Perspektywa zjednoczenia Irlandii. Jaki model?

Wojciech Pawlus

W związku z nadchodzącym (bądź nie?) Brexitem coraz częściej mówi się o realnej perspektywie zjednoczenia Irlandii. Mieszkańcy Irlandii Północnej w referendum opowiedzieli się za pozostaniem w Unii Europejskiej, inaczej niż większość obywateli Zjednoczonego Królestwa. To naruszyło tradycyjne postawy umiarkowanych lojalistów opowiadających się za związkami tego kraju z Londynem.

Gospodarka wyspy Irlandia opiera się na Porozumieniu Wielkopiątkowym z 1998 roku oraz układzie irlandzko-brytyjskim o otwartej granicy i swobodnym przepływie osób między północą a południem. Gwarantem funkcjonowania obu tych mechanizmów jest członkostwo zarówno Irlandii, jak i Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. W związku z decyzją Brytyjczyków o opuszczeniu wspólnoty europejskiej, trwający od wielu lat układ staje się niemożliwy do utrzymania. Mieszkańcy Irlandii Północnej, nawet jeśli czują się przede wszystkim obywatelami brytyjskimi, są bezpośrednimi beneficjentami starego stanu rzeczy i uważają się za pokrzywdzonych przez Brexit. Mimo, że w sondażach w dalszym ciągu jedynie 22% Irlandczyków z północy opowiada się za zjednoczeniem z Republiką Irlandii, to trend ten może się w wyniku rozwoju wydarzeń zmienić bardzo szybko. Co się wówczas stanie?

Z tym pytaniem na łamach irlandzkiego dziennika „Independent” zmierzył się Główny Ekonomista dublińskiego Instytut Spraw Międzynarodowych i Europejskich (IIEA) – Dan O’Brian. Podjął bardzo ciekawą próbę uświadomienia swoim czytelnikom, że proces ten wcale nie odbyłby się tak, jak to sobie wyobrażają. Tworzy on oś porównawczą ze zjednoczeniem Niemiec, które także było swego czasu nie do pomyślenia i nastąpiło w bardzo krótkim czasie. Jak pisze – na tym podobieństwa się kończą. – Większość ludzi uważa, że tak jak NRD zostało wchłonięte przez RFN, tak Irlandia Północna zostałaby wchłonięta przez Republikę. Tak się jednak nie stanie – argumentuje O’Brian. Według niego zjednoczone państwo irlandzkie musiałoby stworzyć warunki do współistnienia dwóch odrębnych narodów – coś co nie było w ogóle zagadnieniem w Niemczech, gdzie podział wynikał jedynie z przyczyn ideologiczno-politycznych.

Cała koncepcja Irlandii Północnej sprzed stu lat opierała się bowiem na wyodrębnieniu terytorium wyspy, gdzie większość stanowią protestanccy potomkowie angielskich osadników. W skali całej wyspy stanowią oni jedynie niecałe 20% ludności, więc układ wymuszony w latach 20-stych XX wieku przez Wielką Brytanię nie był z tego punktu widzenia sprawiedliwy. Warto tu dodać, że według spisu powszechnego z 2011 roku w Irlandii Północnej tylko 48% mieszkańców identyfikuje się z protestanckim nurtem religijnym. Sentyment do Zjednoczonego Królestwa, brytyjskości i w ogóle odrębności od narodowego państwa irlandzkiego jest jednak wciąż silny.

Jak przekonuje ekspert dublińskiego IIEA – zjednoczona Irlandia będzie musiała zostać stworzona od nowa. Tak by uwzględnić prawa i tożsamość mniejszości „brytyjskiej”. Inaczej skłonni do kompromisu i zmiany poglądów mieszkańcy Irlandii Północnej nie będą chcieli przystąpić do rozmów o referendum granicznym (border poll), które gwarantuje Porozumienie Wielkopiątkowe. Ustrój Republiki Irlandii pod wieloma względami nie odpowiada realiom zjednoczenia. Daje pierwszeństwo półmartwemu językowi irlandzkiemu, wierze katolickiej i tradycjom stricte gaelickim, nie uwzględniając w ogóle dziedzictwa imperium brytyjskiego. O’Brien uważa, że zjednoczenie wymagałoby szeregu gestów ze strony irlandzkiej większości. Należałoby zmienić konstytucję, być może przenieść stolicę polityczną kraju (analityk wymienia jako potencjalnego kandydata Armagh), wstąpić do brytyjskiej Wspólnoty Narodów i uznać język angielski jako właściwy język Irlandczyków, co oczywiście znajduje potwierdzenie w stanie faktycznym. Dublin zachowa pewnie status największego centrum gospodarczego zjednoczonego kraju, gdyż żadne inne miasto na wyspie nie ma porównywalnego rozmiaru.

Wizja O’Briena zasługuje na uwagę i jest jedną z pierwszych tego typu propozycji, wychodzących naprzeciw ostrożnym deklaracjom polityków po obu stronach granicy. Bez wątpienia czasy dla Irlandii się zmieniają. Premier Republiki w Belfaście witany jest z honorami i bez towarzyszących takiej wizycie protestów. Powstaje pytanie, czy w efekcie „anglicyzacja” potencjalnej Zjednoczonej Irlandii byłaby do zaakceptowania przez republikańską większość. Swego czasu pojawiały się nawet głosy, że podział wyspy należałoby utrzymać przy jednoczesnej niepodległości Irlandii Północnej, bo tożsamości obu części wyspy są zbyt od siebie odległe. Republika Irlandii jest dzisiaj również gospodarczo i obyczajowo bardziej rozwinięta. Jest też bardziej otwarta na Europę i świat niż jej zależna od Londynu sąsiadka. Jedno pozostaje pewne. Brexit bez porozumienia w sprawie statusu Irlandii Północnej będzie dla całej wyspy ogromnym krokiem wstecz.

Dan O’Brien był gościem Forum Ekonomicznego w 2015 roku. Moderował panel „Inwestycje komercyjne jako siła napędowa wzrostu gospodarczego w Europie”.

Czytaj dalej:

https://twitter.com/danobrien20  14.06.2018

https://www.independent.ie/opinion/independent-journalists/dan-obrien/