwa lata. Tworzymy centrum kompetencji pojazdów autonomicznych. Tam będą mogli współpracować wszyscy zainteresowani tematem. W projekcie zakładamy testy na torach, obszarach zamkniętych oraz w środowisku wirtualnym. Rezultatem projektu mają być konkretne zmiany prawne i legislacyjne.

Niniejszy materiał został dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada wyłącznie Fundacja Instytut Studiów Wschodnich.